Gra całkiem na poważnie, czyli nastoletni biznes na Fortnite

Razem z Feliksem Marczewskim, ownerem obiecującego polskiego teamu w Fortnite, testujemy mocny laptop gamingowy Victus by HP. Rozmawiamy o świecie Fortnite'a – metaverse już tam jest i nie musi nawet być tak nazywany. Młodzi ludzie znajdują tam rozrywkę, ale też pierwsze miejsce pracy.

Razem z Feliksem Marczewskim testujemy Victus by HP, mocny gamingowy laptop, na którym każda rozgrywka będzie przyjemnością. Napakowany rozwiązaniami dedykowanymi graczom i wymagającym użytkownikom Victus sprawdzi się też przy montażu filmów i streamowaniu. Do tego jest mobilny, więc możesz go zabrać wszędzie.

Gra, w którą gra 350 mln graczy? Odpowiedź jest jedna: Fortnite. Metaverse Fortnite’a to dużo więcej niż sama gra czy eventy, rozgrywki, turnieje, earningsy, topki, popularni gracze. Okazuje się, że młodzi ludzie robią tam coś dużo bardziej poważnego niż nam się wydaje! Granie to nie tylko rozrywka, w każdym razie już nie. To pasja, ale też pierwsze zarobki i pierwsze kroki w branży, która jest mocna jak nigdy. Nastoletnia korporacja? W teamie założonym przez Feliksa – pracuje prawie 20 osób. Mają po kilkanaście lat, a każda z nich jest odpowiedzialna za inną część działalności zespołu: treningi, komunikację, pozyskiwanie sponsorów, montaż, produkcję kontentu. Dziś są w czołówce w Polsce wśród 350 teamów w Fortnite.

Każdy gracz na pewno zwróci od razu uwagę na kartę. Tu mamy NVIDIA GeForce RTX 3060, czyli jest fajnie. Do tego Ray Tracing, DLSS i dodatkowe FPS – dzięki temu mamy większą częstotliwość generowania klatek. Krótko mówiąc, jest ładnie i płynnie, rozgrywka płynie.

Jak u Ciebie zaczęło się granie?

Feliks Marczewski: Interesowałem się graniem od początku podstawówki, grałem w ‘Ogień i woda’ z kolegami na Windowsie XP, później z kuzynem na PS3, potem były jakieś gierki na telefonie. Pierwszego własnego peceta dostałem na Gwiazdkę w 2018 roku. 2,5 roku później zrobiłem sobie już mocniejszego peceta i tak sobie pykam w sumie od 4 lat. Gram w Fortnite.

Kiedy zaczęło być bardziej poważnie?

Od pierwszych earningsów, w kwarantannę.

To ma sens – siedziałeś zamknięty w domu, coś trzeba było robić. Zacząłeś z kumplami?

Mam tam znajomych z realnego życia i online. Tych drugich znam już 3 lata, z niektórymi poznałem się w realu. W grach typu Fortnite nigdy nie wygrywałem w parach lub w trio, zawsze gram sam i wtedy wygrywam. Pandemia przyspieszyła wsiąkanie w granie.

Jak to teraz wygląda, musisz trenować? 

Gdy startuję w zawodach, to pewnie więcej się przygotowuję. Chcę grać jak najlepiej, ale póki co nie trenuję jako zawodnik esportowy – teraz skupiam się na prowadzeniu mojej organizacji, chcę, żeby moi zawodnicy grali jak najlepiej i to jest najważniejsze. Stawiam ich na pierwszym miejscu.

Czego potrzebujesz od kompa? 

Gram na pececie, którego sam złożyłem. Wiadomo, że profesjonalni gracze grają na składakach, ale z chęcią przetestowałem Victus by HP . Pograłem w różne gierki i fajnie to wygląda. Odpaliłem Discorda, Twitcha. Kiedyś nie było takich laptopów, to się teraz mega zmienia. Nagle okazuje się, że masz laptopa z kartą graficzną jak w najlepszych składakach, mocnym procesorem, chłodzeniem itp. Victus by HP to linia produktów dla graczy będących na początku swojej przygody z gamingiem, ale to też całkiem mocny sprzęt. 16-calowy laptop ma spoko wyświetlacz – fajnie wygląda, gdy siedzisz w ciemności i wzrok się nie męczy.

Każdy gracz na pewno zwróci od razu uwagę na kartę. Tu mamy NVIDIA GeForce RTX 3060, czyli jest fajnie. Do tego Ray Tracing, DLSS i dodatkowe FPS – dzięki temu mamy większą częstotliwość generowania klatek. Krótko mówiąc, jest ładnie i płynnie, rozgrywka płynie. Mocny procesor wspomagany przez ultraszybką pamięć i kartę graficzną AMD Ryzen 7 to gwarancja, że damy radę z każdą gierką, nawet wymagającą. Nie wiem, czy grałbym na nim podczas turnieju, ale na pewno jest świetny do rozrywki i ćwiczeń. NVIDIA dba o graczy. System NVIDIA Reflex sprawdzi się w grach turniejowych – zmniejsza opóźnienia w grach. Jest też parę ułatwień dla streamerów, bo masz aplikację NVIDIA Broadcast i enkoder NVENC. Dzięki nim na lapku bez problemu można streamować i montować filmy.

Banner Image

W naszym teamie jest administracja, próbny admin, manager, studio, montażysta, animator, kontrola Discorda, manager Discorda, coach, do tego Twitch... Mamy od kilkunastu do dwudziestu lat.

Na czym polega teraz Twoja praca?

Kupuje się zawodników, daje im się oprocentowanie, więc jeśli zrobią jakąś topkę na turnieju, my coś z tego bierzemy, a oni mają opiekę, dostają promo przez Youtube’a i Twittera, dbamy o nich, organizujemy z nimi content.

Jesteś managerem?

Nie, jestem ownerem. Każdy jest od czegoś innego. W naszym teamie jest próbny admin, administracja, manager, studio, montażysta, animator, kontrola Discorda, manager Discorda, coach, do tego Twitch…

Co to są za ludzie?

Administracja. Zainteresowali się zespołem. Niektórzy są od początku, niektórzy dochodzą. Mają od 14 do 20 lat. Najmłodszy zaczynał, gdy miał 12. Musiał kiedyś udawać, że ma 14, bo by się przyczepili. Jest bardzo dobry: zajmuje się administracją, ogarnia Discorda, pisze maile do firm, a do tego ma lepszy angielski niż 30-latkowie.

Mega dużo się uczymy. Robiliśmy to dla jaj, z pasji posiadania czegoś, ale jak pojawiły się wygrane, jakieś pierwsze pieniądze, to zaczęliśmy robić to na poważnie. Za tydzień są wyniki najlepszych organizacji polskich w Fortnicie, no i stawiamy na Top 4.

Macie już sponsoringi?

Mamy jakieś współprace. Mieliśmy współpracę z X-Kom, który teraz skupiają się na Ago, czyli na ich zespole, choć oni są nisko strasznie w podsumowaniach.

To jest tak, że jak nagrywasz na YouTubie, nie możesz myśleć o tym, że chcesz być znany, ile będziesz zarabiał, ile będziesz mieć wyświetleń – musisz chcieć to robić, nawet jak nikt cię nie będzie oglądał. Bo albo ci wyjdzie, albo nie i tyle.

Co myślisz o projektach związanych z budowaniem metaversów?

A co to jest metaverse? Nie wiem…

To zabawne, bo działasz na najpełniejszym metaversie. Czym dla Ciebie jest Fortnite?

To jest gra, która mi sprawia przyjemność, bo po prostu jestem w nią dobry. To jest też dodatkowa rozrywka, bo masz koncerty i eventy. Fajnie jest sobie usiąść wieczorem i pograć, choć myślę, że nie jestem uzależniony od kompa, mam też życie poza tym. Jeżdżę na hulajnodze, mam przyjaciół, inne obowiązki, teraz spodobał mi się snowboard. Gram też w 20 innych gier, na steamie mam jakieś 30. Lubię Valorant, ze znajomymi lubię sobie pograć w gierki horrorowe, Lunch Lady, Pacify. Fortnite jest spoko, bo jest różnorodność pomysłów, eventy, które organizują, wszystko jest dopracowane. Najlepsze w Fortnite było zakończenie nowego sezonu, gdy zaczynałem grać w 2019 roku: wybuchał wulkan, wielka walka. Spoko to było zrobione.

Cała fabuła w Fortnite jest świetnie zrobiona. Naukowcy to opisują… Sama mechanika gry sprawia przyjemność, musisz budować, musisz myśleć w tej grze, każda edycja ma jakieś znaczenie, każdy ridepick, szybkość edycji, każdy strzał musi być precyzyjny, celny, obliczasz sobie w głowie, jaki demage zadałeś przeciwnikowi.

Nie czujesz, że to jest też naciąganie, gdy pojawiają się marki… Kto kupuje skiny Balenciagi?

Nie myślę o tym. Jak ktoś ma pieniądze i chce grać skinem, który mu się podoba, to czemu nie. Najdroższy skin kosztuje mniej więcej 55 złotych. Balenciaga kosztuje 4 dychy. Wiadomo, to jest Fortnite, ludzie mają po 300 skinów w szafkach. Ja mam z 200, ale na Fortnite wydałem przez 3 lata 300 złotych. Zawsze na początku sezonu kupuję sobie pakiet na start, tylko na to wydaję. Było już 18-19 sezonów. Ten sezon trwa od początku grudnia do 19 marca. Pakiet kosztuje 15 lub 20 złotych.

Jak chciałbyś poszerzyć swoje kompetencje?

Rozwijam się indywidualnie, team jest dla mnie pierwszy. Jak jesteś ownerem teamu, to dobrze jest też rozwijać się indywidualnie, to pomaga teamowi. Streamuję, ale nie dążę do tego za wszelką cenę. Robię to, bo pojawiają się też takie pytania, kiedy stream.

To jest tak, że jak nagrywasz na YouTubie, nie możesz myśleć o tym, że chcesz być znany, ile będziesz zarabiał, ile będziesz mieć wyświetleń – musisz chcieć to robić, nawet jak nikt cię nie będzie oglądał. Bo albo ci wyjdzie, albo nie i tyle. Tak samo jest ze streamem. Mój rekord na streamie to 40 osób i to jest dużo, serio. Najpopularniejsi streamerzy w Polsce mają tam po 3 tys. i mają taką oglądalność. Zauważ, że są ludzie, którzy mają po 3 mln obserwujących na Twitchu i stale ze 3 k na live’ie, a ja mam 1000 obserwujących i 40 osób.

Ludzie muszą cię lubić. Po prostu. Jak robisz patolę na streamie, rzucasz piwem po ścianach, to wiadomo, że będą cię oglądać setki osób, ale niekoniecznie zainteresowanych graniem. Jak jesteś spoko, też zyskasz rozpoznawalność. Ważne, na czym ci zależy.

Znam część polskiej sceny prywatnie i to są bardzo fajni ludzie. Każdy proplayer jest sympatyczny. Sam nie oglądam ludzi na Twitchu.

Najlepsi gracze w Polsce, jak Kami, Teeq i Setty, są bardzo sympatyczni. Poświęcają bardzo dużo czasu na granie, na treningi. Ostatni z nich ma 17 lat i duże wsparcie rodziców – rzucił szkołę, a to już poważna decyzja.

Chcę być związany z gamingiem – to wiem. Patrzę na kariery niektórych ludzi z branży i myślę, że to jest coś, co bym chciał robić. Nie można pracować na etacie – to podstawa. Chciałbym pracować nad organizacją – to jest spoko.

Też byś rzucił szkołę?

Myślę, że jakbym był profesjonalnym graczem to tak, bo szkoła wydaje się wtedy mało ciekawym obiektem. Szkoła coś daje, jasne, ale to co robimy, to też jest niezła szkoła. Organizacja. Dużo się uczę, mój partner, z którym gram turnieje, jest z Wielkiej Brytanii, więc musiałem podszkolić angielski. Okazuje się, że to niezła motywacja.

Myślałeś o przyszłości?

Na razie nie myślę o przyszłości. Stawiam sobie cele i je realizuję, nie patrzę za daleko, nie myślałem jeszcze o studiach. Chcę być związany z gamingiem – to wiem. Patrzę na kariery niektórych ludzi z branży i myślę, że to jest coś, co bym chciał robić. Nie można pracować na etacie – to podstawa. Chciałbym pracować nad organizacją – to jest spoko. Wiele spraw trzeba przemyśleć, przede wszystkim trzeba być pełnoletnim, wziąć kredyt na organizację, tak robią starsi ludzie w Fortnite. Szybko im się to zwraca, bo są w tym od środka. Wykupujesz najlepszych zawodników i tyle. Nie wiem, czy możesz przyjść z zewnątrz z kapitałem i stwierdzić ‘Ej, to ja to zrobię;. Nie wyczujesz zawodników, nie wyczujesz ludzi, nie złapiesz potencjału. Jak ktoś jest dzieciakiem, który działa od środka, to ma intuicję i po prostu wie, kogo wyłapać, który zawodnik robi największe progresy, choć jeszcze nie jest znany. To jest praca, ale nie na etat, a z zajawki.

Inwestowanie w gaming jest dobrym posunięciem (śmiech).

Mamy 16 lat, robimy na tym jakąś kasę, łapiemy popularność i idziemy dalej. Jak będzie szło dalej, to możemy pogadać o tym, czy jakoś to będzie na poważnie. Musiałem już się zmierzyć z różnymi dziwnymi rzeczami – na przykład iść do sądu i zabezpieczyć markę, ciągle podpisujemy kontrakty z zawodnikami. Musimy stale uczyć się nowych rzeczy i ogarniać.

FUTOPIA