Naukowcy disują humanizującą drzewa teorię Petera Wohllebena

Peter Wohlleben, który zdobył popularność dzięki książce 'Sekretne życie drzew', zasłynął jako swego rodzaju psychoanalityk lasu. Bliżej mu zatem do naukowca czy filozofa?
.get_the_title().

Peter Wohlleben mówiąc o lesie, używa języka personifikującego rośliny, a szczególnie drzewa. Zwraca jednak uwagę, że nie jest to żadna mistyka, bo ‘mowę’ drzew można wyjaśnić językiem chemii, biologii czy fizyki. Ezoteryczny rys rozumie natomiast jako szczególną wiedzę dostępną dla niewielu, którą nabywa się w trakcie procesu specjalizacji i socjalizacji, odbiegającą od naturalnego, pierwotnego doświadczenia.

Bada pojęcie świadomości drzew, która jego zdaniem wykracza poza proste impulsy nerwowe.

Książka Wohllebena to rodzaj rozprawy z filozofii przyrody o wymiarze antropologicznym – mówi o człowieku i jego związku z naturą. To literatura faktu, która przez swoje walory literackie posiada cechy literatury pięknej. To czuła pochwała lasu – jego unikatowego języka, który Wohlleben z pasją odczytuje i którego chce uczyć innych. Ponadto jest krytyką metodologii naukowej, bo zwraca uwagę na aspekt oswajania się specjalisty z przedmiotem, którym się zajmuje.

Źródło: The Guardian

Książka sprzedała się w ponad milionie egzemplarzy w samych Niemczech i ponad trzech milionach na całym świecie. Autor bestsellera ma jednak licznych przeciwników. Naukowcy zarzucają Wohllebenowi między innymi infantylną humanizację drzew. Drzewa ukazane jako istoty czujące to teza, która w wielu wywołuje niechęć lub sprzeciw.

Autor ‘Sekretnego życia drzew’ pisze, że ‘kiedy drzewa są naprawdę spragnione, krzyczą’.

Przyznaje, że jest to prawdopodobnie zdarzenie czysto mechaniczne – ten dźwięk, który można usłyszeć jedynie za pomocą specjalnych instrumentów, jest w rzeczywistości wibracją ultradźwiękową, która zachodzi, gdy układ naczyniowy drzewa zmaga się z przetransportowaniem niewielkiej ilości wody do liści (to jak ze słomką siorbiącą resztki koktajlu mlecznego). Dodaje jednak: ‘gdybyśmy spojrzeli przez mikroskop, aby zbadać, w jaki sposób ludzie wydają dźwięki, to, co byśmy zobaczyli, nie wyglądałoby inaczej: to przepływ powietrza w tchawicy powoduje wibracje naszych strun głosowych’.

Źródło: The Conversation

Wysuwa zatem teorię: ‘Drzewa mogą krzyczeć, ostrzegając w ten sposób cały system, że poziom wody jest niski’. Celem tego porównania jest uczłowieczenie drzew, a tym samym skłonienie czytelnika do poświęcenia im większej uwagi.

Wohlleben zdaje sobie sprawę z naukowych pułapek swojej metody, ale usprawiedliwia to dobrym zamiarem poszerzenia wyobraźni czytelnika w sposób, do którego większość naukowców nie jest instytucjonalnie i konstytucyjnie zdolna. Tymczasem jego krytycy sądzą, że idzie on za daleko. – Przez takie podejście możesz powiedzieć wszystko! – mówi Jürgen Bauhus, profesor hodowli lasu na Uniwersytecie we Fryburgu.

Źródło: howtoacademy.com

Inni naukowcy są mniej delikatni. – Nie da się tego czytać – powiedziała Suzanne Simard, profesor ekologii lasu. – Istnieje wiele niesamowitych rzeczy związanych z drzewami i ich interakcjami z otoczeniem, ale widzę niewiele wartości w fantazjach Wohllebena – skomentował z kolei Graeme P. Berlyn, profesor gospodarki leśnej. Natomiast biolog Torben Halbe opublikował krytykę o pojemności książki zatytułowaną ‘Prawdziwe życie drzew’.

Przeciwnicy Wohllebena mają trzy główne zastrzeżenia do jego pracy.

Po pierwsze, humanizuje drzewa, co jest głównym grzechem w piśmiennictwie popularnonaukowym, sięgającym debaty o fałszerzach natury z początku XIX wieku. Po drugie, zarzucają, że Wohlleben wybiera i wyolbrzymia wiele dyskusyjnych odkryć, które stanowią podstawę jego książki. Po trzecie, twierdzą, że przedstawia lasy jako karykaturalne i utopijne. Ponadto idealizuje przyrodę. Niektóre drzewa eukaliptusowe nieustannie zrzucają oleistą korę, podsycając pożary, które podpalają ich konkurentów; drzewa wszystkich gatunków natomiast ocieniają ziemię, pozbawiając sadzonki — w tym ich własne potomstwo — światła, pozwalając przeżyć tylko najsilniejszym.

Gdyby ludzie byli jak drzewa, codzienną praktyką byłoby eliminowanie dziewięćdziesięciu dziewięciu procent dzieci, zostawiając przy życiu najzdrowsze okazy – mówi Christian Messier, profesor ekologii stosowanej lasu.

Źródło: bialystok.wyborcza.pl

Wohlleben od lat prowadzi Akademię Leśną w Niemczech, wspierającą zrównoważoną gospodarkę leśną, która uczy dorosłych i dzieci o wielu cudach lasu. ‘Moim osobistym celem jest to, aby w przyszłości chronić klimat, zużywając mniej, jednocześnie pozwalając jak największej liczbie lasów na całym świecie powrócić do ich naturalnego stanu’ – pisze. Nawet jeśli idee głoszone przez zapalonego byłego leśnika wydają się być nieco naciągane czy naiwne, mają sporą szansę uwrażliwić nas jako społeczeństwo na los drzew. Dlaczego więc za tym nie pójść?

Zdjęcie główne: Lumiere.nl
Tekst: KK

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook