Advertisement
Advertisement

Nie lubisz poezji? A twój mózg owszem, dlatego warto zacząć dzień od przeczytania wiersza

Domyślamy się, że wiele osób szkoła nieco zniechęciła do czytania wierszy. Często proszono nas wtedy o interpretację wiersza, a finalnie okazywało się, że jest tylko jedna słuszna – ta, którą wskazał nauczyciel. Warto jednak dać poezji jeszcze jedną szansę.
.get_the_title().

To nie jest tak, że gdy ktoś stwierdza, że lubi poezję, to w tle rozbrzmiewa dźwięk harfy, a ta osoba zaczyna mówić wierszem i to jeszcze posługując się słownictwem niczym z dzieł Szekspira. Poezja nie jest reliktem przeszłości. Dowód? Każde dzieło rodzimej noblistki, ś.p. Wisławy Szymborskiej czy tomiki autorstwa poetów nagrodzonych Wrocławską Nagrodą Poetycką Silesius.

Mało tego: wystarczy wejść na Instagrama, żeby przekonać się o tym, że współczesna poezja ma się całkiem dobrze.

Tak zwana instapoezja doczekała się nawet swoich gwiazd, jak np. Rupi Kaur, której konto obserwuje ok. 3,9 miliona osób. Warto wziąć z nich przykład, bo czytanie wierszy ma dobroczynne właściwości.

Teorię tę głosi irlandzi teolog i – a jakże – poeta Pádraig Ó Tuama. Jego podejście do poezji ma w sobie coś z mindfullness. Mężczyzna zachęca, by obcować z nią nawet codziennie. W tym celu założył podcast Poetry Unbound, gdzie tłumaczy, jak poezja wpływa na nasz spokój ducha, kreatywność, umiejętności poznawcze, a tym samym jakość codziennego życia. W swoich poscastach zawsze odczytuje też jeden wiersz, więc jeśli ktoś woli tę obecnie popularną formę obcowania z kulturą, może zajrzeć na stronę Onebeing.com. A dlaczego warto? Pádraig Ó Tuama zapewnia, że czytanie lub słuchanie poezji rozwija w nas umiejętności, które przydadzą się w życiu prywatnym i zawodowym. Trenuje nasz mózg w odnajdowaniu sensu tam, gdzie wcale nie jest on oczywisty.

Nigdy nie możemy być w stu procentach pewni, co dany autor miał na myśli, ale sama próba interpretacji i odczytania znaczenie wiersza pobudza kreatywność, pozwalając poczuć się pewniej w sytuacjach niejasnych.

A z takimi niejednokrotnie zdarza nam się stykać na polu zawodowym – czy tego chcemy czy nie.

Johannes Roth/Unsplash

Codzienny kontakt z poezją ma też sprawić, że wzrosną nasze umiejętności komunikowania się z innymi.

Jeśli w pracy spotkamy się z niezrozumiałym słownictwem branżowym, np. z dziedziny HR czy finansów, to wcześniejsza praktyka zrozumienia i interpretacji wierszy ma nam pozwolić uwierzyć, że będziemy potrafili wyłapać kontekst. Ma to też działać w drugą stronę, czyli pozwolić nam na większą swobodę w wyrażaniu własnych racji – w sposób bardziej obrazowy, ciekawszy i taki, by odbiorca nie czuł, że narzucamy mu swoje zdanie, ale raczej zapraszamy do dyskusji.

Ó Tuama zdaje sobie sprawę, że to wszystko może brzmieć dość abstrakcyjnie, ale taka jest też natura poezji. Dlatego zaprasza do systematycznego praktykowania w oparciu o swój podcast. Jeśli ktoś jednak potrzebuje nieco konkretniejszej zachęty – opartej na faktach i doniesieniach ze świata nauki – to zapewniamy, że badacze podejmowali ten temat niejednokrotnie i choć nie jest do końca jasne, dlaczego nasz mózg reaguje na poezję w określony sposób, to jedno jest pewne: z tej reakcji wynikają same korzyści.

Jako przykład można podać wnioski z badań prowadzonych na University of Liverpool. U uczestników, którzy czytali dzieła Szekspira, stwierdzono aktywność tych samych części mózgu, które są odpowiedzialne za zdolności poznawcze.

Stąd wniosek, że poezja może wpłynąć pozytywnie na nasze umiejętności lingwistyczne i na pamięć. A to coś, co zdecydowanie przyda się w świecie biznesu i nie tylko.

Film “Stowarzyszenie Umarłych Poetów”

To kto jutro wstaje pół godziny wcześniej, żeby przeczytać jakiś tomik?

Źródło zdjęcia głównego: Cley Banks/Unsplash
Tekst: KD

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook