Rekordowy smog w Warszawie – norma przekroczona aż 11-krotnie. Ale czy to nowy problem?

Jaki związek ze smogiem ma zabudowa miasta? Czy w PRL-u występował problem zanieczyszczenia powietrza?
.get_the_title().

Wczoraj w Warszawie padł niechlubny smogowy rekord Polski. O godzinie 11:00 na stacji pomiarowej przy ulicy Marszałkowskiej poziom pyłów PM10 wynosił dokładnie 585 µg/m3. Oznacza to, że dopuszczalna norma została przekroczona aż 11-krotnie. Następnie sytuacja zaczęła się trochę poprawiać i o godzinie 17:00 poziom pyłów zmniejszył się, choć wciąż był wysoki, i wynosił 255,0 µg/m3. Warto dodać, że mierzony na Marszałkowskiej poziom pyłów w ciągu ostatnich czterech miesięcy tylko sześć razy przekroczył 200 µg/m3.

pomiary stacji Warszawa-Marszałkowska / źródło: metro warszawa

Jednym z czynników składających się na problemy z czystością powietrza w polskich miastach jest brak korytarzy powietrznych. To pasy wolnej przestrzeni i zieleni, których celem jest wentylowanie i wymiana powietrza w mieście. – To pojęcie nie nowe, w polskich miastach korytarze powietrzne wyznaczano już na początku XX wieku. Niestety, potem nikt nie brał tego pod uwagę przy zabudowywaniu centrów i dzisiaj w dużych miastach trudno mówić o korytarzach powietrznych, można tylko ratować jakieś ich szczątki – powiedział Portalowi Samorządowemu prof. dr hab. Krzysztof Błażejczyk z Zakładu Geoekologii i Klimatologii Uniwersytetu Warszawskiego. W Warszawie ślady takiego systemu można znaleźć zarówno w „Szkicu planu regulacyjnego Warszawy” z 1916 roku, jak i w „Planie rozwoju Warszawy” z 1929 roku. Korytarze miały łączyć stolicę z Puszczą Kampinoską, Puszczą Słupecką i Lasami Nieporęckimi.

Na przestrzeni lat intensywna i chaotyczna zaburzyła jednak rytm korytarzy powietrznych i w efekcie utrudniła wymianę powietrza.

źródło: newsweek

O smogu głośno jest w ostatnich kilku latach, dlatego można przypuszczać, że to zupełnie nowy problem. Tak jednak nie jest. To, że coraz częściej słyszymy o zagrożeniach związanych ze smogiem jest efektem pracy aktywistów, którzy edukowali ludzi w tej kwestii, oraz coraz łatwiejszego dostępu do informacji (aktualny poziom zanieczyszczenia powietrza możemy sprawdzać np. w aplikacjach na smartfony). Ważną zmianą w stosunku do czasów PRL-u jest także państwowy monitoring jakości powietrza.

Nie znaczy to, że wcześniej problemów ze smogiem nie było – w czasach PRL-u stawiano na przemysł, czyli kopalnie węgla kamiennego, cementownie, huty czy elektrociepłownie, a jakość powietrza sprawdzano albo „na oko”, albo mierząc grube i drobne frakcje pyłu zawieszonego.

Te pomiary trudno jest odnieść do dzisiejszych, bo obecnie mierzy się stężenia pyłów PM10 i PM2.5, czyli mieszanin substancji organicznych i nieorganicznych zawierających substancje toksyczne. – Na pewno przemysł PRL bardzo zniszczył środowisko i był szkodliwy dla ludzi, bo nie dbano wtedy o ochronę przyrody i zdrowia ludzi przed zanieczyszczeniami. Jednak nawet gdy obowiązywały wówczas jakieś normy, to nawet jeśli na papierze bywały przestrzegane, to mam poważne wątpliwości, czy są to wiarygodne dane – powiedział portalowi TVN24.pl Radosław Gawlik, który od ponad 30 lat zajmuje się ochroną środowiska.

Źródło: TVN Warszawa, Portal Samorządowy, warszawa.wyborcza.pl, smoglab.pl
Tekst: NS

FUTOPIA