The best of CITIES 2022

Chyba nigdy jeszcze nie debatowało się tyle o przyszłości miast i kierunku, w którym powinny się one rozwijać jak w ostatnich dwóch latach. Choć innowacyjność miast przejawia się na wiele sposobów i powinna kompleksowo obejmować różne dziedziny, śledząc działania najbardziej postępowych metropolii widzimy, że wyłania się z nich jeden główny, jasny przekaz: w centrum zawsze powinien stać człowiek i środowisko naturalne.

O ile kiedyś miasta przyszłości przyniosły skojarzenia z przeszklonymi wieżowcami i latającymi samochodami, dziś nie ma już wątpliwości, że jedyną słuszną odpowiedzią na wyzwania współczesnego świata jest zwrot w stronę wspólnotowości i natury. Trend ten obserwujemy już w wielu miastach europejskich, ale również azjatyckie metropolie, będące liderem w kategorii smart city, pokazują, że daleko zakrojona digitalizacja wcale nie musi odbierać miastu ludzkiego wymiaru, wręcz przeciwnie – zadba o zdrowie, komfort i bezpieczeństwo mieszkańców.

Banner Image

To najlepsze urządzenie z całej rodziny Galaxy.

The Best of 2022: Samsung Galaxy S22 Ultra

Samsung Galaxy S22 Ultra łączy to, co najlepsze we flagowych urządzeniach Galaxy – niezrównaną moc serii Note oraz profesjonalnej klasy aparat i wydajność znaną z serii Galaxy S – wyznaczając tym samym nowy standard smartfonów premium. Wbudowany rysik S Pen, zaawansowane funkcje rejestrowania zdjęć i wideo nocą oraz działająca ponad dobę bateria czynią z Galaxy S22 Ultra najpotężniejszy smartfon Ultra zaprojektowany jak dotąd przez Samsung.

Aparat w Galaxy S22 Ultra jest nie tylko najpotężniejszy w historii smartfonów Samsung, ale i najbardziej inteligentny. Umożliwia rejestrowanie znakomitych zdjęć i wideo niezależnie od warunków oświetlenia. Wyposażono go w największą matrycę opracowaną dotychczas przez firmę, która dzięki technologii nona binning tworzy piksel o wielkości 2,4 um. Pozwala to matrycy przechwycić więcej światła i danych, optymalizując doświetlenie i szczegółowość zdjęć i nagrywanych filmów.

Za pracę aparatu i niespotykaną dotąd wydajność odpowiada najnowszy procesor Exynos 2200 w architekturze 4 nm, a bateria z opcją szybkiego ładowania gwarantuje ponad 24 godziny działania. Galaxy S22 Ultra obsługuje też superszybkie ładowanie 45 W, dzięki któremu po zaledwie 10-minutowym doładowaniu można nagrać ponad 50 minut materiału wideo.

Jednak tym, co sprawia, że nowy model jest jeszcze bardziej wyjątkowy, jest chowany w obudowie rysik S Pen. To najszybszy i najbardziej responsywny rysik S Pen zaprojektowany przez Samsung. Opóźnienie rysika zostało zmniejszone z 9 milisekund do 2,8 milisekund, a za sprawą zredukowanej o 70 proc. latencji umożliwia on jeszcze bardziej naturalne pisanie i rysowanie. Dodatkowo posiada certyfikat biometryczny, który pozwala traktować go jako narzędzie do podpisywania dokumentów cyfrowych.

materiał partnera serii The Best of 2022

Anne Hidalgo ma ambicję, żeby do 2030 roku uczynić z Paryża najbardziej zielone miasto Europy i wszystko wskazuje na to, że jest na dobrej drodze do osiągnięcia tego celu.

Paryż: Miasto, które wymyśla się na nowo

Chyba żadne miasto nie przeszło w ostatnich latach tak znaczącej metamorfozy jak Paryż. Nowe, bardziej zielone, skoncentrowane na dobrostanie mieszkańców, przyjazne dla pieszych i rowerzystów oblicze francuskiej stolicy to przede wszystkim zasługa Anne Hidalgo, postępowej członkini Partii Socjalistycznej, która od 2014 roku pełni funkcję merki Paryża. Ustanowienie nowego standardu dla innowacyjnych rozwiązań miejskich od początku znalazło się w centrum politycznej agendy Hidalgo. Z jednej strony polityczka zwraca szczególną uwagę na problem wykluczenia społecznego i konieczność wsparcia integracji imigrantów. Jednocześnie jej flagowym projektem jest uważany przez jej przeciwników za dość radykalny program redukcji emisji dwutlenku węgla, w ramach którego ograniczono w mieście ruch prywatnych samochodów, inwestując przy tym w ekologiczne środki transportu. Stwierdzenie, że Paryż wymyśla się na nowo nie jest wcale na wyrost, a za zapowiedź tych ambitnych zmian nieprzypadkowo można uznać właśnie inicjatywę o nazwie Reinventing Paris z 2015 roku.

W ramach Reinventing Paris Anne Hidalgo zaprosiła architektów z całego świata do zgłaszania swoich propozycji, pozwalających ‘ponownie wymyślić’ miasto. Kluczowy w inicjatywie był aspekt środowiskowy – nowe obiekty i przestrzenie miejskie miały być przyjazne dla środowiska i powstać na bazie już istniejących, a niespełniających swoich funkcji czy porzuconych miejsc. Wśród zwycięskich pomysłów znalazły się między innymi: projekt na miejską przestrzeń co-workingową z warzywnym ogrodem na dachu czy metamorfoza opuszczonej stacji kolejowej w pokrytą drewnem, kilkupoziomową wieżę o porośniętych roślinami ścianach, w której swoją żywność sprzedawać będą mogli lokalni producenci. Te przykłady trafnie kreślą kierunek, w którym od kilku lat niezmiennie podąża Paryż. Bardzo dobre przyjęcie programu Reinventing Paris pociągnęło za sobą kolejne jego odsłony i sprawiło, że to właśnie przekształcanie dostępnych już zasobów, dostosowywanie ich do aktualnych potrzeb mieszkańców i wyzwań związanych ze zmianami klimatu, stanowi obecnie podstawę dla wielu projektów urbanistycznych w Paryżu.

Na zdjęciu: Anne Hidalgo

Jeśli niektóre lokalne, skierowane głównie do mieszkańców inicjatywy mogą umknąć uwadze odwiedzających francuską stolicę, to już nowe oblicze paryskich ulic pozytywnie zaskoczy każdego, kto miał okazję przejść się po mieście w ostatnich kilku latach. Już teraz w Paryżu dostępne są ścieżki rowerowe o łącznej długości 1000 kilometrów, a do 2026 roku ma ich przybyć kolejne 130 kilometrów. Wiele głównych ulic, w tym te biegnące wzdłuż Sekwany w samym centrum miasta zostały całkowicie wyłączone z ruchu samochodowego, uliczne parkingi ustępują miejsca nowym chodnikom i przestrzeniom zielonym, a kolejne place są przeprojektowywane w taki sposób, by były bardziej przyjazne dla pieszych. Dążąc do poprawienia jakości powietrza, wydano zakaz wjazdu do centrum dla pojazdów z silnikiem diesla wyprodukowanych przed 2006 rokiem, natomiast od 2024 roku paryscy kierowcy staną przed dalszymi ograniczeniami, gdy w centrum miasta zacznie obowiązywać zakaz ruchu tranzytowego. Takie rozwiązanie ma wyeliminować około połowę dziennych przejazdów samochodów przez centrum Paryża i zmniejszyć ogólną liczbę aut na drogach (zakaz nie obejmie pojazdów transportu publicznego, mieszkańców wyznaczonej strefy, gości hotelowych i osób z niepełnosprawnościami). Choć nie obyło się bez kontrowersji i masowych protestów ze strony taksówkarzy i innych członków samochodowego lobby, miejskie władze pozostają nieugięte i konsekwentnie kontynuują swoją zieloną rewolucję.

Banner Image

Dzień bez samochodu na Rue de Rivoli, Paryż / Photo by François-Xavier Chamoulaud on Unsplash

Nie wszyscy paryżanie mogą jednak łatwo przesiąść się na rower. Dotyczy to między innymi mieszkańców dalekich przedmieść, którzy dojeżdżają do pracy w centrum miasta. Co zrobić, gdy budowa kolejnej linii metra czy tramwaju lub wprowadzenie nowych tras autobusowych nie wchodzą w grę? Paryż postawił na kolejkę linową. Do 2025 roku powstać ma linia Cable A, która ułatwi mieszkańcom południowo-wschodnich przedmieść Paryża dostęp do miejskiej sieci transportu. Kolejka połączy kilka peryferyjnych, ale gęsto zaludnionych dzielnic z linią metra, ułatwiając podróż do centrum miasta. Na liczącej 4,5 kilometra trasie znajdzie się pięć stacji. Inicjatorzy projektu tłumaczą, że budowa kolejki jest potrzebna, bo dodawanie nowych połączeń realizowanych konwencjonalnymi środkami transportu jest skomplikowane i kosztowne. Wynika to przede wszystkim z pagórkowatości terenu i przecinających okolice autostrad i linii szybkiej kolei TGV. Poprowadzenie tam linii tramwajowej wymagałoby więc rozległych prac inżynieryjnych, budowy nowych mostów i tuneli. Gondole poruszać się za to mogą ponad tymi przeszkodami, a zapotrzebowanie na teren do budowy kolejki jest minimalne – poza stacjami, powietrzny tramwaj potrzebuje jedynie miejsca na słupy podtrzymujące kable. Poza tym, napędzany energią elektryczną środek transportu nie przyczyni się do zanieczyszczenia powietrza ani do zwiększenia emisji gazów cieplarnianych.

Paryż patrzący w przyszłość, to nie tylko Paryż bez samochodów, ale także miasto zwrócone w stronę rzeki.

Sekwana stanowi niewątpliwie nieodłączny element paryskiego krajobrazu, jednak lokalni politycy mają ambicje, żeby wkrótce można w niej było również pływać. Nie jest to wprawdzie nowy pomysł – już w latach 80. ówczesny mer Jacques Chirac obiecywał kąpieliska nad Sekwaną – jednak jego realizacja do tej pory nie zakończyła się sukcesem. Teraz ma być to możliwe dzięki budowanemu aktualnie, nowemu podziemnemu zbiornikowi. Będzie on przechowywał wodę deszczową, aby zapobiec wylewaniu się ścieków do rzeki, gdy miejska kanalizacja przepełnia się podczas obfitych ulew. Możliwe więc, że podczas Igrzysk Olimpijskich w 2024 roku triathloniści popłyną właśnie w Sekwanie.

Metamorfoza Sekwany to jednak nie jedyny paryski projekt stawiający na pierwszym planie rzeki. Miasto planuje bowiem odkopać zamkniętą ponad sto lat temu, mocno zanieczyszczonej odpadami z pobliskich zakładów, rzekę Bièvre, która pomoże w walce z wysokimi temperaturami. Prace nad wdrożeniem projektu w życie są już w toku, a pierwszy odcinek w granicach miasta zostanie oddany do użytku do 2026 roku. Dołączy on do kilku innych odcinków Bièvre odkrytych w ciągu ostatnich kilku lat w mniejszych miejscowościach, w parkach i innych słabo rozwiniętych obszarach.

Podczas letnich fali upałów mieszkańcom francuskiej stolicy szczególnie doskwiera efekt miejskiej wyspy ciepła. Budynki i utwardzone drogi pochłaniają więcej ciepła niż roślinność i woda, powodując wzrost temperatury w Paryżu aż o 8°C w porównaniu z pobliskimi obszarami wiejskimi. Według szacunków władz lokalnych, w połowie XXI wieku Paryż może mieć klimat przypominający o wiele gorętszą obecnie Sewillę, położoną na południu Hiszpanii. Zbiorniki wodne, podobnie jak drzewa i rośliny, przyczyniają się do ochłodzenia otaczających je obszarów – woda pochłania ciepło z powietrza, a kiedy cząsteczki wody parują, zabierają ciepło ze sobą, obniżając temperaturę przy powierzchni ziemi. Mogą one również łagodzić powodzie, dając ujście nadmiarowi wody deszczowej, a także czynią miasta przyjemniejszym miejscem do życia. Jest więc zrozumiałe, że paryżanie z radością powitają powrót dawno utraconej rzeki.

Photo by Dan Novac on Unsplash

Image

Dan Lert

Zastępca merki odpowiedzialny za transformację ekologiczną

Musimy przygotować Paryż na przyszłość, a jest to jedno z najgęściej zaludnionych miast na świecie, o bogatej historii, z wieloma ograniczeniami dotyczącymi dziedzictwa kulturowego, więc jesteśmy w naszych działaniach ograniczeni. Rzeka La Bièvre to jednak jedno ze wspaniałych narzędzi, jakimi dysponujemy.

Światowa stolica mody wymyśla się na nowo i pokazuje, że rozwój wcale nie musi oznaczać kolejnych spektakularnych inwestycji. Śmiało powiedzieć można, że również w dziedzinie urbanistyki francuska metropolia wyznacza trendy – udowadnia, że w przyszłościowym myśleniu o miastach często mniej znaczy więcej, a innowacyjne pomysły, mające poprawić jakość życia mieszkańców, niekoniecznie wymagać muszą ogromnych nakładów finansowych i specjalnych, zaawansowanych technologii. Modowy, minimalistyczny paryski styl zyskał więc swój odpowiednik w nowej dziedzinie i coraz bardziej daje się zauważyć w postaci stosowanych w przestrzeniach miejskich rozwiązań.

Miasto przyszłości słucha głosów swoich mieszkańców i dba o ich komfort.

Amsterdam: miasto, które reaguje na problemy mieszkańców

Ostatnie dwa lata, zdominowane przez pandemię, przypomniały wszystkim o czymś, co w czasach rządzonych przez technologię i spełniające nasze wszystkie zachcianki aplikacje jakby straciło wcześniej na znaczeniu – miasto tworzą mieszkańcy. Brzmi banalnie, jednak w czasach masowej turystyki i cyfrowego nomadyzmu łatwo było o tym zapomnieć. Jeśli więc europejskie społeczeństwa coś dobrego wyniosły z tych ostatnich trudnych lat, prawdopodobnie będzie to właśnie zwrot w stronę lokalności i wspólnotowości. O tym, że poczucie przynależności i bezpieczeństwa jest kluczowe dla dobrostanu mieszkańców powinny pamiętać również lokalne władze, szczególnie w obliczu rosnących wśród obywateli problemów zdrowia psychicznego, samotności czy starzenia się społeczeństw. Miasto przyszłości to więc takie miejsce, gdzie politycy słuchają głosów mieszkańców i wprowadzają rozwiązania, które zagwarantować im mają jak najwyższy komfort. Obserwując różne miejskie działania Amsterdamu, zauważyć można, że od jakiegoś czasu podąża on właśnie taką ścieżką.

Tytuł jednej z najpopularniejszych destynacji na city break może i przekłada się na spore dochody z turystyki. Jednak dla lokalnych mieszkańców na pewno oznacza on też rosnący problem z ceną i dostępnością mieszkań, a także uciążliwe ekscesy imprezowych turystów, którzy odwiedzają Amsterdam, żeby się upijać, palić marihuanę i zabawiać się w dzielnicy czerwonych latarni. Władze miasta postanowiły w końcu zadbać o potrzeby i komfort mieszkańców i pod koniec zeszłego roku ogłosiły znaczące ograniczenia na rynku nieruchomości. Osoby kupujące w Amsterdamie mieszkania o wartości poniżej 512 tys. euro przez co najmniej cztery lata nie będą mogły go wynajmować. Ma to sprawić, że lokale mieszkalne będą bardziej dostępne dla mieszkańców, ukrócić zakupy inwestycyjne i sytuacje, w których nowe nieruchomości są masowo wykupywane tylko po to, żeby zaraz pojawić się w ofercie Airbnb. Chodzi o to, żeby mieszkania kupowały osoby, które rzeczywiście w nich zamieszkają, a nie ci, dla których jest to sposób na zarobienie pieniędzy.

Miasto rozpoczęło też nową kampanię, mającą zmienić jego turystyczne oblicze. Amsterdam stawia teraz na odwiedzających zainteresowanych muzeami i galeriami, podróżnych, którzy potrafią docenić kulturalną ofertę miasta i z szacunkiem podchodzą do jego mieszkańców. Amatorzy szalonych imprez otrzymali natomiast jasny komunikat, że nie są mile widziani. Zniechęcić do odwiedzin mają ich na przykład zakazy sprzedaży alkoholu w sklepach w dzielnicy czerwonych latarni. W ostatnim sezonie letnim takie rozwiązanie obowiązywało od czwartku do niedzieli od godziny 20:00 do 4:00.

Photo by Robin Ooode on Unsplash

Image

Jakob Wedemeijer

radny Amsterdamu

Nie może być tak, że ludzie chcący kupić mieszkanie są przebijani przez inwestorów, którzy wynajmują je potem po niebotycznych cenach.

Aby mieszkańcom żyło się dobrze, nie wystarczy tylko pozbyć się uciążliwych odwiedzających. Ważne jest też pielęgnowanie życia społecznego w obrębie lokalnych społeczności. Właśnie dlatego, w odpowiedzi na głosy mieszkańców, władze Amsterdamu zablokowały na rok możliwość otwierania nowych dark store’ów, czyli lokali, które służą za mini magazyny dla internetowych sklepów spożywczych oferujących ekspresową dostawę. Od początku pandemii rynek takich usług dynamicznie się rozrósł i jest obecny w większości dużych miast Europy. Jednak choć wygodne, takie rozwiązanie ma też negatywne skutki – stanowi zagrożenie dla dalszego funkcjonowania niezależnych, lokalnych sklepów, odbiera możliwość interakcji społecznych i przyczynia się do dużego nasilenia ruchu w okolicach lokalu. Zaciemnione okna, zakłócenie płynności ruchu na ulicach handlowych, hałas spowodowany załadunkiem, lekkomyślni dostawcy rowerowi i gromadzący się w oczekiwaniu na zamówienia kierowcy – to wszystko coraz częściej irytuje mieszkańców holenderskich miast. Choć istniejące już w Amsterdamie 31 dark store’ów może kontynuować swoją działalność bez zmian, w najbliższym czasie podobnych lokali na pewno więc nie przybędzie.

Czasem jednak walka z dark store’ami nie wystarcza, żeby uchronić przed brakiem społecznych interakcji. Samotność, i to nie tylko wśród osób starszych, stanowi coraz poważniejszy problem współczesnych społeczeństw. Według holenderskiego urzędu statystycznego 26 proc. Holendrów powyżej 15 roku życia odczuwa co najmniej umiarkowaną samotność. Odsetek ten wzrasta do 33 proc. wśród osób powyżej 75. roku życia. Jak wykazują badania, izolacja społeczna znacząco zwiększa ryzyko przedwczesnej śmierci i jest równie szkodliwa dla zdrowia jak palenie tytoniu, otyłość i brak aktywności fizycznej. W tym kontekście ciekawym rozwiązaniem jest wprowadzenie w jednej z holenderskich sieci supermarketów kas dla klientów, którzy czują się samotni i mają ochotę na pogawędkę z kasjerem czy kasjerką. Decyzja o wprowadzeniu takiego udogodnienia na stałe, po sukcesie przeprowadzonego w 2019 roku pilotażu, była możliwa dzięki dofinansowaniu pochodzącemu z rządowego programu ‘One Against Loneliness’, w ramach którego ustanowiono też między innymi całodobową infolinię dla osób dotkniętych samotnością. To jednak nie pierwszy raz, kiedy w Holandii sięgnięto po unikalne rozwiązania w walce z poczuciem osamotnienia wśród obywateli. Przykładem może być dom opieki, który zaoferował studentom bezczynszowe mieszkania w zamian za spędzanie 30 godzin tygodniowo z mieszkającymi po sąsiedzku seniorami czy inicjatywa Oma’s Soep, w ramach której seniorzy i studenci spotykają się na wspólne gotowanie zupy.

Jak widać na przykładzie Amsterdamu, w mieście przyszłości to człowiek, a nie biznes czy technologia, stawiany jest na pierwszym miejscu.

Troska o mieszkańców przejawia się też w poszanowaniu ich prywatności. Od niedawna wszystkie prywatne firmy, instytucje badawcze i organizacje rządowe w Amsterdamie są więc zobowiązane do zgłaszania lokalizacji umieszczanych w przestrzeni publicznej zbierających informacje czujników. Dane na temat rozmieszczenia czujników umieszczane są na dostępnej publicznie internetowej mapie. Mają one dać mieszkańcom miasta lepszy wgląd w to, gdzie i jakie dane na ich temat zbierane są przez kamery monitoringu, czujniki jakości powietrza i ruchu, liczniki energii i inteligentne billboardy. Mapa pokazuje rodzaj czujnika i jego właściciela oraz informuje, czy zebrane dane osobowe są przetwarzane. Władze miasta są zdania, że dostęp do tych informacji jest prawem mieszkańców i chcą ich uświadamiać w temacie.

Zadaniem innowacyjnych miast jutra będzie zadbanie o ludzkie potrzeby, wspieranie lokalnego życia społecznego, prowadzenie działań łączących przedstawicieli różnych pokoleń i zachowanie możliwie jak największej transparentności w coraz bardziej zdigitalizowanym świecie.

Photo by Julian on Unsplash

Jako Zielona Stolica Europy 2023 Tallin pokazuje, że jest miastem blisko związanym z naturą, a powszechny dostęp do przestrzeni zielonych to kluczowy czynnik dla osiągnięcia wysokiej jakości życia.

Tallin: miasto połączone z naturą

W wyścigu o tytuł zielonego miasta przyszłości oprócz Paryża na szczególną uwagę zasługują również działania Tallina. Ze względu na dużo mniejszą liczbę mieszkańców i gęstość zaludnienia, stosowane w stolicy Estonii rozwiązania mają trochę inny charakter, jednak służą za przykład, który znaleźć może dobre zastosowanie w wielu innych miastach.

Tytuł Zielonej Stolicy Europy przyznawany jest przez Komisję Europejską, która w kontekście Tallina doceniła działania lokalnych władz na rzecz osiągnięcia neutralności pod względem emisji dwutlenku węgla do roku 2050. Wśród kluczowych inicjatyw miejskich na uwagę zasługuje również ochrona terenów publicznych, zmniejszenie zanieczyszczenia hałasem i poprawa jakości wody. – Tallinn wykazał się zaangażowaniem i konkretnymi działaniami na rzecz stworzenia zdrowszych i lepszych przestrzeni dla swoich obywateli – podkreśla komisarz ds. środowiska, oceanów i rybołówstwa Virginijus Sinkevičius. Najważniejszym z tych działań jest zaangażowanie miasta w zapewnienie mieszkańcom dostępu do dużej ilości terenów zielonych. Prawie 20 proc. powierzchni Tallina zajmują obszary chronione na poziomie krajowym i lokalnym. Miasto jest też jedyną europejską stolicą, w której znajduje się torfowisko.

Bliskość natury jest niezwykle ważna dla naszego zdrowia – jak dowodzą ostatnie badania, których wyniki opublikowano w czasopiśmie naukowym The Lancet, europejskie miasta mogłyby zapobiec nawet 43 tys. przedwczesnych zgonów rocznie, gdyby zapewniły swoim mieszkańcom dostęp do odpowiedniej ilości terenów zielonych.

Photo by Julius Jansson on Unsplash

W przypadku Tallina działania proekologiczne przynoszą jednak korzyści nie tylko dla człowieka. Na obrzeżach miasta rozciąga się rezerwat przyrody Paljassaare, gdzie spotkać można między innymi szkockie krowy rasy Highland. Ich obecność przyczynia się do zwiększenia bioróżnorodności i utrzymania tego obszaru jako siedliska dla dzikich zwierząt. Powiększające się tereny zielone są dostępne dla mieszkańców, ale mają też dodatkowy cel. Miasto zachęca na przykład, aby parki, ogrody i rezerwaty przyrody pozostały dzikie, próbując w ten sposób zachęcić owady do zapylania. Jednym z takich miejsc jest talliński zielony korytarz, czyli 13-kilometrowa trasa dla pieszych, której okolice zapewniają świetnie warunki dla zapylaczy, a jednocześnie zachęcają mieszkańców do porzucenia prywatnych pojazdów i przyjęcia bardziej zrównoważonego podejścia do transportu.

Miasto już w 2013 roku wprowadziło bezpłatny dostęp do transportu publicznego dla mieszkańców – był to kluczowy punkt na drodze do osiągnięcia 40-proc. redukcji emisji do roku 2030. Stolica Estonii inwestuje również w rozwój infrastruktury rowerowej, stawiając sobie za cel, by w 2027 roku 11 proc. wszystkich podróży po mieście stanowiły przejazdy na rowerach oraz żeby co najmniej 25 proc. dzieci w taki sposób docierało do szkoły.

Stolica Estonii była kiedyś ośrodkiem, w którym aktywnie działało wiele silnie zanieczyszczających przemysłów, w tym mineralny i papierniczy. Dziś zostały one zastąpione przez dynamiczny rozwój przedsiębiorczości, środowisk akademickich i intensywne inwestycje w technologie. Wraz z rozwojem zielonych projektów w mieście poprawia się również standard życia jego mieszkańców. Zgodnie z badaniem przeprowadzonym w 2020 roku przez markę Essential Living mieszkańcy Tallina cieszą się obecnie najlepszą w Europie jakością życia. W badaniu wzięto pod uwagę niski poziom zanieczyszczeń w mieście, przystępne koszty życia i niewielką przestępczość.

Image

Mihhail Kõlvart

burmistrz Tallina

Zielona stolica oznacza dla nas, że Tallin jest przyjazny, wygodny i czysty – to miasto przyszłości. Minęły już czasy, kiedy ochrona przyrody i postęp ludzi były przeciwieństwami – nauczyliśmy się kojarzyć innowacje i rozwój ze zrównoważoną gospodarką i zielonym myśleniem.

Miejskie życie w połączeniu z naturą to talliński sposób na przyszłość.

Krista Kampus, miejska dyrektorka ds. rozwoju Tallina, zapowiada, że dalsze wydatki na inicjatywy związane z ochroną środowiska sprawią, że miasto stanie się jeszcze przyjemniejszym miejscem do życia. – Myślę, że uczynienie miasta bardziej ekologicznym i neutralnym dla klimatu jest również korzystne pod względem ekonomicznym i finansowym w dłuższej perspektywie. W krótkim okresie musimy dokonać inwestycji i wydać trochę pieniędzy, ale jeśli rezultatem jest lepsze, bardziej zielone, bardziej przyjazne dla wszystkich do życia miasto, to myślę, że są to pieniądze warte wydania – mówi.

Cenna lekcja, jaką wynieść powinniśmy od Estończyków, jest więc taka, że troska o środowisko wcale nie jest zaprzeczeniem nowoczesnego myślenia i rozwoju, wręcz przeciwnie – zwrot w stronę natury to jedyna słuszna przyszłość.

Photo by Mark Zu on Unsplash

Przemyślany miejski plan adaptacji do zmian klimatu to podstawa.

Kopenhaga: miasto przygotowane na każdą pogodę

Coraz częstsze i dłuższe fale upałów, dotkliwe susze, obfite, niosące zniszczenia ulewy i inne ekstremalne zjawiska pogodowe powoli już przestają kogokolwiek zaskakiwać i stają się powszechne również w miejscach, które do tej pory rzadko zmagały się z tego typu problemami. Jest to skutek zmian klimatu, który dalej będzie nam towarzyszyć i najprawdopodobniej się pogłębiać. Choć zjawiskom tym ciężko bezpośrednio zapobiec, miasta mogą i powinny odpowiednio się przygotować, żeby uchronić się przed niebezpiecznymi skutkami kataklizmów, a przynajmniej jak najbardziej zminimalizować związane z nimi ryzyko. W tej kategorii przoduje Kopenhaga, która wyciągnęła lekcję z doświadczeń ostatnich kilku dekad i pochwalić się może świetnie opracowanym planem adaptacji do zmian klimatu.

W okresie od 1980 do 2019 roku skutki ekstremalnych zjawisk pogodowych i klimatycznych w Europie przyniosły straty w wysokości 453 mld. euro. Przy uwzględnieniu liczby mieszkańców i powierzchni kraju Dania zapłaciła w tym smutnym zestawieniu drugą najwyższą cenę. Po niszczycielskim oberwaniu chmury, które nawiedziło Kopenhagę w 2011 roku i zalało wiele ulic do wysokości nawet 1 metra, duńskie władze usprawniły jednak działania na rzecz ochrony przed ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi i redukcji możliwych szkód. Przejawia się to na wiele sposobów – od wielkich inwestycji infrastrukturalnych po lepsze projektowanie miejskich parków. Kopenhaga to laboratorium pomysłów w zakresie urbanistycznych rozwiązań odpornych na zmiany klimatu.

Photo by Darth Liu on Unsplash

Wprowadzane w życie rozwiązanie na wielką skalę to specjalne podziemne tunele, które gotowe mają być do 2026 roku. Drążone są one na głębokości od około 12 do 18 metrów poniżej poziomu morza w wapiennym podłożu pod dzielnicami Valby i Vesterbro. Tunele będą miały średnicę do 3 metrów i zabezpieczą miasto przed ekstremalnymi opadami deszczu. Podczas ewentualnych oberwań chmury będą pochłaniać wodę burzową z kopenhaskich ulic i odprowadzać ją do miejskiego portu. Jednocześnie tunele mają odprowadzać opady również na co dzień, bo przewiduje się, że ich ilość, w związku ze zmianami klimatu, będzie wzrastać.

Zaadaptowane do różnych warunków klimatycznych są też w Kopenhadze osiedla mieszkaniowe, parki i place zabaw. Na przykład w Parku Lindevang w specjalnym zbiorniku gromadzona jest woda z obszaru trzech akrów. Dookoła posadzono jabłonie i krzewy czarnej porzeczki, tworząc publiczny miejski ogród. Taki sposób magazynowania wody deszczowej, poza swoją przewodnią funkcją, zwiększa też wartość rekreacyjną parku, tworząc przyjazną przestrzeń miejską. Tutaj, jak i w wielu innych skandynawskich parkach, zastosowano również wiele rozwiązań, które sprawiają, że opady czy kałuże nie stanowią dla dzieci żadnej przeszkody, wręcz przeciwnie – wszystko jest tak rozplanowane, aby móc cieszyć się zabawą w deszczu. Spływająca po betonowej ścianie woda tłumi również hałas ruchu ulicznego, tworząc z parku małą oazę spokoju. Podobne rozwiązania znajdziemy chociażby w okolicach placu Taasinge Plads, gdzie woda deszczowa z dachów wykorzystywana jest do użytku rekreacyjnego i zabawy. Stanęły tutaj również specjalne miejskie parasole o odwróconym kształcie, które gromadzą wodę i dystrybuują ją później do podlewania roślin. Nachylone ukształtowanie terenu ułatwia natomiast spływanie opadów do podziemnych zbiorników, które pokryte są charakterystyczną, sprężystą nawierzchnią. Dzieci chętnie skaczą na niej jak na trampolinie, a bawiąc się w ten sposób, pomagają wodzie płynąć przez system podziemnych rur. W końcu wspomnieć też trzeba o podwyższonych chodnikach, których nie zalewa nawet woda płynąca ulicą przy obfitych opadach.

Poza rozwiązaniami skupionymi konkretnie na przeciwdziałaniu podtopieniom Kopenhaga wyróżnia się również ilością zielonych dachów. Od 2010 roku, dążąc do osiągnięcie neutralności węglowej do 2025 roku, dach każdego nowo powstałego w mieście budynku powinien być obsadzony roślinami (dotyczy to dachów, których nachylenie nie przekracza 30 stopni).

Focus na najbliższe otoczenie.

Sztokholm: miasto 15-minutowe

Jak wzmocnić więzi społeczne, zadbać o zdrowie psychiczne mieszkańców i ograniczyć emisję dwutlenku węgla? W Sztokholmie ma to być możliwe dzięki inicjatywie Street Moves, w ramach której wybrane ulice wyłączane są z ruchu samochodowego, a na miejscu parkowanych wzdłuż ulicy aut pojawiają się specjalne miejskie meble o różnych zachęcających do aktywności i społecznych interakcji funkcjach. Niektóre z drewnianych modułów to wygodne ławki i stoły, inne są miejskimi siłowniami czy placami zabaw albo stacjami do ładowania elektrycznych skuterów. Można je dowolnie ze sobą łączyć, a idea jest taka, że to mieszkańcy danej ulicy decydują, które z modułów najbardziej się u nich sprawdzą.

Taki przykład rozwiązań wprowadzanych w skali poszczególnych ulic to nowe wydanie miejskiej lokalności, znacznie powierzchniowo zawężone, sprowadzone do bezpośredniego sąsiedztwa w dosłownym tego znaczeniu. To sztokholmski pomysł na miasto 1-minutowe, gdzie poprawa jakości życia możliwa jest już dzięki pewnym prostym innowacjom wprowadzonym dosłownie przed domem. Taka mała architektura miejska to dobry sposób na to, aby ulice, przy których mieszkamy, z miejsc przypadkowego i anonimowego kontaktu znów stały się dla mieszkańców miast małym mikrokosmosem, w którym każdy zna swoich sąsiadów i czuje się częścią społeczności.

Photo by Linus Mimietz on Unsplash

Choć stojąca za inicjatywą idea brzmieć może utopijnie, mieszkańcy wielu europejskich miast na pewno z entuzjazmem przyjęliby realizację podobnego projektu. Niezależnie od tego, przypadek Sztokholmu zwraca uwagę na ważny trend w myśleniu o urbanistyce, czyli znaną pod nazwą miasta 15-minutowego ideę lokalności, łatwej dostępność usług oraz prymatu pieszych i rowerzystów nad kierowcami.

W takich miastach jak Kopenhaga, Helsinki, Amsterdam czy Wiedeń już ponad 40 proc. podróży po mieście odbywa się pieszo bądź na rowerze. Miasto o wysokim standardzie życia powinno zadbać o to, żeby przy wyborze tych przyjaznych dla środowiska sposobów transportu dotarcie do podstawowych punktów usługowych, placówek ochrony zdrowia, szkół czy instytucji kultury nie zajmowało mieszkańcom więcej niż 15 minut. O tym, jak ważny jest ten najbardziej lokalny, obserwowany na poziomie dzielnicy rozwój przekonaliśmy się szczególnie w dobie pandemii. Przyszłość miast leży więc w decentralizacji – przyjazne do życia miasto to nie skupione w centrum usługi, edukacja i kultura oraz funkcjonujące jako sypialnie bezkresne obrzeża. Wysoki standard życia miasta przyszłości osiągną wtedy, gdy zrozumieją, że nie ma czegoś takiego jak jedno centrum. Swoje dobrze skomunikowane i wyposażone centra powinna mieć każda dzielnica.

Nie słyszeliście jeszcze o barcelońskich superblokach? Niemożliwe!

Barcelona: miasto, które stawia na zielony transport i czyste powietrze

Superbloki to zastosowane w hiszpańskiej metropolii rozwiązanie, które od jakiegoś czasu jest na ustach całego świata – stanowi bowiem przykład mądrego planowania miejskiego i przyczyniło się do spadku liczby wypadków drogowych oraz poziomu hałasu i zanieczyszczenia powietrza. Mowa tu o kwartałach o powierzchni 400 metrów na 400 metrów, wewnątrz których ograniczono ruch kołowy. Samochody poruszać się mogą jedynie po głównych arteriach, oddzielających od siebie poszczególne superbloki. Dzięki takiemu rozwiązaniu mieszkańcy mogą cieszyć się większym spokojem i bezpieczeństwem, piesi i rowerzyści zyskali specjalny przewagę nad zmotoryzowanymi, a wszyscy odetchnęli świeższym powietrzem. Brzmi jak rozwiązanie, które można by spotkać w Paryżu? Zdecydowanie! Nic w tym dziwnego – Barcelonę łączy z Paryżem siostrzana więź, a burmistrzyni hiszpańskiego miasta, Ada Colau często porównywana jest do Anne Hidalgo, bo obie polityczki dzielą ze sobą podobne myślenie o przyszłości miast.

Oprócz ograniczania ruchu samochodowego, w ostatnich latach obserwujemy, jak Barcelona staje się liderem w dziedzinie zrównoważonego transportu również dzięki flocie elektrycznych autobusów, która stale się powiększa. Miejskie przedsiębiorstwo transportowe zapewnia, że do końca 2023 roku co najmniej trzy linie będą obsługiwane wyłącznie przez autobusy elektryczne. – W ramach starań o zrównoważony rozwój zobowiązaliśmy się nie kupować więcej autobusów z silnikami diesla i będziemy dążyć do wykorzystania w przyszłości pojazdów napędzanych wodorem, nowatorską technologią, z której korzysta jeszcze bardzo niewiele firm w Europie – mówi Gerardo Lertxundi, dyrektor generalny Transports Metropolitans de Barcelona.

Photo by Raimond Klavins on Unsplash

Do niedawna rzadko kojarzona z rowerową kulturą Barcelona zaczęła śmiało doganiać pod tym względem miasta skandynawskie i holenderskie czy takie stolice jak Berlin i Wiedeń.

Ze swoją piękną architekturą i pogodą, która dopisuje praktycznie przez cały rok, Barcelona zachęca również do spacerów i przejażdżek rowerowych. Miejska sieć rowerów publicznych liczy obecnie 6 tys. jednośladów oraz 300 rowerów elektrycznych, a dzięki działaniom Ady Colau od kilku lat przybywa w mieście ścieżek rowerowych i polepsza się bezpieczeństwo rowerzystów.

Poważnie odbijający się na zdrowiu mieszkańców problem zanieczyszczenia powietrza czy nadmiernego hałasu to wyzwanie, przed którymi nie ucieknie żadne miasto. Świat nie bez powodu przygląda się prowadzonym w Barcelonie rozwiązaniom – być może ideę superbloków dałoby się zaimplementować również w innych miastach?

Photo by Alex Motoc on Unsplash

Cyfryzacja usług publicznych realnie podwyższa jakość życia.

Seul: miasto inteligentne

Myśląc o miastach przyszłości, pierwszym skojarzeniem jest pewnie dla wielu idea nowoczesnego, zdominowanego przez technologię smart city. W naszym zestawieniu nie mogło więc zabraknąć Seulu, który jest w tej dziedzinie jednym z niekwestionowanych światowych liderów. Stolica Korei Południowej od 2003 roku zajmuje 1. miejsce w badaniu ONZ na temat e-administracji, w 2020 roku Seul wprowadził pierwszy w kraju system cyfrowego prawa jazdy oparty na blockchainie, a już w przyszłym roku ma uruchomić platformę do zarządzania siecią IoT Smart Seoul i powszechny bezpłatny dostęp do Wi-Fi. Cyfryzacja usług jest tam tak zaawansowana, że realnie polepsza komfort życia mieszkańców i pomaga im w prawie wszystkich dziedzinach: od recyklingu, przez bezpieczeństwo na drodze, po opiekę zdrowotną.

Publiczna sieć IoT (Internet of Things), która zacznie działać w przyszłym roku, ma na celu wspieranie i świadczenie usług publicznych, takich jak wspólne parkowanie, zarządzanie inteligentnym oświetleniem ulicznym i zapobieganie kradzieżom dzięki wykorzystaniu specjalnych czujników IoT. Za ich pomocą lokalne władze będą gromadziły też dane związane z ruchem drogowym, bezpieczeństwem i środowiskiem, umożliwiając jednocześnie wzajemne przesyłanie danych pomiędzy 25 miejskimi urzędami dzielnicowymi. Wprowadzenie takich rozwiązań przeniesie Seul na nowy poziom w dziedzinie digitalizacji i wyznaczy nowe standardy w dyskusji o inteligentnych miastach.

Budowana w Seulu sieć magistralna oparta jest na technologii dalekiego zasięgu LoRa. To bezprzewodowa technologia telekomunikacyjna o niskim poborze mocy, która łączy czujniki z chmurą, umożliwiając przepływ danych i analizy w czasie rzeczywistym. LoRa umożliwia inteligentne rozwiązania IoT dla urządzeń o niskim poborze mocy i jest wykorzystywana do zarządzania energią, kontroli zanieczyszczeń i wydajności infrastruktury czy zapobiegania katastrofom. W seulskich budynkach publicznych zostanie zainstalowanych aż 1000 takich stacji bazowych. Kluczem do wykorzystania pełnego potencjału IoT będzie technologia 5G, która zapewnia wysoką prędkość przesyłu danych, niezawodną transmisję i wyjątkowo niskie opóźnienia. Idealnie się składa, bo Korea Południowa jest jednym z najważniejszych graczy na światowym rynku 5G.

Jednocześnie Seul pracuje nad wprowadzeniem szeroko dostępnej, darmowej sieci Wi-Fi 6. Jeszcze w tym roku planowane jest zwiększenie dostępności publicznego Wi-Fi o ponad 200 proc. Przy ponad 6 milionach mieszkańców takie udogodnienie może oznaczać ogromne oszczędności.

Photo by Jana Sabeth on Unsplash

Metaverse to nowy wymiar miasta.

Jednak stolica Korei Południowej nie poprzestaje na sieci IoT i powszechnym dostępie do Wi-Fi. Chyba nic nie wzbudziło ostatnio większego podekscytowania niż zapowiedź, że już w 2023 roku Seul, jako pierwsze duże miasto, będzie miał swój odpowiednik w metaverse. Jako wirtualny system komunikacyjny Metaverse Seoul połączy ze sobą wszystkie sektory miejskiej administracji (gospodarczy, kulturalny, edukacyjny, obywatelski i turystyczny). Dzięki temu możliwe będzie wprowadzenie takich udogodnień jak wizyta w urzędzie bez wychodzenia z domu. Obywatele będą mogli bowiem komunikować się z awatarami urzędników. Oprócz codziennych, przyziemnych spraw, w Metaverse Seoul znajdzie się też jednak miejsce na rozrywkę i rekreację – zakładając gogle VR będzie można odwiedzić największe atrakcje turystyczne miasta czy wziąć udział w słynnym Festiwalu Lampionów. Projekt jest częścią szerzej zakrojonej strategii ‘Wizja Seulu 2030’.

Zgodnie z definicją Banku Światowego smart city to takie miasto, które zarządza swoimi podstawowymi funkcjami poprzez efektywne wykorzystanie danych i technologii cyfrowych, aby stać się wydajnym, innowacyjnym, inkluzywnym i odpornym. Tą ścieżką będą musiały w przyszłości pójść wszystkie nowoczesne miasta, a Seul zdecydowanie wyznacz trendy i tworzy nowe standardy.

Photo by Stéphan Valentin on Unsplash

Czego możemy się nauczyć od zdobywcy pierwszego miejsca w rankingu IMD Smart City Index 2020?

Singapur: nie ma miast inteligentnych bez inteligentnego rządu

Nowoczesne rozwiązania i innowacyjne pomysły to nie wszystko. Miasta mogą mieć świetny potencjał do rozwoju i myślących przyszłościowo liderów, jednak ich powodzenie często nie będzie w pełni możliwe bez dobrze układającej się współpracy z władzami państwowymi.

Inteligentne miasta, które odniosły sukces, zazwyczaj wiążą swoje inicjatywy z szerzej zakrojonymi strategiami w ramach programów czy planów realizowanych na poziomie krajowym. W porównaniu z niezależnymi działaniami inteligentnych miast, inicjatywom rządowym zazwyczaj towarzyszą w tym zakresie polityki i przepisy, które ułatwiają ich rozwój i realizację.

Jako położone na wyspie państwo-miasto Singapur znajduje się oczywiście w wyjątkowych w tym kontekście okolicznościach i wydawać się może, że jego doświadczenie pod wieloma względami trudno będzie bezpośrednio przełożyć na inne miasta. Jednak, wbrew pozorom, z przykładu tej azjatyckiej metropolii przyszłości wyciągnąć można cenną lekcję i wartościową wizję, która powinna stać się nowym standardem.

W 2014 roku inicjatywy smart city w Singapurze zostały włączone do rządowego programu Smart Nation, mającego na celu cyfrową transformację kraju. Program ma na celu stworzenia kultury innowacji i eksperymentowania poprzez wykorzystanie otwartych danych, inwestowanie w badania, i tworzenie żywych laboratoriów i akceleratorów start-upów oraz priorytetowe traktowanie bezpieczeństwa cybernetycznego i prywatności.

O tym, że wymienione inwestycje się opłaciły, przekonać mogliśmy się ostatnio, w kontekście pandemii Covid-19, kiedy zaawansowana infrastruktura cyfrowa Singapuru umożliwiła efektywną reakcję w zakresie zdrowia publicznego i pomogła złagodzić szkodliwe skutki społeczne i gospodarcze wynikające z pandemii. Tak sprawne zarządzanie kryzysowe nie byłoby możliwe bez współpracy wszystkich instytucji i płynnego przepływu danych.

Photo by Bryan Low un Unsplash
Zdjęcie główne: Svend Nielsen on Unsplash

FUTOPIA