Właściciele biznesów w Japonii nie mają dzieci, więc nie mają komu przekazać firm

Takie są niespodziewane konsekwencje kryzysu demograficznego.
.get_the_title().

W 2019 roku Ministerstwo Gospodarki, Handlu i Przemysłu Japonii oszacowało, że do 2025 roku może zamknąć się nawet 630 tys. rentownych firm. Powód? Niespodziewane konsekwencje niżu demograficznego – otóż właściciele nie mają komu przekazać swojego biznesu, nawet jeśli ten dobrze prosperuje. Jeśli te apokaliptyczne prognozy się ziszczą, będzie to kosztować tamtejszą ekonomię aż 165 mld dolarów i 6,5 mln miejsc pracy.

Dziś średnia wieku właścicieli biznesu w Japonii nie jest niska, gdyż wynosi 62 lata. Tymczasem aż 60 proc. z nich nie ma dla swojej firmy żadnego planu na przyszłość.

Japońskie władze chcą ratować wzrost gospodarczy, dlatego też urzędy rozpoczęły kampanie społeczne edukujące właścicieli firm na temat możliwości kontynuowania działalności po przejściu na emeryturę i pomagają im znaleźć nowych nabywców. Ci z kolei mogą liczyć na preferencyjne warunki i dotacje.

fot. matt bennett / źródło: unsplash

Ale póki co nie odnosi to pożądanego skutku. Mimo takich działań w 2021 roku przejęte zostało zaledwie 2413 firm, a zamknięto aż 44 tys., spośród których 55 proc. stanowiły biznesy wciąż rentowne w momencie zamknięcia.

Wiele z tych firm znajdowało się w małych miasteczkach czy wsiach, gdzie problem braku osoby chętnej do przejęcia biznesu może mieć znacznie szersze konsekwencje.

Wystarczy sobie wyobrazić choćby upadek firmy, która jest głównym lokalnym pracodawcą czy jedynego sklepu spożywczego w okolicy – traci na tym cała społeczność danego miasteczka lub wsi, a do tego ruch ten wzmaga migrację do miast, pogłębiając kryzys demograficzny w niewielkich ośrodkach.

Tekst: NS
Zdjęcie główne: Julie Fader/Unsplash

FUTOPIA