Sprawdziliśmy wszystkie modele Porsche GTS na torze Silesia Ring. Który dostarcza najwięcej adrenaliny?

To był dzień pełen wrażeń! Poznałem całą obecną gamę modeli Gran Turismo Sport, które zadziwiały niewiarygodnymi właściwościami trakcyjnymi zarówno na mokrej, jak i suchej nawierzchni profesjonalnego toru wyścigowego.
.get_the_title().

Na tor w Kamieniu Śląskim przyjechałem wczesnym, deszczowym porankiem. Padało też cały poprzedni dzień i noc, więc trasa była bardzo mokra. W pitlane czekało już 13 modeli GTS, a wśród nich Boxster, Cayman, Panamera, Panamera Sport Turismo, Macan, Cayenne i Cayenne Coupe. Zabrakło 911 z oczywistego względu – odmiana GTS generacji 992 jeszcze nie doczekała się oficjalnej premiery. Po zachwytach nad wielokolorową flotą udałem się do rejestracji, gdzie wyeksponowano z kolei krzepkiego przodka rodziny GTS, czyli Porsche 928 z 350-konnym silnikiem V8. Egzemplarz pochodził z Muzeum Porsche w Stuttgarcie i na liczniku miał zaledwie 30 tysięcy przebiegu. Piękny klasyk!

Porsche Experience to szkolenia dla każdego, kto chce w bezpiecznych warunkach i pod okiem instruktorów poznawać tajniki jazdy wyścigowej.

Rozpoczęliśmy od krótkiego szkolenia z podstawowych zasad jazdy torowej, które poprowadził Janusz Dudek, szef instruktorów Porsche Experience i pierwszy Polak, któremu udało się uzyskać certyfikat trenera Porsche. Przypomniał między innymi o balansie masy auta w rozłożeniu na każde z czterech kół podczas pokonywania zakrętów. Fizykę zawsze warto powtórzyć, a szczególnie przed zabraniem miejsca za kierownicą bardzo mocnych samochodów. Bez zbędnego przedłużania rozpoczęliśmy od zapoznawczych przejazdów z poszczególnymi sekcjami trasy.

Instruktorzy naszej grupy, Jan i Daniel, zwracali szczególną uwagę na to, aby wybierać optymalną linię przejazdu – pozwala ona jechać szybko, przy jednoczesnym minimalizowaniu ryzyka wypadnięcia poza trasę.

Co jakiś czas zmieniając się GTS-ami wykonywaliśmy kolejne zadania, jak slalom, czy wyjście z zakrętu poślizgiem nadsterownym. Pogoda z każdą godziną się poprawiała, więc tego dnia mogliśmy sprawdzić możliwości samochodów zarówno na mokrej, jak też suchej nawierzchni. W pitlane mieliśmy okazję poćwiczyć koncentrację, refleks i koordynację, które niezbędne są podczas jazdy wyścigowej. Żonglowanie trzema piłeczkami kompletnie mnie przerosło, ale na szczęście za kółkiem szło mi trochę lepiej!

Silesia Ring to najnowocześniejszy obiekt wyścigowy w Polsce. Duże przestrzenie wokół trasy dają poczucie bezpieczeństwa, w razie gdyby któryś z zakrętów wziąć zbyt odważnie. O bezpieczeństwo dbali jednak przede wszystkim instruktorzy, którzy komunikowali się z nami przy pomocy radia. Możliwości samochodów, zwinnie i posłusznie przemykających po kolejnych zakrętach, zrobiły na mnie wrażenie. Na własnej skórze przekonałem się, że SUV-y na torze nie są bynajmniej przerostem formy nad treścią. Wyrazy uznania należały się też oponom, które tego dnia musiały znosić potężne przeciążenia.

W warunkach drogowych nie da się wykorzystać pełnego potencjału drzemiącego w każdym z modeli GTS. Zadziwiają na torze wyścigowym, bo dopiero tutaj pokazują na co je stać.

Jestem absolutnie oczarowany modelami 718 Cayman i Boxster. Odmiany GTS wyposażone są w 400-konną, sześciocylindrową jednostkę wolnossącą o pojemności 4 litrów. Napędzanie się jest odczuciem krzesania czystej mocy, która wynika ze znacznej pojemności motoru. Jest to nie tylko niezwykłe doznanie dla błędnika walczącego z przeciążeniami, ale też dla uszu. Silnik umieszczony centralnie – tuż za plecami kierowcy i pasażera, pięknie brzmi podczas otwierania przepustnicy i płynnie oddaje moc aż do 8000 obrotów na minutę. Zapewnia też dobry rozkład masy pomiędzy osie, dzięki czemu auto jest obłędnie precyzyjne w  prowadzeniu. Wisienką na torcie jest w tym przypadku skrzynia manualną, która sprawia, że jazda jest jeszcze bardziej angażująca. Nagrodą dla kierowcy jest adrenalina pompowana w dużych ilościach do krwiobiegu.

Poczucie pełnej interakcji z maszyną to w dzisiejszych czasach coraz rzadsze zjawisko, dlatego Cayman i Boxster to dla mnie najlepsze modele z gamy GTS.

Panamera GTS największe wrażenie zrobiła na mnie podczas drift taxi, kiedy sunęła bokiem w absurdalnym wychyleniu. W rękach doświadczonego kierowcy ten samochód potrafi niewiarygodnie zamiatać tyłem! Widok ściany dymu w lusterku podczas wychodzenia z zakrętu daje dziką radość. Z rozpędzeniem niemałej masy auta świetnie radzi sobie 480-konne, 4-litrowe V8, ale przeciążenia potrafią też zaskoczyć podczas mocnego hamownia, bo błyskawicznie wytraca prędkość.

Panamera w gamie GTS jest najbardziej uniwersalna, bo może pełnić rolę wygodnego i pojemnego auta do dalekich podróży, a na torze dostarczyć mocnych doznań.

Kolejny model z rodziny Gran Turismo Sport to Macan, który napędzany jest silnikiem V6 o pojemności 2,9 litra i mocy 380 KM. Choć jest to najsłabsze auto w stawce, to takie parametry pozwalają na osiągnięcie prędkości 100 km/h w czasie poniżej 5 sekund. Jak na SUV-a to zawrotnie szybko! Na tle innych modeli wykazywał silniejszą tendencję do wychylania się podczas szybko pokonywanych łuków, ale zachowywał przy tym odpowiedni balans.

Największym zaskoczeniem okazał się dla mnie Cayenne GTS, po którym nie spodziewałem się zbyt wielu emocji. Niesłusznie wychodziłem z założenia, że samochód o takich gabarytach nie będzie radził sobie na wyścigowym placu boju. Po przejechaniu pętli toru za jego kierownicą wprawił mnie w osłupienie. Przede wszystkim, co nie jest wcale takie oczywiste, ma głośny i strzelający układ wydechowy! Olbrzymia moc 460 KM pochodząca z 4-litrowego silnika V8 w połączeniu z napędem faworyzującym tylną oś, skrzynią PDK i pneumatycznym zawieszeniem wykonują wspólnie cudowną robotę.

System stabilizacji nadwozia redukuje przechyły na zakrętach oszukując mózg. Sprawia wrażenie, że siedzi się w salonie przed telewizorem i gra w symulator wyścigów na kierownicy, a nie prowadzi ponad 2-tonowego SUV-a!

Wychyły karoserii są praktycznie niewyczuwalne, więc Cayenne zaprzecza poniekąd prawom fizyki. Na Silesia Ringu jest jedna szykana, którą pokonuje się z prędkościami powyżej 130 km/h. Trik polega na tym, aby przejechać ją jak najbardziej na wprost, wykorzystując do tego celu tarki i tak zwane “banany”. Cayenne GTS przejeżdża po nich bez zająknięcia, jakby prasując nierówności swoimi szerokimi kołami, nie wykazując przy tym najmniejszych oznak niestabilności. To jednak jeszcze nie wszystko, co potrafi ten model. Na krótkiej offroadowej trasie zszokował mnie też zdolnościami w terenie. Porsche z pakietem offroad oraz maksymalnie podniesionym zawieszeniem świetnie radzi sobie ze stromymi podjazdami, niemal pionowymi zjazdami i jazdą w trawersie. Elektronika dba o to, aby nawet przy pełnym wykrzyżowaniu osi nadwozie pozostawało nieruchome. Ten samochód w wielu aspektach wyręcza kierowcę podczas poruszania się w terenie i robi to nadspodziewanie dobrze.

Modele Gran Turismo Sport mają wyraźne, sportowe zacięcie, ale nie są jeszcze tak bezkompromisowe, jak te z przeznaczeniem torowym, które mają wewnątrz klatki bezpieczeństwa. Najwięcej adrenaliny dostarczyły mi 718 Cayman i Boxster. Przywodzą na myśl auta z poprzedniej epoki motoryzacji, kiedy to kierowca musiał uczyć się maszyny, żeby wyciągnąć z niej maksimum możliwości.

Wszystkie samochody, którymi jeździłem tego dnia na Silesia Ringu są ukłonem Porsche w kierunku prawdziwych petrolhead’ów.

Porsche Experience to cały dzień pożytecznej zabawy, dzięki której miałem okazję podszkolić swoje umiejętności z jazdy torowej. Jest to też doskonała forma wyciszenia się, bo pędząc po torze nie da się myśleć o niczym innym, więc wszelkie problemy pozostają daleko w tyle. Polecam każdemu, komu na co dzień brakuje adrenaliny. Emocje gwarantowane!

Test: Krystian Kaleta
Zdjęcia: Krystian Kaleta, materiały prasowe Porsche
Postprodukcja wideo: Sebastian Czarnecki

MOTO