Podczas pandemii widzów zastąpiły na trybunach seks-lalki. FC Seoul przeprasza i twierdzi, że zaszła pomyłka

Kolejny narodowy seks skandal w Korei Południowej. Tym razem z udziałem seks lalek.
.get_the_title().

Pisaliśmy niedawno o protestach milionów Koreańczyków, którzy zażądali ujawnienia tożsamości doktora Cho, którego gang zmuszał kobiety do spełniania brutalnych fantazji inceli na wideoczatach. Nie minęły dwa miesiące i kolejny skandal, sugerujący, że z seksualnością Koreańczyków dzieje się coś złego. Imprezy masowe są zawieszone do odwołania. Rządy państw na całym świecie powoli luzują obostrzenia i pozwalają obywatelom wrócić do normalności, choć świat po lockdownie nie wygląda tak jak dotychczas. Dzięki zachowaniu wszelkich zasad higieny i bezpieczeństwa zdaje się zdecydowanie mniej zatłoczony. I pewnie minie trochę czasu, zanim przyzwyczaimy się do tego widoku. Różne firmy usługowe starają się więc jakoś zachować pozory, że jest tak, jak było. W renomowanej restauracji w Waszyngtonie puste miejsca wypełniają manekiny, w innej knajpce właściciele posadzili na krzesłach duże pluszaki, w jeszcze innej – kartonowe sylwetki ludzi.

Gdy w Korei Południowej wydano zgodę na wznowienie meczy ligi krajowej, klub FC Seoul chciał zadbać o to, by trybuny nie świeciły pustkami.

Nie poszło to jednak zgodnie z planem. Takie w każdym razie jest oficjalne stanowisko klubu.

Na widowni, zamiast rzekomo zamówionych manekinów, zasiadły seks-lalki. Ten fakt nie mógł umknąć uwadze opinii publicznej, gdyż to właśnie K-League wznowiła sportowe rozgrywki jako pierwsza liga na świecie. Ich transmisje mogły więc przyciągnąć przed ekrany spragnionych piłkarskich emocji fanów piłki nożnej na całym świecie, zwłaszcza że wszyscy byli ciekawi jak będą wyglądały mecze w pandemicznej rzeczywistości. Zawodnikom zmierzono temperaturę, na boisko wbiegali w bezpiecznych odstępach, uściski dłoni zamieniono na ukłon z odpowiedniej odległości.

Piłkarze zostali też poinstruowani, by nie świętować oddanego gola zbyt entuzjastycznie, a wszelkie rozmowy w przerwach ograniczyć do niezbędnego minimum.

Trenerzy i obsługa oczywiście nosili maseczki.

Teoretycznie więc wszystko wyglądało nieco inaczej, ale, biorąc pod uwagę zaistniałe okoliczności, jak należy.

Klub FC Seoul uznał jednak, że widok pustych nie jest dla zawodników przyjemny, a i widzom przed telewizorami będzie przypominał o pandemii, więc należy jakoś temu zaradzić.

Postawiono na manekiny. Te, jak szybko zauważyli internauci, były tak naprawdę seks-lalkami. Władze klubu zapewniają, że musiało dojść do nieporozumienia i zawinił dostawca. Oficjalnie przeproszono wszystkich z powodu zaistniałej sytuacji i obiecano, że przyszłe strategie działań będą lepiej przemyślane.

Fot. Jung Yeon-Je/AFP via Getty Images

Tymczasem, jak zauważają komentujący to zajście, w całą akcję musiało być przecież zamieszanych bardzo dużo osób.

Ktoś to zamówienie przyjął, rozpakował, ubrał, usadził na trybunach.

Jeśli więc nawet była to pomyłka, to szybka do wykrycia. A biorąc pod uwagę fakt, że w Azji odbywają się nawet pogrzeby dla seks-lalek, to czy pomysł, by posadzić je na trybunach, wydaje się całkowicie niewiarygodne?

Źródło zdjęcia głównego: YONHAP/AFP via Getty Images
Tekst: KD

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook