Słyszysz głosy? Takie doświadczenia są powszechne i nie muszą oznaczać choroby

Słyszenie głosów zwykło się uważać za objaw choroby psychicznej. Okazuje się jednak, że doświadcza tego całkiem duża część populacji.
.get_the_title().

Słyszysz głosy? Nie jesteś sam – przekonuje dr Justin Garson, który dla portalu Psychology Today zebrał dane o różnorodnych doświadczeniach w tej sferze. Halucynacje słuchowe uważane są za jedną z charakterystycznych cech schizofrenii i jako objaw zgłasza je około 80 proc. osób z taką diagnozą. Obserwuje się je również w depresji czy chorobie afektywnej dwubiegunowej. Powszechnie przyjęło się myślenie, że słyszenie głosów to oznaka, że ‘wariujemy’ i dzieje się coś złego.

Okazuje się, że słyszenie głosów jest zaskakująco powszechne także poza przypadkami klinicznymi. Szacuje się, że dotyczy od 5 do 15 proc. populacji.

Dr Garson przywołuje publikację z Nature Reviews Psychology, w której podsumowano dowody, że zjawisko to wcale nie zdarza się tak rzadko (poza kontekstem klinicznym) i przyjmuje różne formy. Raport uczula również badaczy i lekarzy, by szerzej przyglądali się takim doświadczeniom i nie uznawali ich od razu za dowód patologii czy objaw choroby. – Czasami słyszenie głosu może być neutralne, a nawet korzystne – wskazuje dr Justin Garson. I dodaje, że środowisko naukowe powinno zwracać większą uwagę na słyszenie głosów poza poważnymi przypadkami chorobowymi.

Garson wymienia kilka pozaklinicznych okoliczności, w których zjawisko to można zaobserwować:
– w kontekście religijnym – podczas postu, medytacji lub po zażyciu substancji psychotropowych;
– podczas zasypiania lub budzenia się, gdy możemy usłyszeć dziwne, ulotne głosy;
– gdy czujemy intensywny żal, w czasie żałoby, gdy zdaje nam się, że słyszymy głos zmarłego.

W badaniu z 2014 roku 1 na 7 respondentów stwierdził, że ‘słyszy głosy’ fikcyjnych postaci podczas czytania i to z taką samą wyrazistością jak podczas normalnej rozmowy. Ponad połowa pisarzy twierdzi, że słyszy głosy wymyślonych przez siebie postaci.

Trudno o dokładne dane dotyczące tego, ile procent populacji tego doświadcza, ponieważ przypadki nieklinicznego słyszenia głosów są znacznie słabiej zbadane. Na pewno wyróżnia je większe poczucie kontroli. Głosy pojawiają się rzadziej, a treść jest raczej neutralna lub pozytywna. Skąd jednak bierze się to zjawisko?

Dan Meyers/Unsplash

Ekspert wskazuje, że źródeł może być bardzo dużo, nadal jednak z powodu ograniczonych danych są one kontrowersyjne i niejednoznaczne. – Jedna z teorii mówi, że słyszenie głosu wynika z ‘niewłaściwego przypisania’ mowy wewnętrznej, tak jakby należała ona do innej osoby. Inna teoria zakłada, że głosy to niekontrolowane, natrętne wspomnienia. Słyszenie głosu może być również spotęgowane przez uraz lub izolację społeczną – tłumaczy Garson. Najpewniej nie istnieje tylko jedna przyczyna.

Ciekawa jest również kwestia społecznego odbioru ‘słyszenia głosów’. Okazuje się, że nieprzyjemność i uciążliwość klinicznego objawu jest częściowo spowodowana przez kulturowe i społeczne stereotypy. Dlatego powstają miejsca, które zachęcają osoby słyszące głosy (te z diagnozą i te, które doświadczają tego poza kontekstem klinicznym), by szukały w tym zjawisku pozytywnych i użytecznych aspektów. Jednym z takich miejsc jest Hearing Voices Network (HVN), sieć, która pomaga dostrzec, że głosy niosą przydatne spostrzeżenia.

Z niecierpliwością czekam na czasy, kiedy słyszenie głosu będzie postrzegane jako część zakresu normalnego ludzkiego doświadczenia, a nie jako z natury patologiczne lub niebezpieczne – podsumowuje dr Justin Garson.

Tekst: AC
Zdjęcie: Sinitta Leunen/Unsplash

SURPRISE