5 artystów z tegorocznego Audioriver, na których koncerty musicie się wybrać

Tauron Nowa Muzyka za nami, ale nie warto już płakać. Morze wylanych przez fanów elektroniki łez stworzyło bowiem w Płocku 13. "Audiorzekę". Start 27 lipca! Będziecie?
.get_the_title().

Już 27 lipca w Płocku wystartuje kolejna edycja prawdziwego święta dla fanów szeroko rozumianej elektroniki, czyli festiwal Audioriver. Jak co roku organizatorom udało się zebrać w line-upie zarówno cenionych w branży wyjadaczy, jak i wielu młodych reprezentantów przeróżnych odnóg muzyki klubowej / tanecznej / eksperymentalnej / dowolna inna szufladka, którzy już niedługo powinni przebić się ze swoimi kawałkami do znacznie szerszej publiczności. I choć spontaniczna wędrówka między scenami w poszukiwaniu nowych, wartych uwagi artystów zawsze daje na „Audiorzece” ogromną frajdę, postanowiliśmy polecić wam 5 wykonawców, których koncerty zdecydowanie warto postawić ponad innymi.

1. Vessels, 28.07, Main Stage, 22:30 – 23:30

Jeśli lubicie zespoły, które stawiają na powolne rozwijanie utworów w czasie oraz budowanie napięcia z ostentacyjnym dokładaniem i podkreślaniem kolejnych warstw, aż do euforycznych kulminacji – absolutnie nie przegapcie Vessels. No, chyba że nie zależy wam na tym, by dołączyć ze wszystkimi do dzikiego tańca w chwilach takich jak ta w „Elliptic”. Panowie dali już próbkę swoich możliwości między innymi w trakcie koncertu na Tauron Festiwal w 2015 roku, jednak wtedy otrzymali slot przy świetle dziennym. Od 22:30 powinno być rewelacyjnie.

2. John Talabot, 28.07, Burn Stage, 04:00 – 06:00

Hiszpan, jak mało kto, potrafi przywieźć ze sobą gorący klimat Balearów w dowolne miejsce, w którym się pojawi. Jego niezwykle melodyjny, słoneczny house potrafi jednocześnie rozbujać ciało i dotknąć duszy, o czym możecie się przekonać, słuchając „When The Past Was Present”, „Oro y Sangre” czy „Last Land”. Występ z pewnością będzie więc znakomitym pretekstem, by nad ranem wykrzesać z siebie jeszcze resztki sił i kołysząc się powitać przy dźwiękach balearic beat wschodzące słońce.

3. Bonobo, 27.07, Main Stage, 00:30 – 01:45

Najbardziej oczywisty z typów, ale jak mogłoby być inaczej, zwłaszcza biorąc pod uwagę status, jaki Simon Green ma w naszym kraju. Podszyte naleciałościami z przeróżnych gatunków (m.in. microhouse, future garage, nu jazz) downtempo Brytyjczyka to nie tylko okazja do naprzemiennego tańca i popadania w melancholię. To też sposobność do wystawienia swoich bębenków usznych na intrygujący amalgamat przystępnych struktur rytmicznych i odważnie zderzanych z nimi inspiracji world music. A w tym łączeniu dźwiękiem lokalności i egzotyki, tego, co znajome i odległe, tak jak w powyższej „Kiarze”, Bonobo jest prawdziwym mistrzem, również w wersji live.

4. Richie Hawtin Close, 27.07, Main Stage, 02:00 – 03:15

Po występie Bonobo zdecydowanie warto zostać pod sceną główną. We władanie weźmie ją bowiem Richie Hawtin, prawdziwa legenda minimal i acid techno. Co więcej – rezydujący obecnie w Berlinie, a urodzony w Wielkiej Brytanii Kanadyjczyk (uff) przyjedzie do Płocka ze swoim imponującym audiowizualnym show. Zanim więc przyjdzie wam do głowy pomysł w stylu „Łe, sądząc po ‘Minus Orange’ to jakaś zażerająca, ale niezbyt wyrafinowana techniawka”, sprawdźcie (oczywiście o ile jesteście gotowi na spoilery) na jak monumentalny wymiar widowiska można liczyć – pod tym linkiem wszystkiego się dowiecie. Choć najlepiej utrzymać ciekawość na wodzy i przekonać się samemu – warto!

5. Ben Klock, 27.07, Circus Tent, 05:00-07:00

Zimne, sterylne, przeszywające dźwięki miotające ciałem aż do 7 rano? No cóż, jeśli ktoś ma prawo nazwać utwór “Subzero”, to właśnie Ben Klock. Na wszystkich śmiałków, którym po wyczerpującym festiwalowym dniu zostanie jeszcze nieco sił, czeka wyjątkowa nagroda – niekonwencjonalna impreza dla najwytrwalszych, w trakcie której będzie można zupełnie się zdehumanizować i obserwować jak ludzie-maszyny telepią się bezwiednie wokół nas do szaleńczego rytmu. Nie potrzeba chyba większej zachęty.

Tekst: WM

TU I TERAZ