– Na moim roku były trzy dziewczyny – mówi Wiola Chmurska, inżynier robotyki

Jej projekt robota rehabilitacyjnego dłoni pokazuje, że dziewczyn na politechnikach powinno być więcej. Spektrum kierunków, na których ich potrzeba - Wiola współpracuje jako mentorka z organizacjami i akcjami promującymi wśród dziewczyn nauki ścisłe - jest tak szerokie jak możliwości HP Spectre x360, które towarzyszyło nam podczas spotkania.

Dziewczyny na polibudzie? Stereotypy trzeba zostawić przed bramą kampusu. Spędziliśmy dzień razem z Wiolką Chmurską, zaglądając na Politechnikę Łódzką, gdzie miesiąc temu obroniła pracę z Automatyki i Robotyki. Stworzyła robota rehabilitacyjnego, który ćwiczy dłoń chorego. W tym dniu Wioli towarzyszył HP Spectre x360 – wszechstronny, mocny i stylowy laptop.

Jak wyglądają studia i praca w męskim środowisku? Jak Wiola została inżynierem robotyki? Czy nadal sprawdza listę studentów, szukając dziewczyn na swoim kierunku? Co to jest ‘Plan Tesla’? Projektowanie robotów, pisanie programów do maszyn, zaprogramowanie samochodu działającego na Bluetooth, ale też poprawa jakości życia innych ludzi –  Wioletta Chmurska opowiada, dlaczego warto wybrać kierunki przyszłości i dlaczego dziewczyny nie powinny się bać Politechniki.

Spektrum możliwości, jakie dają kierunki ścisłe, jest tak szerokie jak możliwości nowoczesnego HP Spectre x360.

'Programowanie robotów? Musisz spróbować!’ – patrząc na program, tata stwierdził, że dam sobie radę, w końcu od zawsze siedziałam z nim w garażu.

Kto nie ryzykuje...

Marta Jerin, F5: Jak to się zaczęło i skąd Ci się wzięła robotyka? 

Wiola Chmurska: Odkąd pamiętam, mój tata interesował się samochodami i często siedział w garażu. Mamy 24-letniego Opla Astrę, którego kupił, kiedy się urodziłam, i którego postanowił zatrzymać z sentymentu. Lubiłam dłubać razem razem z nim w jego przydomowym warsztacie. Wszystko mnie interesowało: jak to działa, dlaczego się rusza, o co w tym chodzi? Jak działa silnik? Podpatrywałam, co robi i uczyłam się od niego. Stąd moja pasja do maszyn. Tata wspierał mnie też w wyborze automatyki i robotyki. Patrząc na program, stwierdził: ‘Programowanie robotów? Musisz spróbować!’.

Kto nie ryzykuje… Udało mi się dostać. Na początku wydawało mi się, że chłopcy po technikum będą mieć sporą przewagę, ale myliłam się. Każdy z nas miał swoje lepsze i gorsze strony. Nigdy nie miałam problemów z matematyką, za to fizyka… Nie znosiłam jej. Tymczasem na studiach okazało się, że fizyka ukierunkowana na konkretne działy jest pasjonująca.

Banner Image

Kiedy wpisuję w wyszukiwarkę hasło 'frezarka', wyskakują mi te do paznokci... No cóż, lubię i potrafię zrobić sobie paznokcie, ale nie o takie frezarki mi chodzi.

Po tygodniu zostały tylko 3 dziewczyny

Bałaś się, że nie będzie dziewczyn na Twoim kierunku?

Spojrzałam na listę studentów i pomyślałam ‘no fajnie, na 80 osób jest tylko 6 dziewczyn’. Po tygodniu lub dwóch zostały już tylko 3. Bałam się, że nie będę miała żadnych koleżanek, zaczęłam się wahać i myśleć, że może to nie był dobry wybór.

Chciałaś zmienić kierunek, bo bałaś się, że będziesz sama?

To było frustrujące, bałam się całkiem męskiego środowiska, ale stwierdziłam, że nie będę rezygnować tylko dlatego, że nie ma innych dziewczyn. Chciałam iść na robotykę, to mnie interesowało, widziałam w tym siebie i swoją przyszłość. Rodzice i znajomi mnie wspierali. Muszę przyznać, że przyjaciele ze studiów byli bardzo wspierający – komentowali kolor lakieru do paznokci, zagadywali o sukienkę (śmiech). Wiedzieli, że brakuje mi koleżanek.

Masz ładne paznokcie…

Dziękuję, sama zrobiłam, to mnie relaksuje. Lubię ładne paznokcie. Zresztą podglądam blogerki modowe na Instagramie, oglądam tutoriale makijażowe, jak pewnie każda dziewczyna, nieważne, czy z polibudy, czy z innej uczelni.

Banner Image

'Moi koledzy szli bardziej w automaty, takie pod przemysł ciężki. Ja wsiąknęłam w robotykę medyczną. Szkoda, że w Polsce nie produkuje się jeszcze takich robotów.'

Roboty medyczne, czyli przyszłość medycyny

Promotorką Twojej pracy magisterskiej była kobieta. Sporo kobiet wykłada na Twoich studiach? 

Na niektórych wydziałach Politechniki Łódzkiej całkiem sporo. Na moim kierunku zajmującym się robotami wykładają dwie kobiety: jedna zajmuje się robotyką rehabilitacyjną, druga robotami operującymi – chirurgicznymi. To dzięki nim zainteresowałam się robotami medycznymi i postanowiłam stworzyć robota rehabilitacyjnego na magisterkę.

Nasz wydział od wielu lat współpracuje przy projekcie słynnego polskiego robota Robin Heart – znajduje się on zresztą na wyposażeniu pracowni robotów medycznych. Robin Heart to projekt Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii im. prof. Zbigniewa Religi i kliniki w Zabrzu. Niestety na projekt największego robota chirurgicznego na świecie ciągle brakuje finansowania, a szkoda, bo podobno ma szansę być lepszy niż słynny amerykański Da Vinci.

Czy koledzy też robili takie projekty jak Ty, medyczne?

Nie, szli bardziej w automaty, takie pod przemysł ciężki. Bardzo się cieszę, że udało mi się zrobić rękawicę rehabilitacyjną. Politechnika pracuje nad nią, chwalą się tym projektem, pokazują go, praca żyje swoim życiem, została wysłana na konkursy – to mnie cieszy.

Myślałaś, żeby po studiach pójść w tę stronę? Projektować roboty medyczne?

Musiałabym wyjechać z kraju, a na to jeszcze nie jestem gotowa…

Banner Image

Jak pomóc osobom po udarze zmagającym się z niesprawnościami dłoni? Robot Wioli Chmurskiej ćwiczy za chorego.

Robot-rękawica rehabilitacyjna

Ile trwała praca nad rękawicą?

Obroniłam się we wrześniu, a zaczęłam w styczniu. Najwięcej czasu zajęły mi badania, ile siły potrzebuję, aby podnieść palce do góry, jaka powinna być konstrukcja, żeby ten ruch wywołać. Same badania, które pozwoliły mi przystosować stanowisko i uzyskać odpowiednie wyniki, zajęły mi 4 miesiące. Budowa rękawicy, napisanie programu, prototyp – to była kwestia około 2 miesięcy.

Całość bazowała na muskułach pneumatycznych. Jak to działa? Gdy podajemy powietrze, zmienia się ich długość i dzięki temu wykonują ruch roboczy. To tak w dużym skrócie. Te sztuczne mięśnie robiłam sama w domu, materiały dostałam od Politechniki, musiałam sama opracować własny proces. Ciągle mi te mięśnie pękały… Jak baloniki.

Z czego powstał Twój robot rehabilitacyjny?

Konstrukcja rękawicy to była zabawa w modelowanie 3D, musiałam zaprojektować wszystkie części. Pracuję w AutoDesk Inventor, który pozwala zaprojektować i wymodelować wszystko. Mój komputer musi dźwignąć programy do projektowania 3D, Spectre sobie z tym świetnie radzi. Do tego jest zaskakująco lekki – waży 1,3 kg, więc prawie go nie czuć w torbie czy plecaku. Ma świetny 14-calowy wyświetlacz, bardzo wąską ramkę. Spodobała mi się możliwość obracania go o 360 stopni, to ułatwia pracę w zespole. Dotykowy ekran i pióro przyspieszają pracę.

Mamy w instytucie drukarki 3D, więc tylko przygotowywałam pliki i wysyłałam na uczelnię, a moja promotorka je drukowała. Odbierałam je i mogłam pracować dalej. Teraz sama planuję kupić drukarkę 3D. Będę na niej drukować figurki do domu. Już je projektuję, to super zabawa. Generalnie modelowanie 3D potrafi wciągnąć.

Jak wyglądały studia podczas pandemii?

Pandemia nie ułatwiała pracy. Normalnie siedziałabym na miejscu i w każdej chwili mogłabym spytać, czy idę dobrą drogą. Oczywiście moja promotorka była niezwykle wspierająca, ale bycie na miejscu jest czymś kompletnie innym. Sprawny sprzęt był kluczowy. Szybki laptop z dobrą kamerką i głośnikami z redukcją szumów – taki jak HP Spectre x360 – świetnie sprawdzi się podczas zajęć online, bo wykłady nadal odbywają się w formie hybrydowej.

Pandemia miała też trochę plusów. Zaczęłam pracować już na jej początku, więc zdobywałam doświadczenie. Mogłam to pogodzić ze studiami. Pracowałam w start-upie, gdzie byłam konstruktorem przez prawie dwa lata. Praca zdalna oczywiście też wymagała dobrego sprzętu. Mogłam się wiele nauczyć i to była super przygoda.

Banner Image

'To mocno rozwojowe kierunki, po których naprawdę nietrudno o pracę. Umówmy się, robotyka to przyszłość medycyny. Zresztą nie tylko medycyny, każdej branży. Dlaczego kobiety miałyby rezygnować z tak rozwojowej ścieżki kariery?'



W tym roku jest ich 12

Jak to się stało, że zostałaś twarzą swojego kierunku i promotorką Politechniki wśród dziewczyn?

Zaczęło się od filmików promujących nasz wydział – potrzebowali dziewczyny, która przyciągnęłaby inne dziewczyny i przekonała je, że warto spróbować. Poproszono mnie o nagranie 6 filmików. I tak to się zaczęło. Dni otwarte? Dzwonili z działu promocji i oczywiście oprowadzałam studentów i studentki. Prowadziłam też czat z maturzystami, podczas którego mogli mnie spytać, o co tylko chcieli. Od magisterki byłam mocno zaangażowana w promocję mojego wydziału. Fajna jest też organizacja Dziewczyny na Politechniki.

Politechnika walczy o dziewczyny?

Widzą braki i próbują przekonać dziewczyny, że każdy wydział jest dla nich, zwłaszcza że są to mocno rozwojowe kierunki, po których naprawdę nietrudno o pracę. Umówmy się, robotyka to przyszłość medycyny. Zresztą nie tylko medycyny, każdej branży i nie mówię tu tylko o automatyzacji, ale usprawnianiu procesów. Automatyka i robotyka? Dziewczyny doskonale dadzą sobie tu radę.

Jest na szczęście coraz więcej inicjatyw, które promują nauki ścisłe czy przemysł IT wśród dziewczyn – Women in Tech Summit czy ogólnopolska akcja Dziewczyny na Politechniki, z którymi współpracowałam jako mentorka.

O co najczęściej pytały Cię dziewczyny?

Pytały oczywiście o to, czy są dziewczyny na moim wydziale. Bały się tego tak samo jak ja kiedyś. Pytały, czy miałam jakieś kłopoty w związku z tym, że jestem kobietą. Czy ktoś mi dokuczał. Tłumaczyłam, że nie ma się czego bać. Oczywiście czasem któryś profesor dawał łatwiejsze zadania, ‘bo dziewczyna’ – trudno, machnęłam na to ręką. Chciał dobrze. Myślę, że wykładowcy też się przyzwyczają.

W młodszych rocznikach jest więcej dziewczyn?

Muszę się przyznać, że zawsze sprawdzam, ile dziewczyn dostało się na pierwszy rok na moim kierunku… Teraz widziałam, że jest ich aż 12 (śmiech). Niby nic, ale to i tak mnie cieszy.

Banner Image

'Interesuje mnie usprawnianie procesów, zabezpieczenie ludzi. Chciałabym odciążyć ludzi w niebezpiecznych lub bardzo ciężkich pracach, takich, którzy narażają życie: strażaków, ratowników górskich, chirurgów. Roboty mogłyby gasić pożary, lokalizować ludzi.'

Praca znalazła mnie sama

Jak szybko znalazłaś pracę?

Praca znalazła mnie. Już na inżynierce zaczęłam pracować w firmie, w której miałam praktyki. Chciałam jednak zmienić coś i zwolniłam się. Poszukałam i po tygodniu znalazłam nową pracę. Mam 24 lata i już spore doświadczenie.

Jak traktują Cię koledzy w nowej pracy?

Pracuję od tygodnia i jestem jedyną kobietą. Zajmuję się teraz usprawnianiem procesów, bezpieczeństwem na halach produkcyjnych. To mocno męski świat, ale mnie interesuje właśnie usprawnianie procesów, zabezpieczenie ludzi. W mojej firmie od razu powiedziano mi, że mam zgłaszać jakiekolwiek niekomfortowe dla mnie sytuacje.

Czuję się w niej na razie świetnie, mam wrażenie, że wnoszę inne spojrzenie. Koledzy bardzo ciepło mnie przyjęli. Zresztą coraz więcej firm interesuje się kobietami w IT czy w innych dziedzinach związanych z inżynierią. Może to polityka poprawności, może nie, ale kobiety świetnie uzupełniają męskie zespoły.

Jak widzisz swoją przyszłość?

Chciałabym odciążyć ludzi w niebezpiecznych lub bardzo ciężkich pracach: strażaków, ratowników górskich, chirurgów. Roboty mogłyby gasić pożary, lokalizować ludzi. Wiem, że to bardziej kobiece myślenie, ale ja faktycznie myślę o bezpieczeństwie i pomaganiu.

Z moim chłopakiem mamy też plan, który nazywamy ‘Plan Tesla’ – chcielibyśmy spróbować swoich sił w powstającej pod Berlinem fabryce Tesli. To łączyłoby moją pasję do samochodów i robotyki. Musk martwi się, że nie skompletuje załogi… Więc może kiedyś (śmiech).

Jak wygląda teraz Twój dzień? 

Wstaję bardzo wcześnie, dojeżdżam do pracy w Zgierzu, po drodze coś czytam, oglądam. Sama wybrałam bardzo wczesne godziny pracy – o 15:00 jestem już wolna. Szanuję swój czas i swoje życie. Mam czas dla swojego chłopaka, przyjaciół, jazdę na rolkach, moje psy. Jesienią lubię odpalić serial na Netfliksie, do tego kocyk i herbata. Lubię filmy SF, no i kocham Gwiezdne Wojny.

Zdjęcia: Anna Hatłas
Podziękowania dla Politechniki Łódzkiej

Banner Image

Podczas dnia spędzonego z Wiolą towarzyszył nam HP Spectre x360. To seria funkcjonalnych i ładnych ultrabooków klasy premium, które łatwo zmienić w tablety – ekran dotykowy można obrócić o 360 stopni. Wiola korzystała z tej funkcji, pokazując nam i tłumacząc swoją pracę nad robotem rehabilitacyjnym. Jak Spectre poradził sobie z programami do modelowania 3D? Bardzo sprawnie. Wiola przetestowała też pióro HP.

Wyświetlacz OLED 3K2K z efektem immersji i głośniki Bang&Olufsen znakomicie spisują się również podczas oglądania seriali czy wykładów. Do tego sprzęt posiada dwa dobre mikrofony z redukcją szumów, co świetnie sprawdzi się choćby w trakcie zajęć online.

Laptop ma 14-calowy wyświetlacz, waży 1,3 kg i z powodzeniem mieści się w torebce czy plecaku. Aluminiowa obudowa jest solidna, wytrzymała i elegancka. Do tego dochodzi certyfikacja Intel EVO, która daje gwarancję, że mamy do czynienia z mocnym sprzętem. Znajdziemy tu też Procesor Intel® Core™ i7 11. generacji z grafiką Iris Xe do szybszej edycji filmów wideo i tworzenia treści 3D oraz co najmniej 8 GB RAM-u i 256 GB miejsca na dane – to oznacza szybkość i niezawodność. Eksploatację ułatwia wydajna bateria dająca do 17 godzin strumieniowania filmów w rozdzielczości HD1.

Wi-Fi 6 i Bluetooth 5.0 gwarantują superszybką wymianę danych. HP Spectre x360 posiada złącze Thunderbolt 4, które pozwala jednym przewodem połączyć wszystkie akcesoria i jednocześnie ładować laptop.

Materiał powstał we współpracy z HP
Zdjęcia: Ania Hatłas

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook