Dlaczego tak bardzo lubimy tarmosić małe stworzenia? Kilka słów o ‘uroczej agresji’

Większość z nas na widok małego kota, pieska czy dziecka dostaje niemałego hopla i z miejsca zabiera się za tarmoszenie. Naukowcy określają to mianem „uroczej agresji”. Jej mechanizm jest znacznie bardziej skomplikowany niż mogłoby się nam wydawać.
.get_the_title().

Bobasy, kociaki, szczeniaki i wszystko, co małe, uważamy za słodkie. Widząc przed sobą takie stworzenie, często impulsywnie wyrywamy się do ściskania i tarmoszenia. Takie zjawisko zostało określone przez psychologów jako ‘urocza agresja’ (ang. cute agression), co pierwszy rzut oka jest nieco sprzeczne z intuicją. Takie cechy fizyczne jak duże oczy, głowy, pucułowate policzki, krótkie nóżki i rączki to atrybuty bezradności, budzące instynkty opiekuńcze. Dlaczego zatem chcemy robić coś, za czym te maluchy, powiedzmy sobie szczerze, nie przepadają. Psycholog społeczny Oriana Aragón po raz pierwszy zetknęła się tematem w 2012 roku, pisząc swój doktorat na Yale University. Razem z koleżanką z roku stworzyła ciekawy test online, w którym poprosiła ankietowanych o zapoznanie się ze słodkimi, zabawnymi i neutralnymi fotkami zwierzaków. Zadaniem badanych była ocena samopoczucia.

Okazało się, że zdjęcia określane jako ‘słodkie’ wzbudzały najwięcej emocji. Ankietowani pisali np. ‘nie mogę tego znieść’ lub ‘chce coś ścisnąć’.

To podsunęło badaczkom pewien pomysł. Do kolejnych badań (prowadzonych tym razem stacjonarnie) przed oglądającymi zdjęcia położono folię bąbelkową. Nietrudno się domyślić, jaki był wynik badania. Osoby oglądające słodkie zwierzaki najczęściej z miejsca zabierały się za ściskanie folii. Idąc o krok dalej, Aragón poprosiła internetowych ochotników o ocenę własnych emocji przed i po obejrzeniu serii fotek niemowlaków. Część z nich specjalnie zmodyfikowano, np. nieznacznie powiększono im oczy i policzki. Uczestnicy na ogół zgłaszali pojawienie się pozytywnych emocji zarówno przed, jak i po oglądaniu. Co ciekawe, ci, którzy zadeklarowali gorszy nastrój, po zapoznaniu się z buźkami dzieci byli jeszcze bardziej wściekli.

Źródło: newsweek.com

Badania przykuły uwagę psycholożki eksperymentalnej Katherine Stavropoulos, która zajmuje się badaniem systemu nagrody mózgu. Chciała ona odpowiedzieć na pytanie, czy ten system ma jakikolwiek związek z ‘uroczą agresją’. Postanowiła monitorować aktywność mózgu osób patrzących na zdjęcia niemowlaków i zwierząt. Wyniki były dość zaskakujące. Tylko zwierzęta (bez niemowląt) powodowały wzrost aktywności w systemie nagrody mózgu.

Jak wyniki te są tłumaczone przez specjalistów? Stavropoulos twierdzi, że ‘urocza agresja’ jest prawdopodobnie mechanizmem radzenia sobie z problemami emocjonalnymi.

Niewinne, pulchne i urocze zwierzaki przypominają ludziom o tym, że są więksi i silniejsi fizycznie niż ta urocza postać.

A tarmoszenie i ściskanie ma być formą pokazywania swojej przewagi. Aragón zaznacza, że jest to jeden z przypadków, w których nasze zewnętrzne atrybuty zaprzeczają wewnętrznym emocjom. Alan Fiske, antropolog psychologiczny z University of California, podkreśla, że szczypanie to nie zawsze agresja, tak jak i łzy nie oznaczają zawsze smutku. Badacz opracował tez koncepcje ‘kama muta’ (‘bycie poruszonym przez miłość’ w sanskrycie). To ciepłe i wyraźne uczucie w klace piersiowej na widok czegoś uroczego, czemu może towarzyszyć okrzyk w stylu ‘ooooo’ lub ‘och’. Na ostateczne konkluzje chyba jest jeszcze za wcześnie. Czy osoby wyrywające się do pulchnych policzków bobasów powinny udać się do psychiatry? Czy jednak jest to zwykły ludzi odruch pokazujący chęć opieki? Co jest dla was bardziej przekonujące?

Tekst: PKW

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook