Ile plastiku zjadamy w ciągu tygodnia?

Spoiler: więcej niż się wam wydaje.
.get_the_title().

‘Zero’ – odpowiedziała pewnie część z was na pytanie, które zadaliśmy w nagłówku. Nie chodzi nam jednak o to, że ktoś miałby, dajmy na to, zjadać jogurt wraz z kubeczkiem, tylko o cząsteczki mikroplastiku, które liczą sobie od 0,001 do 5 milimetrów, i nanoplastiku, które są mniejsze niż 0,001 milimetra, a więc niewidoczne gołym okiem. A tymczasem są dosłownie wszędzie – niedawni pisaliśmy o tym, że znaleziono je nie tylko w w powietrzu, w glebie, w oceanach, w jedzeniu, czy w deszczu , ale również wewnątrz ludzkiego łożyska i w noworodkach. Mając te informacje, trudno się dziwić, że chcąc nie chcąc – raczej nie chcąc – trochę tego plastiku wchłaniamy.

Naukowcy z Uniwersytetu Medycznego w Wiedniu postanowili znaleźć odpowiedź na pytanie, ile plastiku zjadamy w ciągu tygodnia, a wyniki swoich badań opublikowali w periodyku naukowym ‘Exposure and Health’.

Dotychczas naukowcy byli zdania, że w ciągu roku zjadamy mniej więcej 50 tys. cząstek mikro- i nanoplastiku. Teraz badacze doszli do wniosku, że może to być niemal dwa razy więcej – zwłaszcza w przypadku osób, które piją z plastikowych butelek.

źródło: Jonathan Chng/unsplash

A więc ile zjadamy plastiku?

W przypadku osób, które piją dziennie zalecane 1,5 litra wody z plastikowych butelek, jest to aż 90 tys. cząstek rocznie, czyli nieco ponad 1,7 tys. tygodniowo.

Jednak osoby, które piją wodę z kranu, mogą – w zależności od miejsca zamieszkania – zredukować swoje spożycie mikro- i nanoplastiku do 50 tys. cząstek w ciągu roku, czyli niemal o połowę. Ale i ta ilość nie jest dobra – zwłaszcza dla osób, które mają problemy z jelitami. Podczas gdy zdrowe jelita powinny poradzić sobie z wydaleniem wchłoniętego przez nas mikro- i nanoplastiku, w przypadku jelit chorych nie jest to już takie proste. Naukowcy podkreślają, że nawet choroby jelit powiązane ze stresem mogą utrudnić ten proces. Badacze zwracają też uwagę na fakt, że ogromne ilości plastiku zużywane są w branży medycznej – i nic dziwnego, bo ma wiele zalet. Jednocześnie jednak coraz więcej jego cząstek trafia do naszych organizmów, a tymczasem to zjawisko wciąż nie jest dogłębnie przebadane.

Tekst: NS

ZDROWIE