Podejmowanie decyzji sprawia ci coraz większą trudność? To może być FOBO, czyli Fear of a Better Options

FOBO póki co kradnie nam czas i radość z wolności wyboru. Ale jeśli tak dalej pójdzie, z dużym prawdopodobieństwem na hasło „do wyboru, do koloru” będziemy uciekać z krzykiem.
.get_the_title().

Zbyt duży wybór potrafi nam czasem mocno uprzykrzać życie. Jej największy orędownik to chyba Barry Schwartz, autor bestsellerowej książki z 2004 roku, pt. „The Paradox of choice. Why more is less”.

Na pierwszych stronach autor przytacza historię zakupu nowej pary jeansów, który ze zwykle szybkiej i prostej sprawy, przemienił się w prawdziwe katusze przeżywane w przymierzalni, kiedy w sklepie okazało się, że do wyboru jest co najmniej kilka fasonów.

Mężczyzna przestał być pewien, czy ten, który nosił zawsze, jest tym najlepszym. „Zanim pojawiły się te wszystkie opcje, konsument może i nie zawsze wychodził ze sklepu z w 100 procentach idealnymi spodniami, ale przynajmniej proces zakupu trwał 5 minut. Teraz musiałem poświęcić na to wszystko kupę czasu i energii. Straciłem cierpliwość, zwątpiłem w swoją umiejętność dokonywania wyborów i kompletnie nie wiedziałem, czy podejmuję słuszną decyzję.” – pisze Schwartz.

via GIPHY

Autor bestsellera przyznaje, że może to brzmieć jak problem pierwszego świata, ale jego zdaniem tym bardziej coś tu jest tu bardzo nie tak, skoro taka błahostka przyprawia nas o ból głowy. Podobne sytuacje spotykają nas przecież na co dzień i to w niemalże każdej dziedzinie życia. Od tych prozaicznych, jak właśnie zakup nowego ciucha czy wybór filmu na wieczór z Netfliksem, po te kluczowe z dziedziny zdrowia, kariery, edukacji – swojej własnej czy naszych dzieci.

Tylko w czym tkwi problem, skoro mnogość różnych opcji kojarzy się zazwyczaj z czymś dobrym?

Cenimy sobie przecież wolność wyboru, bo dzięki niej jesteśmy pewni, że zdecydujemy się na coś najlepszego, co nam najbardziej odpowiada. Tymczasem kiedy przychodzi moment podjęcia decyzji, może się okazać, że ilość i atrakcyjność możliwości nie działa na naszą korzyść. Przynajmniej nie w momencie podejmowania decyzji, bo – myśląc racjonalnie – czegokolwiek nie wybierzemy z podobających się nam opcji, będzie dobrze. Szkopuł w tym, że to „dobrze” nas nie satysfakcjonuje, bo chcemy wybrać najlepiej. A w zalewie różnych możliwości – czasem różniących się od siebie minimalnie, czasem bardziej, ale finalnie prawie tak samo dobrych – jest to bardzo trudne. Dlatego potrafi dopaść nas FOBO, czyli Fear of a Better Option.

via GIPHY

Nazwę temu zjawisku nadał Patrick McGinnis, który wcześniej badał i opisywał problem FOMO – Fear of Missing Out. „FOBO to podstępny brat bliźniak FOMO” – pisze na swojej stronie przedsiębiorca. – „Uniemożliwia ci normalne, sprawne podjęcie jakiejkolwiek decyzji w obawie przed tym, że nie będzie ona najbardziej optymalnym wyborem, że ominie cię ta najlepsza opcja. Proces decyzyjny, niezależnie od wagi tematu, rozciąga się przez to w nieskończoność, a przynajmniej możliwie tak długo, jak tylko się da. Na koniec, w dosłownie tej ostatniej możliwej minucie dokonywania wyboru, decydujesz się na cokolwiek, co tylko ci odpowiada, nie myśląc w ogóle o tym, jak negatywnie swoim zachowaniem wpływasz na otoczenie.”

Thomas Drouault/Unsplash

Zdaniem McGinnisa, FOBO nie jest bowiem jedynie naszą indywidualną sprawą, ale społeczną. Zwraca on na to uwagę, wiedząc, że wielu z nas jest w stanie ponieść koszt wydłużonego czasu decyzji lub totalnej rezygnacji z podejmowania jakiegokolwiek wyboru, zasłaniając się dbaniem o swoje dobre i nie zgadzając się w duchu na to, by wachlarz możliwości został ograniczony.

McGinnis uważa, że przez taką postawę mogą ucierpieć ludzie wokół nas.

I nasi najbliżsi, którzy muszą się liczyć z tym, że wiele planów klaruje się w ostatniej chwili, kiedy jest już pewne, że nie pojawi się lepsza opcja, i nasi współpracownicy, którzy zbyt często słyszą „jeszcze nie wiem”, „być może”, „wrócę do ciebie z tym tematem”.

via GIPHY

McGinnis ilustruje to przykładem zatrudniania nowego pracownika. Oczywiście chcemy, żeby to był to ktoś naprawdę dobry. Jednak kiedy znajdziemy taką osobę, potrafimy szukać dalej, licząc, że w procesie rekrutacji pojawi się ktoś jeszcze lepszy.

Na takiej sytuacji cierpi reszta zespołu, w którym brakuje rąk do pracy, a także potencjalny kandydat, tkwiący w stanie zawieszenia.

Jeśli więc czujecie, że dopadło was FOBO, dopiszcie rzutem na taśmę do swoich noworocznych postanowień zmianę tego stanu rzeczy. Skoro FOMO było w stanie przemienić się w JOMOm czyli Joy of Missing Out, to i na jego braciszka znajdzie się jakiś sposób!

Zdjęcie główne: Victoriano Izquierdo/Unsplash
Tekst: KD

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook