Śnią wam się koszmary? To świetnie! Naukowcy twierdzą, że przygotowuje nas to na stresujące sytuacje

Budzisz się z krzykiem albo przynajmniej z ulgą, że to tylko sen. A przecież po przebudzeniu czeka na nas prawdziwe życie i tu znów masz ochotę krzyczeć, ale tym razem: 'This is SPARTAAA!'.
.get_the_title().

Po całym dniu udajemy się do naszego ukochanego łóżeczka z prawie tak samą ukochaną osobą. Jesteśmy gotowi na zasłużony odpoczynek i regenerację sił przed następnym dniem, czyli zdrowy sen. Upewniamy się, że spod kołdry nie wystaje żadna część ciała. Wszystkie są zabezpieczone, więc żaden potwór spod łóżka nam niegroźny. Czujemy się dobrze i bezpiecznie.

Niestety czasem nasz mózg postanawia nam zafundować w nocy niezły shitshow w postaci koszmarów.

I chyba nikt do tej pory nie potrafił dostrzec żadnych plusów takich nocnych atrakcji. Także z niemałym zaskoczeniem przyjmujemy odkrycie naukowców, że złe sny mogą mieć dobre skutki.

via GIPHY

Do takich wniosków doszli badacze z Uniwersytetu Genewskiego w Szwajcarii i University of Wisconsin w Stanach Zjednoczonych, którzy sprawdzili, w jaki sposób nasz mózg reaguje na różne typy snów. W ich badaniach wzięły udział dwie grupy uczestników. Pierwszą, składającą się z 89 osób, poproszono o prowadzenie dzienników, w których mieli zapisywać, jak im się spało i co im się śniło. Druga grupa to 18 osób, których mózgi podczas snu były monitorowane z użyciem 250 elektrod. Naukowcy wybudzali ich kilkukrotnie w trakcie nocy i każdorazowo zadawali serię pytań dotyczących jakości snu i tego, czy coś im się śniło, a jeśli tak – jakie emocje i uczucia wzbudzał w nich ten sen.

Z odpowiedzi wyłapywano te, w których pojawiał się element strachu, zdenerwowania czy lęku. Dzięki temu udało się wskazać, z którymi obszarami mózgu są te odczucia powiązane.

via GIPHY

Okazało się, że jest to wyspa i kora obręczy. Tą pierwszą często określa się jako źródło naszych emocji, w tym też właśnie strachu. To tam one powstają i są kontrolowane. A strach aktywuje ten obszar mózgu niezależnie od tego, czy jesteśmy obudzeni i w pełni świadomi czy śpimy. Dodatkowo drażnienie kory wyspy skutkuje reakcjami w postaci rozszerzenia źrenic, zmian oddychania, ciśnienia, pracy serca i ruchu kończyn.

Zakręt kory obręczy jest odpowiedzialny m.in. za właściwe zachowania w sytuacjach stresujących, głownie za reakcję unikania i zachowania awersyjne. Czyli to tam się rozstrzyga decyzja fight or flight.

Dzięki tym badaniom naukowcom po raz pierwszy udało się z całą pewnością stwierdzić, że oba te obszary mózgu są aktywowane w sytuacji stresującej, czyli kiedy dopada nas lęk i niepokój. Na tej podstawie wyciągnęli wniosek, że koszmary przygotowują nas do mierzenia się z tego typu emocjami na co dzień. To taka próba generalna, ćwiczenie dla mózgu. – Okazuje się, że możemy uznać koszmary za prawdziwy trening naszych reakcji i dzięki nim przygotujemy się na realne zagrożenia – twierdzi Lampros Perogamvros ze Sleep and Cognition Laboratory na Uniwersytecie w Genewie.

via GIPHY

Naukowcy zdają sobie jednak sprawę z tego, że te wnioski powinny stanowić punkt wyjścia dla dalszych, wnikliwszych badań, skupiających się na terapeutycznych właściwościach snu.

W dzisiejszych czasach wiele osób cierpi na choroby i zaburzenia psychiczne, do których w ogromnej mierze przyczynia się stres. Badacze chcieliby, żeby w przyszłości dało się skutecznie pomagać w ich leczeniu nawet podczas snu.

Jest jedno ale. Okazuje się, że te najgorsze, najbardziej przerażające sny nie mają żadnych pozytywnych skutków. Bardziej szkodzą, niż są w stanie pomóc. Także jeśli odwiedza was w snach Freddy Kruger lub Pennywise, to niestety – los przydzielił wam niewłaściwych trenerów do nauki zarządzenia stresem.

Zdjęcie główne: serial ‘Hannibal’
Tekst: KD

ZDROWIE