Świat rzuca, a Polska pali. Papierosy główną plagą zdrowia publicznego

31 maja obchodzimy Światowy Dzień Bez Papierosa. To dobra okazja, by w końcu rzucić palenie. Jak? Weźcie przykład z Nowej Zelandii.
.get_the_title().

Nowa Zelandia przez wiele lat kojarzyła się głównie z nakręconym tam ‘Władcą Pierścieni’. Za sprawą progresywnego rządu premierki Jacindy Ardern spektrum skojarzeń wyraźnie się jednak rozszerzyło – dziś Nowa Zelandia to nie tylko niezwykle malownicze widoki i sześć razy więcej owiec niż ludzi, ale także nowoczesne państwo gotowe na wyzwania nadchodzącej przyszłości. Świetnym przykładem jest zatwierdzony w grudniu ubiegłego roku pakiet ustaw pod nazwą ‘The Smokefree Aotearoa 2025 Action Plan’, czyli ‘Nowozelandzki Plan Walki o Społeczeństwo Wolne od Dymu Papierosowego 2025’.

Dzięki niemu odsetek Nowozelandczyków palących papierosy ma w 2025 roku wynosić maksymalnie 5 proc. (dziś jest to około 10 proc.).

Pojawią się także programy redukcji szkód wywołanych paleniem. Dziś palenie odpowiada w Nowej Zelandii za aż 1 na 4 nowotwory. W przeszłości kraj próbował z nim walczyć, podnosząc akcyzę – z czasem okazało się jednak, że niezbędne są bardziej kompleksowe działania. – Rząd zdaje sobie sprawę, że dalsze działania [w kierunku podnoszenia akcyzy] nie pomogą ludziom rzucić palenia, a jedynie jeszcze bardziej ukażą palaczy, którzy walczą z nałogiem. Dlatego nasz plan zawiera inne środki, które pomogą osiągnąć nasz cel – wyjaśnia nowozelandzka minister zdrowia Ayesha Verrall. – Około 4,5 tys. Nowozelandczyków umiera każdego roku z powodu chorób wywołanych paleniem tytoniu, dlatego musimy jak najszybciej podjąć kroki, aby osiągnąć cel, jakim jest ograniczenie liczby tych zgonów.

W strategii Nowej Zelandii znajdują się dwa niezwykle ciekawe punkty. Pierwszy z nich to pokolenie ‘wolne od dymu papierosowego’ – założenie jest takie, by osoby, które urodziły się po 2004 roku, nigdy nie mogły kupić papierosów. Druga kwestia to, w jaki sposób w tak krótkim czasie zmniejszyć liczbę palaczy o połowę. Tutaj Nowa Zelandia stawia na alternatywy dla tradycyjnych papierosów, czyli e-papierosy i podgrzewacze tytoniu. W rządowym planie walki z papierosami, który stworzyło Ministerstwo Zdrowia, możemy przeczytać, że są to dobre produkty dla tych, którzy próbują rzucić palenie. – Chociaż nie są całkowicie wolne od ryzyka, produkty do wapowania, jako mniej szkodliwa alternatywa [od papierosów], mogą pomóc ludziom rzucić palenie – mówi minister Verrall. Ministerstwo Zdrowia stworzyło nawet stronę, z której wiele można się dowiedzieć o zaletach alternatyw dla tradycyjnych papierosów.

Obecność e-papierosów i podgrzewaczy tytoniu w oficjalnej strategii walki Nowej Zelandii z paleniem wcale nie dziwi. Zwłaszcza systemy podgrzewania tytoniu THS 2.2, lepiej znane jako IQOS, zostały już bardzo porządnie przebadane.

Udało się choćby sprawdzić, ile substancji chemicznych emituje podgrzewanie tytoniu, a ile – tradycyjne papierosy. Podczas gdy w dymie z papierosa unosi się 7 tysięcy chemikaliów, w przypadku IQOS-a jest ich zaledwie 532. To dlatego, że wyeliminowano w nich proces spalania tytoniu i dym, czyli główny czynnik ryzyka dla zdrowia – areozol nikotynowy wytwarzany podczas podgrzewania tytoniu IQOS nie zawiera więc groźnych substancji smolistych, stężenie związków chemicznych występujących jest tu średnio o 95 proc. mniejsze, a stężenia tlenku węgla jest niższe aż o 99 proc. Z kolei ilość nikotyny udało się zredukować o 70-80 proc. – to w zupełności wystarczy, by palacz zaspokoił głód nikotynowy. Trzeba podkreślić, że to właśnie nikotyna odpowiedzialna jest uzależniająca, natomiast to substancje smoliste w dymie papierosowym powstałe w trakcie spalania tytoniu za choroby odtytoniowe jak rak płuc.

fot. Peri Stojnic/unsplash

Walka z nałogiem nie jest łatwa, ale warto próbować. Dobrą okazją do tego jest obchodzony 31 maja Światowy Dzień Bez Papierosa. Zwłaszcza że w Polsce jest znacznie więcej palaczy niż w Nowej Zelandii – pali 8 mln dorosłych, czyli aż 24 proc. W naszym kraju papierosy odpowiadają pośrednio lub bezpośrednio aż za 1 na 5 zgonów. Samo palenie zabija każdego roku 81 tys. Polaków, co czyni je największym zagrożeniem dla polskiego zdrowia publicznego.

Nasz kraj, podobnie jak Nowa Zelandia, ma ambitne plany i chce być wolny od dymu tytoniowego do 2030 roku. Jednak wdrażane rozwiązania obejmują wyłącznie podnoszenie akcyzy. Nawet tak proste wydawałoby się działania, nie przekładają się na zakładane efekty. Aktualnie ceny papierosów w UE są niższe tylko w Bułgarii, wszędzie indziej jest drożej.

Jeśli faktycznie chcemy, by mniej Polaków sięgało po papierosy, potrzebne są bardziej kompleksowe rozwiązania. Warto wziąć przykład ze strategii Nowej Zelandii. – Widzimy, że wapowanie [korzystanie z e-papierosów i podgrzewaczy tytoniu – dop.] jest wykorzystywane jako narzędzie do rzucania palenia. Pozwala nam to na dalsze działania na rzecz ograniczenia palenia papierosów, ponieważ istnieje dla nich alternatywa. To ważne narzędzia– podkreśla Jacinda Ardern.

Zdjęcie główne: Nguyen Linh/Unsplash

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook