Zakończyły się pierwsze próby kliniczne z mikrodawkowaniem THC. Wyniki są obiecujące

Microdosing dotychczas pojawiał się w nieśmiałych anegdotach o uratowanych relacjach, hiperkreatywności lub ponownym byciu sobą. Może jednak na chwilowym hypie się nie skończy, bo właśnie zakończyły się pierwsze próby kliniczne z mikrodawkami THC a kolejne – z LSD i grzybkową psylocybiną – trwają.
.get_the_title().

Kiedyś microdosing odnosił się wyłącznie do przyjmowania małych, subterapeutycznych dawek zatwierdzonych leków. W ostatnich latach termin coraz mocniej kojarzy się ze spożywaniem substancji psychoaktywnych, w tym również psychodelików, w ilościach 10-20 razy mniejszych niż dawka – nazwijmy to – rekreacyjna, ale w regularnych odstępach czasu.

Mikroilości LSD, grzybkowej psylocybiny, THC, ketaminy, a w wersji polskiej również amfetaminy mają pomagać nam żyć lepiej, pełniej, bez lęku i bólu, również tego psychicznego.

Problem w tym, że dotychczas nie było żadnych naukowych dowodów, które potwierdziłyby skuteczność i bezpieczeństwo ich stosowania. Było za to sporo obiecujących anegdot od tych, którzy mikrodawkują oraz dane, z których wynika, że amatorów takiej terapii — nie tylko w Dolinie Krzemowej i kulturze psychodelicznej — jest coraz więcej. W internecie można znaleźć świadectwa matek, które znalazły radość z zabawy z dziećmi. Par, które wreszcie się dogadały. Programistów czy artystów, którzy nie tylko czują się bystrzejsi, ale też bardziej kreatywni i skoncentrowani, efektywniej rozwiązują problemy.

Fot. Joshua Coleman/ Unsplash

Zwolennicy przysięgają, że mikrodawkowanie dało im dodatkowy zapas energii i empatii, uratowało relacje z innymi albo z samymi sobą.

Anegdoty o nootropowym, antydepresyjnym, przeciwbólowym albo przeciwlękowym działaniu mikrodawek dragów to za mało, żeby weszły one do mainstreamu. Nie mówiąc już o kanonach zachodniej medycyny czy rozpoczęciu dialogu o legalizacji. Przeszkodę dla badań klinicznych stanowiła też subtelność domniemanego wpływu terapeutycznego, który skupia się na warstwie psychologicznej i emocjonalnej naszego zdrowia (choć się do nich nie ogranicza). Przeszkód jest wiele, ale wygląda na to, że pierwsze kroki mamy już za sobą, bo właśnie z sukcesem zakończyły badania kliniczne z zastosowaniem THC w leczeniu przewlekłego bólu.

Essential Oils Desk Set

Mikrodawkowanie THC, polega na spożywaniu przez cały dzień psychoaktywnego tetrahydrokannabinolu z konopi w ilościach zbyt małych, żeby się naćpać. – Czasami większa dawka, oznacza mniejsze korzyści – twierdzi Dustin Sulak, lekarz osteopata, który już od pewnego czasu zaleca swoim pacjentom w Stanach małe dawki marihuany. – Na przykład odrobina marihuany może pomóc zmniejszyć lęk, ale zbyt wiele może faktycznie ten lęk powodować.

Według Sulaka pacjenci coraz częściej sięgają po mikrodawki THC, walcząc ze stanami takimi jak depresja, stres, lęk, ból, a także, by poprawić koncentrację lub sen.

W Kanadzie i Holandii trwają badania kliniczne nad zastosowaniem mikrodawek LSD i grzybowej psylocybiny.

Fot. Reddit

Pierwsze zakończone, pionierskie badanie kliniczne z THC potwierdziło redukcję odczuwania bólu w porównaniu z placebo i bez wywoływania psychoaktywnych skutków. Badanie przeprowadziła izraelska firma farmaceutyczna Syqe Medical, która produkuje urządzenia do precyzyjnego dawkowania THC — co tłumaczy, skąd ten zapał.

Badanie było małe – 27 pacjentów z przewlekłym bólem neuropatycznym — ale randomizowane, podwójnie ślepe i kontrolowane, czyli można je uznać za wiarygodne.

Przez trzy dni każdy uczestnik otrzymywał jedną dawkę wziewną, zawierającą 0,5 mg THC, 1 mg THC lub placebo. “Obie dawki, ale nie placebo, wykazały znaczne zmniejszenie intensywności bólu w porównaniu z wartością początkową a efekty pozostały stabilne przez 150 minut” – napisali naukowcy w artykule opublikowanym w “European Journal of Pain”. Oprócz istotnego zmniejszenia subiektywnych odczuć bólowych, badani nie wykazywali żadnych oznak zaburzeń poznawczych. – Z wyników możemy wnioskować, że niskie dawki marihuany mogą zapewnić pożądane efekty, jednocześnie unikając osłabienia funkcji poznawczych, ale znacząco przyczyniając się do poprawy codziennego funkcjonowania, jakości życia i bezpieczeństwa pacjenta – mówi Elon Eisenberg, główny badacz projektu. Oczywiście trzy dni to zdecydowanie za mało, żeby wyciągnąć jakiekolwiek wnioski na temat bezpieczeństwa lub skuteczności długotrwałego mikrodawkowania. To jednak dobry początek. Sulak uważa, że największą przeszkodą dla microdosingu nie jest spektrum działania terapeutycznego substancji psychoaktywnych, ich legalność czy dostępność badań, ale ich społeczne postrzeganie. – Musimy zmienić nasze relacje z konopiami indyjskimi z czegoś, co używamy do rekreacji lub leczenia poważnych objawów, na coś, czego używamy, aby zachować zdrowie, tak jakbyśmy przyjmowali multiwitaminę – twierdzi.

Zdjęcie główne: ohiomarijualacard.com
Tekst: AvdB

Banner Image Banner Image
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: