Millenialsi wreszcie kupują domy i… zmieniają je w ohydne potworki

O gustach się nie dyskutuje? Nie w czasach mediów społecznościowych!
.get_the_title().

Dla wielu osób pokazywanie w mediach społecznościowych niemal każdej chwili i wydarzenia stało się sposobem na życie. Dlatego nikogo raczej nie dziwi, że TikTok i Instagram zalane są relacjami z remontów mieszkań i domów. A skoro pojawiają się relacje, to od razu są i opinie – nieodłączona część współczesnego świata. W Polsce możemy obserwować to głównie na przykładzie celebrytów, których nowe, bardzo drogie wille i apartamenty regularnie uważane są za zimne, kiczowate, mało przytulne i w ogóle obrzydliwe.

@rowlandrenos Our first transformation 🤩 #reno #firstrenovation #renovationproject #fyp #homereno #fixerupper #ukhomerenovation #firsthome #renovation #bathroommakeover #bathroomrenovation #beforeandafter ♬ original sound – Owen

Jednak autorka magazynu Vice, Katie Way, przyjrzała się w mediach społecznościowych temu, co ze swoimi domami robią nie celebryci, a zwyczajni millenialsi, których jakimś cudem stać było na zakup własnego gniazdka. Diagnoza Way jest raczej brutalna: według niej młodzi szpecą budynki i wprawiają w przerażenie swoimi remontowymi decyzjami. Powody? Jest ich kilka: wyrywanie oryginalnego drewna i zastępowanie go winylową podłogą w bliżej nieokreślonym kolorze, usuwanie vintage’owych armatur łazienkowych na rzecz białego marmuru, rezygnowanie z oryginalnych części na rzecz nowoczesnych i wątpliwych estetycznie rozwiązań.

TikTok pełen jest filmów ‘przed’ i ‘po’ remoncie. Jeśli dom dosłownie nie rozpada się ‘przed’, niemal każde nagranie ‘po’ spotyka się z nieuniknionym strumieniem komentarzy na temat tego, o ile lepiej wyglądał kiedyś.

‘Te renowacje usuwają charakter zbudowanego kilkadziesiąt lat temu domu, zastępując ciepłe odcienie drewna, funky tapety i ceglane elewacje nowoczesnym szykiem McMansion: odcienie beżu i szarości, szczotkowane srebrne elementy wyposażenia, ‘czysty’, monotonny wygląd. Połącz to z faktem, że nowe dobra konsumpcyjne, w tym materiały mieszkaniowe, są obecnie często wyraźnie niższej jakości i masz przepis na schadenfreude (przyjemność czerpana z cudzego nieszczęścia – przyp. red.). Dom nie tylko jest ohydny, ale zestarzeje się jak karton mleka!’ – bezlitośnie tłumaczy Way.

Warto dodać, że autorka zalicza się do pokolenia Z i jak sama przyznaje, choć według danych 49 proc. millenialsów w USA ma swój dom, nigdzie nie ma jednak informacji, jak sytuacja wygląda w bliskich jej rocznikach. Można domyślać się, że znacznie gorzej.

Way przyznaje, że patrzenie jak ludzie w jej wieku remontują dom wzbudza zazdrość, a kiedy ‘renowacja jest do dupy, ta zazdrość przeradza się w ukłucie samousprawiedliwionego gniewu’.

‘Czy myślę, że mogłabym zrobić to lepiej przy ograniczonym budżecie? Na pewno. Ale jak w ogóle miałabym się tego dowiedzieć? Oprocentowanie kredytów hipotecznych rośnie, inflacja rośnie, co oznacza, że perspektywa posiadania domu dla każdego w moim wieku (bez sześciocyfrowej dawki pomocy ze strony mamy i taty) wydaje się coraz mniej prawdopodobna w dającej się przewidzieć przyszłości. Dopóki coś się w tej kwestii nie zmieni, chyba wszyscy będziemy musieli zadowolić się złośliwościami w stosunku do domów innych ludzi’ – podsumowuje Way.

Tekst: AC
Zdjęcie: Roselyn Tirado/Unsplash

DESIGN