Najważniejsze trendy z Milan Design Week 2018

Byliśmy na Milan Design Week 2018 i wiemy, jakie trendy będą dominować we wnętrzach w najbliższych miesiącach.
.get_the_title().

Milan Design Week to wciąż jedno z najważniejszych wydarzeń w całej branży wzorniczej. To już tradycja, że na początku kwietnia włoskie miasto staje się światowym centrum najnowszych trendów wnętrzarskich i nie tylko. W 2018 r. imprezę odwiedziło przeszło 2,5 tys. wystawców oraz ponad 430 tys. gości. W obu przypadkach to około 20 proc. więcej w porównaniu do poprzedniej edycji, co dobrze pokazuje, jak szybko rozwija się branża wnętrzarska i jak rośnie zainteresowanie designem.

Nieodłącznym elementem krajobrazu Milan Design Week 2018 były więc wszechobecne tłumy i długie kolejki, w których stało się na wystawy.

Nie sposób wymienić wszystkich firm i studiów projektowych, które zaprezentowały się w Mediolanie. Do najbardziej obleganych należały przestrzenie Nendo, Vitry i Moooi. Ich urozmaiceniem były także stanowiska marek spoza branży wnętrzarskiej, wśród których były m.in. COS, Sony, Google i Mini. My staraliśmy się zobaczyć jak najwięcej, dlatego odwiedziliśmy zarówno targi iSaloni, na których nowości pokazywały najważniejsze marki wnętrzarskie, strefę młodych projektantów SaloneSatellite, jak i przestrzenie w mieście, gdzie często można było zobaczyć bardziej eksperymentalne wystawy. Na miejscu byli także organizatorzy rosnących w siłę targów Warsaw Home, którzy obserwując szybki rozwój branży, planują w tym roku ponad dwukrotnie powiększyć przestrzeń wystawienniczą, by mogła pomieścić aż 1000 marek. Dlatego też ekipa największych polskich targów wnętrzarskich nieustannie odwiedza konkurencyjne imprezy, szukając świeżych firm, projektów i trendów, które warto zaprezentować w podwarszawskim Nadarzynie. Poniżej możecie zobaczyć, jakie tendencje były najbardziej widoczne podczas Milan Design Week 2018.

Soczyste kolory i monochromatyczne wnętrza

Wypromowana przez skandynawskie blogi i magazyny wnętrzarskie moda na biel sprawiła, że monochromatyczne wnętrza przyjęły się na dobre, także w Polsce. Znudzeni wszechobecną bielą projektanci od jakiegoś czasu bardzo odważnie eksperymentują w tym zakresie z innymi kolorami. Pisaliśmy już o tym w relacji ze Stockholm Design Week, ale w Mediolanie ten trend był znacznie bardziej widoczny, a kolory jeszcze bardziej soczyste. Najłatwiej było to zaobserwować w strefie targowej, gdzie wiele marek prezentowało swoje nowości na monochromatycznych stanowiskach. Na targach można było też znaleźć całe mnóstwo pojedynczych produktów wpisujących się w monochromatyczny trend, tj. mebli i dodatków w całości pokrytych jednym kolorem. Ucieleśnieniem tego trendu była ekspozycja marki Montana, na której wprost kipiało od intensywnych różów, bordo, malinowego i czerwieni.

Montana na iSaloni
Montana na iSaloni

Kolory dobrane przez markę Montana są już jednak od jakiegoś czasu tak popularne, że powoli stają się męczące. Dlatego znacznie bardziej przypadło nam do gustu stanowisko targowe Vitry. Szwajcarska marka postawiła bowiem na pomarańcze i żółcienie, które dopiero wchodzą do wnętrz, bo na pokazach mody i w streetwearze, „safety orange” i „gen-z yellow” są już wyraźnym trendem. 

Vitra na iSaloni

Tym bardziej cieszy, że to właśnie Vitra wdrożyła kolekcję donic i stołków “The Portable Landscape” Marii Jeglińskiej, która została zaprezentowana na obleganej wystawie „Typecasting. An Assembly of Iconic, Forgotten and New Vitra Characters”.

Wystawa “Typecasting. An Assembly of Iconic, Forgotten and New Vitra Characters”
Donice i stołki “The Portable Landscape”, Vitra, proj.: Maria Jeglińska

Afrykański maksymalizm na wzroście

Afrykańska branża projektowa rozwija się prężnie już od kilku dobrych lat. Dopiero teraz design z tego kontynentu zaczyna być jednak opisywany w mediach i pokazywany na międzynarodowych wydarzeniach, a charakterystyczne dla niego motywy inspirują marki z całego świata. Zapewne jedną z przyczyn tego zjawiska jest ogromny sukces filmu Black Panther, w którym taka estetyka odegrała ważną rolę. Doskonale było to widać w Mediolanie, gdzie intensywny, wzorzysty i maksymalistyczny afrykański design pojawił się chyba w każdej festiwalowej strefie. Najwięcej było go na SaloneSatellite, czyli w przestrzeni młodych projektantów, której motyw przewodni brzmiał w tym roku „Africa & Latin America Rising Design”. Zaprezentowało się tam m.in. Jomo Furniture z krzesłem Nyala, którego oparcie zostało zainspirowane kształtem rogów antylopy.

Nyala Chair, proj.: Jomo Furniture

Motywy afrykańskie pojawiały się też w strefie targowej iSaloni. W tym kontekście największe wrażenie zrobiło na nas stanowisko hiszpańskiej marki Sancal, która zaprezentowała dziką kolekcję Joungle. W jej skład weszły m.in. ścienne panele akustyczne o plemiennych formach czy niezwykle wzorzyste koce, poduszki i dodatki wnętrzarskie.

Jungle Collection, Sancal
Jungle Collection, Sancal

Afrykańskie inspiracje były obecne także w mieście, a dokładniej w dzielnicy Brera i przestrzeni Ventura Future. W bezpośredni sposób do swoich korzeni nawiązywał Peter Mabeo, coraz bardziej znany designer z Botswany, który projektuje meble wytwarzane przy użyciu materiałów ze swojego regionu i we współpracy z lokalnymi rzemieślnikami. Mabeo bardzo stara się podkreślać ich wkład, dlatego np. na metalowych lampach, które projektuje, widać ślady młotka, a jego drewniane siedziska są bogato zdobione charakterystycznymi, często też barwionymi żłobieniami.

Stanowisko Petera Mabeo
Stanowisko Petera Mabeo

Wspomniane wyżej żłobienia były także motywem przewodnim świetniej wystawy „Wood in Progres” hiszpańskiej firmy Finsa, która produkuje… płyty wiórowe. Zaprosiła ona do współpracy holenderską grupę Envisions, która eksperymentowała z tym pospolitym materiałem, tworząc na nim bogate, często trójwymiarowe wzory przywodzące na myśl afrykańskie printy.

Wood in Progres, proj.: Envisions
Wood in Progres, proj.: Envisions
Wood in Progres, proj.: Envisions

Azjatycki pragmatyzm

Na łamach F5 już kilkakrotnie pisaliśmy o tym, że w branży projektowej widać zmęczenie minimalizmem (przede wszystkim tym zimnym, laboratoryjnym), co było też widoczne w Mediolanie. Ta tendencja nie odnosi się jednak do azjatyckiego, a szczególnie japońskiego minimalizmu, w których stawia się na praktyczne rozwiązania, formę wynikającą z funkcji oraz naturalne materiały. Takie projekty pojawiały się bowiem bardzo często na tegorocznej edycji Milan Design Week, na której azjatyccy lub inspirujący się nimi designerzy wyraźnie zaznaczyli swoją obecność. Wpadliśmy np. na kilka projektów inspirowanych japońską filozofią Wabi-Sabi, która w przeciwieństwie do współczesnego konsumpcjonizmu, stawia na autentyczność i lansuje tezę, że nie wszystko musi być idealne. Wabi-sabi skupia się na odnajdowaniu piękna w niedoskonałościach i akceptacji naturalnego cyklu dojrzewania i starzenia się. W designie przejawia się więc w produktach i elementach wyposażenia wnętrz oraz materiałach dalekich od perfekcji, naruszonych zębem czasu czy z widocznymi oznakami użytkowania. Poniżej możecie zobaczyć ceramiczną skarbonkę, które została potłuczona, a następnie sklejona za pomocą kleju z dodatkiem kolorowego proszku uwidaczniającego zniszczenia.

Bardzo mocnym, prowokacyjnym i nieco rzeźbiarskim projektem pokazującym pragmatyczne azjatyckie podejście do designu była też kolekcja „Inside Out” zaprezentowana w przestrzeni SaloneSatellite przez studio Tianyi Shi Design. Jej autorka zrezygnowała z tapicerowania pianek i dodawania jakichkolwiek ozdobników, stawiając na surowy materiał. Tak powstała czysta forma wynikająca z funkcji.

Inside Out, proj.: Tianyi Shi Design

Inspiracje azjatyckim designem było też widać na stanowisku Polaków z Grynasz Studio, którzy również wystawiali się na SaloneSatellite. Marta Niemywska-Grynasz i Dawid Grynasz pokazali aż 7 projektów, a ich ekspozycja należała do najbardziej profesjonalnie zaaranżowanych w całej przestrzeni młodych. Nam najbardziej do gustu przypadł praktyczny system mebli modułowych ŁAD, zaprojektowany dla marki Fam Fara. Świetna była też wykonana z najwyższej jakości porcelany kolekcja naczyń CZAJ do parzenia kawy i herbaty, która zdradzała wyraźne japońskie wpływy.

Stanowisko Grynasz Studio na SalloneSatellite
Od lowej: biurko ŁAD marki Fam Fara i kolekcja naczyń do parzenia kawy i herbaty CZAJ, proj.: Grynasz Studio

W krzywym zwierciadle

Projektanci coraz częściej wykorzystują lustra nie tylko po to, by pokazywać prawdziwe odbicie człowieka, przedmiotu lub krajobrazu, ale także jako źródło iluzji i przekłamywania rzeczywistości. Można się w tym dopatrywać pewnej krytyki kultury selfie, ale najczęściej chodzi po prostu o wywołanie ciekawego efektu wizualnego lub zabawę światłem. Podczas Milan Design Week najwyraźniejszym przejawem tego trendu była instalacja „Open Sky”, którą Philip K. Smith zaprojektował dla marki COS. Gigantyczna lustrzana rzeźba postawiona na dziedzińcu XVI wiecznego Palazzo Isimbardi miała sprawić, że ludzie zatrzymają się na chwilę w codziennym biegu i spojrzą w niebo lub na renesansową architekturę, patrząc… przed siebie. Pomysł się sprawdził, bo przed instalacją ustawiały się długie kolejki, a jej zdjęcia wprost zalały Instagrama.

Instalacja “Open Sky”, proj.: Philip K. Smith dla COS

To jednak nie wszystko, bo nieregularne lub barwione lustra a także wypolerowane powierzchnie odbijające wszystko jak w krzywym zwierciadle, można było znaleźć dosłownie w całym Mediolanie. Tendencja była widoczna zarówno na stanowiskach znanych marek, jak i młodych, eksperymentujących projektantów. Zresztą, najlepiej zobaczcie sami. 

proj.: Lorenzo Cereda

W trend wpisali się też polscy projektanci wystawiający się na Milan Design Week. Oskar Zięta w Rossana Orlandi Gallery zaprezentował kolekcję Heat. Znalazły się w niej meble i elementy wyposażenia wnętrz wykonane z odbijającej otoczenie pompowanej stali barwionej na złoto przy użyciu obróbki termalnej. Jeszcze bardziej w punkt trafiła limitowana wersja stalowych luster Rondo o wyjątkowych, kolorowych wybarwieniach.

Kolekcja Heat w Rossana Orlandi Gallery, proj.: Zieta Prozessdesign
Limitowana edycja lustra Rondo, proj.: Zieta Prozessdesign

Przejrzeć można było się także w wielu złotych meblach i elementach wyposażenia wnętrz zaprezentowanych przez znaną włoską markę Ghidini 1961. Wśród nich znalazł się także kolekcja stołów Botany zaprojektowanych przez Studio Rygalik, które miało na tegorocznej edycji Milan Design Week aż dwie premiery (poza Ghidini 1961, projekt polskiego studia wdrożyła także marka Cappellini!).

Lampa stołowa The Dusk Dawn, Ghidini 1961
Stół Botany, Ghidini 1961, proj.: Studio Rygalik

Ludzka technologia

Podczas Milan Design Week marki technologiczne z reguły są tylko dodatkiem do wnętrzarsko-meblowej całości, jednak w tym roku bardzo wyraźnie zaznaczyły swoją obecność. Udało im się to, bo zaprezentowały rozwiązania, które nie „krzyczą” o swojej innowacyjności, ale wtapiają się w otoczenie, subtelnie zaspokajając nasze potrzeby. W tym kontekście największe wrażenie zrobiła na nas wystawa „Hidden Senses” marki Sony, na której dowiedzieliśmy się, jak technologia może oddziaływać, a czasem też oszukiwać nasze zmysły, przenikając do codziennego życia. Zobaczyliśmy tam chociażby reagujące na ruch człowieka i podążające za nim po pomieszczeniu oświetlenie, które może np. świecić dokładnie tam, gdzie leży czytana przez nas książka. Sony udowodniło też na wystawie, że korzystanie z rozwiązań technologicznych staje się znacznie bardziej intuicyjne, gdy wzbogaci się je o wrażenia dotykowe, które obecnie ograniczają się głównie do wibracji w smartfonach.

Hidden Senses, Sony
Hidden Senses, Sony

Bardzo interesująca była też wystawa Google „Softwear” przygotowana we współpracy ze znaną ekspertką od przewidywania trendów – Li Edelkoort. Jej celem było pokazanie, że za kilka lat technologia będzie odgrywać w naszym życiu jeszcze większą rolę, dlatego należy ją płynnie zintegrować z domem i środowiskiem pracy. Miękkie, miłe w dotyku i bardzo „udomowione” produkty Google, takie jak okulary VR czy głośniki bezprzewodowe, zobaczyliśmy tam więc w otoczeniu tekstyliów zaprojektowanych przez Kiki van Eijk.

Tkaniny Kiki van Eijk, Google Softwear
Google Softwear
Google Softwear

Świetna była też wystawa „Transitions” marki Panasonic, która w pompowanym pomieszczeniu zaprezentowała m.in. technologię oczyszczania powietrza za pomocą pary wodnej złożonej z mikro cząsteczek. Ekspozycja miała co prawda dość abstrakcyjny charakter, ale samo rozwiązanie jest bardzo praktyczne. Technologia nie tylko oczyszcza powietrze (choć to już bardzo dużo!), ale pozwala też np. na schładzanie publiczności rozgrzanego miejskiego placu czy stadionu, na parze można też wyświetlać różne informacje.

Transitions, Panasonic
Transitions, Panasonic

Trendy wskazane w powyższym zestawieniu będzie można zobaczyć także podczas targów Warsaw Home 2018, które w tym roku planują ponad dwukrotnie powiększyć przestrzeń wystawienniczą, by mogła pomieścić aż 1000 marek.

Prace nad targami Warsaw Home 2018, których motywem przewodnim będzie SIŁA!, ruszyły już pełną parą. Zaledwie w ciągu dwóch lat organizatorom udało się od zera zbudować jedne z największych targów wnętrzarskich w Europie Środkowo-Wschodniej. Tylko w zeszłym roku w trzech halach centrum Ptak Warsaw Expo, na 60 tys. m2, wystawiło się ponad 600 marek z kraju i z zagranicy. To one przyciągnęły 64 tys. szukających nowości odwiedzających (w tym aż 18 tys. spoza Polski), którzy docenili to, że organizatorzy stawiają na marki wnętrzarskie, a nie eksperymentalne projekty znane z festiwali designu. Doceniła to także branża, bo wśród odwiedzających było aż 20 tys. przedstawicieli firm oraz 9 tys. architektów i projektantów, którzy na miejscu nawiązywali relacje biznesowe. Ten sukces udowodnił, że odwaga przy organizacji tak dużej imprezy się opłaciła, dlatego w tym roku targi nadal będą się dynamicznie rozwijać.

Warsaw Home 2018 będzie edycją zmian, które pozwolą organizatorom lepiej odpowiadać zarówno na potrzeby przedstawicieli branży, jak i konsumentów.

Symbolem tych zmian jest nowe logo będące częścią rebrandingu, który uspójni całą komunikację imprezy.  Czas trwania samych targów wydłuży się do czterech dni (4-7 października 2018 r.), a ścisły podział na część branżową (czwartek, piątek) i otwartą dla wszystkich (weekend), ułatwi zadanie profesjonalistom, którzy chcą nawiązywać relacje biznesowe podczas wydarzenia. Żeby zaspokoić rosnące zapotrzebowanie organizatorzy postanowili natomiast aż dwukrotnie zwiększyć przestrzeń wystawienniczą. Dzięki temu w pięciu halach, o łącznej powierzchni 120 tys. m2, zaprezentuje się około 1000 marek z sektorów furniture, kitchen&dining, interior finish oraz deco.

Tekst: Michał Bachowski

DESIGN