Niech żyje bałagan! Cluttercore to trend, który stawia na graty i szpargały

Social media podbija wizja przepełnionych przedmiotami wnętrz, w których wszystko, cokolwiek kryje się w zakamarkach domu, jest teraz na topie.
.get_the_title().

Bałagan od zawsze był wrogiem numer jeden większości rodziców. Wpajany od dzieciństwa porządek miał skutkować w przyszłości dobrym nawykiem, wypracowaną dyscypliną i obowiązkowością. Trudno jednak pogodzić przeciwstawne schematy – z jednej strony utrzymywanie porządku, z drugiej historycznie uwarunkowane nawyki do gromadzenia “bo przyda się” przejawiane przez starsze pokolenia. Wszystko staje się jeszcze bardziej skomplikowane, gdy na nadmiar spojrzymy przez pryzmat istniejących trendów. Obecnie króluje minimalizm oraz odchodzenie od konsumpcyjnego stylu życia. Wyrzucanie jest nieekologiczne, więc tylko sharing-economy, czyli ekonomia współdzielenia, wydaje się w tym wypadku mieć najwięcej sensu, gdy coś z tym całym bałaganem trzeba zrobić.

Uspokoić może tylko estetyka, w którą wpisuje się każda nadmiarowa, niepożądana, pozornie bezużyteczna rzecz, czyli cluttercore.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez K N I T C H I N G S (@knitchings)

Nazwa cluttercore pochodzi z języka angielskiego, od słów “clutter” oznaczającego bałagan, nieład oraz od słowa “core” oznaczającego podstawę, centrum. Dodawany jako przyrostek, ma wyjaśniać pewną cechę dominującą w estetyce, w tym wypadku właśnie brak organizacji i nadmiar przedmiotów.

Jednym z czynników, który jest odpowiedzialny za zwracanie większej uwagi na posiadane rzeczy, jest pandemia.

Przebywanie wśród przedmiotów, które z jakiegoś powodu, mniej lub bardziej racjonalnego, zostały wybrane przez ich posiadacza, prowokuje do zastanowienia się nad potrzebami; nad przestrzenią, która daje uczucie komfortu. Nie oznacza to wcale, że zaczęto pozbywać się przedmiotów, wręcz przeciwnie. Mówi się, że najbardziej ekologiczne jest to, co już się posiada, więc dostrzeżenie przedmiotów, które są wokół, tych pozornie niepotrzebnych szpargałów, narodziło potrzebę szukania dla nich zastosowań. Dla przykładu: encyklopedie i słowniki mogą funkcjonować jako podstawki pod laptopa, umyślne sterty książek i pudełek mogą tworzyć podstawki pod inne przedmioty, jak chociażby doniczki, a nieużywana firanka może stać się kotarą przedzielającą pomieszczenie. Są to proste zmiany nie wymagające zdolności manualnych.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez clutterbutterbitch (@cluttercore.aesthetics)

Estetyka cluttercore ma swoje charakterystyczne, wyróżniające elementy widoczne głównie w takich wnętrzach jak sypialnia, salon oraz kuchnia.

Jednym z nich jest dekorowanie przestrzeni.

Na ścianę może trafić wszystko, począwszy od zdjęć i własnoręcznie wykonywanych rysunków, przez różnego rodzaju naklejki i rośliny po przedmioty, takie jak biżuteria, torebki czy instrumenty. Idealnie wpasują się w klimat magnesy, kolekcje kubków, pamiątki z podróży, figurki, pudełka na bibeloty i wszelkie przybory wystawione w zasięgu wzroku.

@carr0tstickReply to @420swagdaddyy69 lol hope this helps people ##O2BublDance ##WalkYourWonderful ##indie ##clutter ##cluttercore ##maximalism ##cluttercore ##indieroom

♬ Baby Hotline – Jack Stauber’s Micropop

Trend cluttercore, który na TikToku zdobył miliony wyświetleń, stawia przede wszystkim na autentyczność i indywidualizm stojący w opozycji do wychuchanych, minimalistycznych wnętrz znanych z Instagrama. Z drugiej strony zagracenie to tona rzeczy pochodząca z rozmaitych miejsc, cechująca się często zupełnie różnym stylem i estetyką. Projektowanie miejsc uwzględniających bałagan może stanowić wyzwanie dla architektów wnętrz, dlatego lepiej po prostu go ukryć.

Dla jednych może być to powiew naturalności, którego brakuje perfekcyjnym zdjęciom w social mediach. Coś niepoukładanego, dziwnego, nieidealnego, może nieco brzydkiego. Dla innych to wrażenie rodem z amerykańskim programów o ludziach zbierających przedmioty aż po sufit.

Nie należy mylić estetyki z zaburzeniem psychicznym, jakim jest zbieractwo, zwane również syllogomanią.

Choć gromadzenie coraz większej ilości przedmiotów może być alarmującym sygnałem, są czynniki, na które warto zwrócić uwagę. Według Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego patologiczne zbieractwo objawia się przez nadmierne zbieranie bezwartościowych przedmiotów przechowywanych w sposób przypadkowy, uniemożliwiający swobodne korzystanie z pomieszczeń oraz uporczywe trudności w pozbyciu się mienia. Tępiony przez rodziców tzw. artystyczny nieład może być świetnie zorganizowany, a każdy z ogromu stojących na widoku przedmiotów mieć swoje własne, wyznaczone miejsce. Estetyka cluttercore opiera się na pozornym chaosie wywołanym przez wystawianie swoich małych, domowych kolekcji, ale nie na dosłownym zaniedbaniu. Joseph Ferrari, który bada psychologiczny wpływ bałaganu na Uniwersytecie DePaul w Chicago, opisuje dom jako „sytuację życiową” i podstawę tożsamości. – Dom to nie tylko miejsce, to przedłużenie nas samych, żywe archiwum pamięci – mówi.

Zdjęcie główne: Jonathan Borba/pexels.com
Tekst: Patrycja Mrówka

Banner Image Banner Image
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: