Amnesty International wzywa bogate kraje do pomocy tym biedniejszym w walce z konsekwencjami zmian klimatu

Czy rozpaczliwy apel na tle klapy niedawnego szczytu COP25 w Madrycie ma szansę przynieść jakiś efekt?
.get_the_title().

Zmiany klimatu postępują w ogromnym tempie, a światowi przywódcy wciąż nie potrafią znaleźć wspólnego języka w wysiłkach związanych z ich zastopowaniem. Najlepszym na to przykładem okazał się negocjacyjny impas wieńczący ostatni szczyt COP25 w Madrycie, o czym więcej pisaliśmy tutaj. Już w trakcie wydarzenia ze strony Amnesty International padły bardzo jasne dyrektywy i oczekiwania dotyczące konieczności podjęcia natychmiastowych globalnych działań, by wzrost temperatur utrzymać poniżej poziomu 1,5 stopnia Celsjusza.

Kluczowy postulat dotyczył nawiązania przez światowe rządy współpracy w celu stworzenia rozsądnego systemu wspierania państw biedniejszych, szczególnie mocno odczuwających skutki zmian, a także związanej z tym ochrony praw człowieka.

Działania mocarstw generują bowiem zdecydowanie najwięcej zanieczyszczeń, zaś ich ofiarami stają się kraje na dorobku, gdzie emisje są dużo mniejsze.

Na tę niesprawiedliwość stanowczo zwróciła uwagę m.in. Chiara Liguori, pełniąca w Amnesty International funkcję doradcy ds. kryzysu klimatycznego.

– „Od Mozambiku po Filipiny, ludzie tracą życie, domy i środki potrzebne do egzystencji w wyniku katastrof spowodowanych lub nasilających się przez kryzys klimatyczny. Co więcej, dzieje się to pomimo minimalnego wkładu tych najbardziej poszkodowanych krajów w całe zjawisko. Bogate zindustrializowane państwa przez ponad wiek czerpały ogromne korzyści ze zwiększania emisji, cierpiąc jednocześnie znacznie mniej z powodu ich skutków ubocznych. Do dziś są największymi pasożytami, zaś koszta ich poczynań ponoszą kraje rozwijające się”.

fot. amnesty.org.uk

Liguori dodała też, że dla krajów rozwiniętych nie jest jeszcze za późno, by podjąć stosowne działania i wnieść uczciwy na tle wyrządzonych szkód wkład w pomoc państwom mocniej poszkodowanym.

Potrzebny, jej zdaniem, będzie tu nowy globalny mechanizm finansowy, a także system licencji na emisję dwutlenku węgla, pozwalający ją ograniczyć.

Skoordynowane działania według raportu powinny mieć miejsce natychmiast, o czym nie trzeba zresztą chyba nikogo przekonywać, biorąc pod uwagę chociażby ostatnie dramatyczne pożary w Australii, Amazonii czy na terenie Syberii.

Katastrofę klimatyczną Amnesty International określa jaka jedno z największych zagrożeń naszych czasów. W jej wyniku na świecie narasta głód, bieda i bezdomność, a efektem tych procesów będą masowe migracje. Stanowisko organizacji zwraca też uwagę na konieczność ochrony praw człowieka i marginalizowanych grup, tak by proekologiczne i odpowiedzialne podejście obejmowało wszystkie kluczowe sfery życia. Szkoda tylko, że coś, co powinno być normalnością, wciąż postrzegać trzeba niestety w realiach utopii. Ilu jeszcze tragedii trzeba, by empatia okazała się nadrzędna względem lokalnych interesów?

Tekst: WM

Banner Image Banner Image
AdvertisementAdvertisement
AdvertisementAdvertisement
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: