Hiszpania miała plan naprawienia lokalnego rynku gig economy, coś poszło nie tak

Dostawcy jedzenia współpracujący z popularnymi aplikacjami są najbardziej poszkodowani. Twierdzą, że ich warunki pracy są gorsze niż kiedykolwiek.
.get_the_title().

Gig economy to system, w ramach którego pracownicy podejmują się pojedynczych zleceń, tzw. gigów. Staje się on coraz bardziej istotny dla światowej gospodarki, a kolejne osoby rezygnują z klasycznej pracy na etacie, bo zaczyna jej brakować. Umowę u jednego pracodawcy zastąpiły pojedyncze zlecenia, które dla wielu już dawno przestały być wyłącznie sposobem na dorobienie do pensji, a stały się sposobem na życie.

Wszyscy Hiszpanie, których aktywność zawodowa podlega pod gig economy, twierdzą, że firmy, dla których pracują, nie chcą ich traktować jako swoich pracowników.

Hiszpański rząd wprowadził pewne regulacje, które teoretycznie miały być korzystne dla osób pracujących w ten sposób. Ustawa była odpowiedzią na protesty przeciwko niepewności zatrudnienia oraz niskiej płacy w ramach gig economy i miała poprawić warunki pracy wszystkich dostawców jedzenia współpracujących z takimi aplikacjami jak Just Eat, Glovo czy Dliveroo. Weszła w życie 12 sierpnia i niestety nie zmusiła firm do zapewnienia swoim pracownikom należytego statusu, tylko spowodowała, że pracodawcy zaczęli kombinować i ‘ulepszać’ swoje aplikacje – wszystko po to, aby uniknąć wprowadzenia zmian w swoich modelach biznesowych.

Fikri Rasyid/ Unsplash.com

Okazuje się, że również kierowcy nie zawsze chcą zostać pracownikami jednej firmy, zwłaszcza że często tylko jednoczesna praca na kilku platformach może zagwarantować satysfakcjonujący dochód. Wielu z nich skarży się na niestabilność zatrudnienia w Hiszpanii, twierdząc, że utrata pracy jest bardzo częstym zjawiskiem.

Pracownicy czują potrzebę posiadania kilku prac na wypadek, gdyby z którejś z nich musieli zrezygnować.

W gig economy pracuje także wielu ekonomicznych i politycznych emigrantów z Wenezueli – osoby bez pozwolenia o pracę mogą w łatwy sposób wynająć konto na Deliveroo czy Glovo od innych dostawców.

Możliwości pracy dla aplikacji oferujących dostawy jedzenia są obecnie coraz mniejsze. Gdy ustawa weszła w życie, Uber Eats zastąpił niezależnych dostawców pracownikami agencyjnymi i zewnętrznymi. Just Eat również stworzyło bazę własnych kierowców lub współpracuje z pracownikami zewnętrznymi.

Gabriele Holtermann-Gorden/Pacific Press/LightRocket via Getty Images

W tej chwili najlepszą ofertę zatrudnienia w Hiszpanii ma barcelońskie Glovo. Ma bardziej przyjazną politykę zatrudnienia i niższe wymagania niż Deliveroo. Na przestrzeni kilku ostatnich lat zgromadziło w Hiszpanii 12 tys. w porównaniu z 3,5 tys. dostawców Deliveroo. Glovo, chcąc dopasować się do nowego hiszpańskiego prawa, zapowiedziało, że zatrudni 2 tys. kierowców jako swoich pracowników, ale cała reszta pozostanie dalej jedynie niezależnymi dostawcami. Argumentem firmy miała być chociażby nowa, kontrowersyjna funkcja w aplikacji zwana ‘mnożnikiem’. Pozwala ona dostawcom zadecydować, czy danego dnia chcą pracować za normalną stawkę (x1), większą (maksymalnie x1,3) czy mniejszą (minimum x0,7). Według Glovo zwykli pracownicy nie mieliby uprawnień do podejmowania podstawowych decyzji biznesowych, takich jak ustalanie własnego wynagrodzenia. Firma – po licznych skargach – ostatecznie zrezygnowała z mnożnika poniżej 1.

Firmy działające na zasadzie gig economy twierdzą, że gdyby osoby z nimi współpracujące zyskały status pracowników, korporacje musiałyby wycofać się z miast powyżej 100 tys. osób, a pracę straciłyby aż 23 tys. z 30 tys. dostawców.

Rośnie popularność gig economy oraz wszelkich aplikacji oferujących niezobowiązującą pracę. Rośnie również znaczenie gospodarcze takiego systemu, dlatego kolejne kraje podejmują próby uregulowania warunków takiej pracy. Sąd najwyższy Wielkiej Brytanii 19 lutego orzekł, że kierowcy Ubera są pracownikami, a nie niezależnymi współpracownikami. W związku z tym kwalifikują się oni do różnego rodzaju zabezpieczeń pracowniczych, takich jak płaca minimalna czy płatny urlop.

Zdjęcie główne: REUTERS/Albert Gea/File Photo
Tekst: Marta Zinkiewicz

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook