Masowe testy albo całkowity lockdown

Zamiast wprowadzać całkowity lockdown należy masowo badać, izolować zakażonych i regularnie powtarzać testy. Na taką strategię pozwalają antygenowe testy nowej generacji.
.get_the_title().

W miniony weekend Słowacja przeprowadziła testy antygenowe na dwóch trzecich populacji. Z ponad 3,6 milionów przebadanych, trochę ponad 1 proc. miało wynik pozytywny. Pisaliśmy o tym tutaj. Reszta przejdzie testy w ten weekend. Taką nadzieję ma słowacki rząd, który subtelnie zasugerował, że jeśli przebadają się wszyscy (no, prawie wszyscy) to ograniczenia mogą zostać złagodzone, a jeśli nie, to wręcz przeciwnie. Rząd nikogo do niczego nie zmusza, jednak skutecznie zachęca. Testy teoretycznie nie są obowiązkowe, ale Słowak zatrzymany przez policję na niestosowaniu się do obostrzeń, który nie pochwali się negatywnym wynikiem, dostanie wysoką grzywnę.

Czy to ma sens? Zdania są podzielone. Zastrzeżenia budzi między innymi ‘sprzeczna z zaleceniami ekspertów chorób zakaźnych’, wysoka koncentracja ludzi w placówkach badawczych. Argumentem przeciwko strategii Słowaków, jest również fakt, że testy antygenowe, choć znacznie szybsze i tańsze niż testy molekularne (PCR), są mniej wiarygodne.

Gdy jednak testami o mniejszej dokładności zbada się całą populację, to wynik końcowy skali zakażeń będzie i tak dużo bardziej dokładny niż w przypadku badania dokładniejszym testem jedynie małej części populacji.

Choć naukowcy intensywnie poszukują alternatywny – bardziej rzetelnych i łatwo dostępnych testów przesiewowych – obecnie test PCR i test antygenowy są dominującymi sposobami wykrywania zakażeń stosowanym przez światowe systemy opieki zdrowotnej. Żadna z tych technik nie jest doskonała.

Dotychczas stosowaliśmy głównie metodę PCR albo obie metody w kombinacji. – W tej chwili większość przeprowadzanych testów na Covid-19,  z których pochodzą prawie wszystkie raporty i statystyki, wykorzystuje metodę PCR – mówi starszy wykładowca mikrobiologii na Uniwersytecie Sussex, dr Edward Wright. PCR, czyli reakcja łańcuchowa polimerazy, w dużym uproszczeniu, polega na powieleniu i identyfikacji nawet śladowych ilości materiału genetycznego – w tym przypadku RNA wirusa – z wymazów z jamy nosowo-gardłowej. Dzięki wysokiej czułości pozwala skutecznie wykryć wirusa we wczesnych przypadkach zakażeń i przerwać łańcuch transmisyjny. W zasadzie pozwoliłaby, gdyby testowano masowo.

A ponieważ Polskie laboratoria w ilości przyprowadzanych testów PCR, już dawno osiągnęły maksimum wydajności, o masowej skali testowania tą metodą możemy zapomnieć.

Problem w tym, że testy PCR są bardzo pracochłonne, wieloetapowe, wymagają sprzętu i umiejętności i nie są wolne od błędów. Zdaniem wykładowcy Warwick Medical School, doktora Jamesa Gilla obecnie swoistość tych testów, czyli szansa na wykrycie wirusa wynosi 80-85 proc.

Testy antygenowe nowej generacji (czasami mylone z testami na przeciwciała), stosowane między innymi przez Słowaków, to tańsza, szybsza alternatywa. Wykrywają białka otoczki wirusa w wymazie z nosa na zasadzie trochę podobnej do testów ciążowych. Badanie trwa 20 minut, nie wymaga wyspecjalizowanego personelu ani aparatury. Krytycy zarzucają tej metodzie mniejszą czułość. Co oznacza, że białka wirusa musi być stosunkowo dużo, żeby zostało wykryte. To jednak nie zawsze jest wadą. Czasami pozwala uniknąć dodatnich wyników, u osób, u których zakażenie się nie rozwinie albo które już nie transmitują wirusa.

Być może właśnie taka niedoskonała, ale masowa i przesiewowa interwencja pomogłaby uniknąć kolejnego lockdownu, który będzie gwoździem trumien wielu gospodarek.

Warunkiem koniecznym sukcesu jest szeroka skala i częste przeprowadzanie testów.

Zdaniem Mikea Tildesleya, eksperta ds. modelowania chorób zakaźnych na Uniwersytecie Warwick skuteczne masowe testy, stosowane w dłuższej perspektywie, mogą być całkiem sensowną alternatywą dla lockdownów w kontroli rozprzestrzeniania się choroby. Słowacy zdają sobie sprawę, że program testowania nie jest doskonały. – Nie powinniśmy myśleć, że skoro zarażone jest tylko 1 proc., to wszystko jest w porządku. Nie jest. -powiedział premier Matovič. Bo zarażonych może być dwa razy więcej.

Masowe, powtarzane testy i izolowanie tylko tych pozytywnych, jest logiczną strategią i w przeciwności do lockdownu być może pozwoli nam podjąć rękawicę, zamiast robić uniki.

Podobną strategię przyjmuje coraz więcej europejskich krajów.

Tekst: AvdB

Banner Image Banner Image
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: