Szwedzi zagłosowali – wyrównana czołówka i rosnąca w siłę partia antyimigrancka

Skandynawowie coraz śmielej zwracają się ku bardziej radykalnym prawicowym ruchom.
.get_the_title().

Znamy już wstępne wyniki wyborów parlamentarnych w Szwecji.

Po podliczeniu ponad 99 proc. głosów wiadomo, że zwyciężyła w nich sprawująca władzę od 2014 roku Partia Robotnicza-Socjaldemokraci (koalicja Socjaldemokratów i Zielonych), która uzyskała ok. 28,4 proc. głosów.

Nie pozwoli jej to oczywiście na uzyskanie większości. Drugie miejsce z wynikiem 19,8 proc. zajęła Umiarkowana Partia Koalicyjna (tym razem koalicja centroprawicowa), jednak najgłośniej jest o zdobywcach trzeciej pozycji, czyli antyimigranckim ugrupowaniu Szwedzcy Demokraci (17,6 proc.). Ich rezultat nie jest być może aż tak wysoki, jak się spodziewano (sondaże wskazywały nawet na możliwość osiągnięcia 25 proc.), ale i tak stanowi niemal pięcioprocentowy wzrost na tle wyniku partii z 2014 roku (12,9 proc.). Wpisuje się on w trend rosnących ostatnimi czasy w Europie w siłę nacjonalistycznych ruchów i ilustruje wzrastającą w kolejnych narodach niechęć do systemu przyjmowania migrantów na obecnych, narzucanych przez Unię Europejską zasadach. Dobrze ilustruje to poniższa grafika:

fot. The Economist

Ponad wynoszącym w Szwecji 4 proc. progiem wyborczym – tamtejszy parlament liczy 349 posłów – zameldowały się też Partia Centrum (8,9 proc.), Partia Lewicy (7,9), Chrześcijańscy Demokraci (6,4), Liberałowie (5,5) i Partia Ochrony Środowiska-Zielonych (4,3). Frekwencja, zwłaszcza jak na polskie standardy, okazała się imponująca i wyniosła aż 84,8 proc.

Sytuacja na szczytach władzy w Szwecji przypomina odrobinę konflikt pomiędzy Prawem i Sprawiedliwością a Platformą Obywatelską i Nowoczesną, tyle że tam władza jest w rękach bardziej liberalnej frakcji. Centroprawica póki co wzbrania się przed dialogiem i właśnie tu swojej szansy zdają się upatrywać radykalni Szwedzcy Demokraci, którzy na ewentualnych koalicyjnych rozgrywkach mogą sporo ugrać i – w zamian za udzielanie poparcia – mieć realny wpływ na decyzje w określonych sektorach funkcjonowania państwa, a tym samym okazję na budowanie swojej pozycji.

Oczywiście obie główne umiarkowane partie póki co stanowczo odcinają się od możliwości jakiejkolwiek współpracy z SD.

Jimmie Akesson, lider SD, fot. voiceofeurope.com

Proces formowania się nowego rządu będzie z pewnością trudny, a za zamkniętymi drzwiami wielokrotnie może dochodzić do scen, które sympatykom skandynawskiej polityki znajome są chociażby z duńskiego serialu „Borgen” (polecamy!). Oto kilka gorących komentarzy dotyczących bieżącej politycznej sytuacji w kraju ze stolicą w Sztokholmie:

Wyniki skrajnej prawicy są poważnym ostrzeżeniem w kraju znanym z najbardziej zaawansowanego systemu społecznego. (…) Żaden kraj nie powinien być obwiniany za otwarcie swoich drzwi dla ludzi uciekających przed wojną – mówi Udo Bullman, lider Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów w Parlamencie Europejskim.

Wstępne rezultaty są zgodne z ogólnoeuropejską tendencją, w której tradycyjne partie doznały wstrząsu z powodu rozwoju skrajnej prawicy. Wzrost znaczenia Szwedzkich Demokratów przywodzi na myśl wydarzenia we Włoszech i w Niemczech, gdzie partie opowiadające się za zaostrzonymi kontrolami granicznymi szybko zyskiwały na popularności od czasu apogeum kryzysu uchodźczego w 2015 roku – pisze Charlie Duxbury w „Politico”.

Podobnie jak wcześniej jej skandynawscy sąsiedzi, otwarta, liberalna i tolerancyjna Szwecja znalazła się w niezbadanym miejscu, mierząc się z prawicowym, populistycznym sprzeciwem, który stał się bardzo realną siłą polityczną – czytamy w “The Guardian”.

Jak dalej potoczy się sytuacja? Oficjalne wyniki, które nie powinny znacząco różnić się od wyżej przywołanych, powinniśmy poznać w ciągu najbliższego tygodnia.

Tekst: WM
Źródła: Express, The Economist, TVN24

Banner Image Banner Image
AdvertisementAdvertisement
AdvertisementAdvertisement
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: