W 2020 roku przeżyliśmy rowerowy boom

Pandemia spowodowała, że chętnie przesiedliśmy się na rower. Rower gwarantował nam ruch podczas leniwych dni spędzonych na pracy zdalnej przy laptopie i sprawiał, że możemy zrezygnować z komunikacji miejskiej.
.get_the_title().

Dowodów na wzrost popularności rowerów jest wiele: dostawcy z trudem nadążają za popytem, a miasta na całym świecie przeprojektowały swoje ulice, aby dostosować je do ruchu rowerowego. Jak to wyglądało w liczbach? Według badań People for Bikes 1 na 10 dorosłych Amerykanów zgłosił, że jeździł na rowerze pierwszy raz od roku lub jeszcze dłużej. Również w Stanach Zjednoczonych w marcu 2020 roku liczba osób jeżdżących na szlakach wzrosła trzykrotnie w porównaniu do marca 2019 roku.

W Europie wzrost jest równie wysoki. Dodatkowo rządy niektórych państw wprowadziły różnego rodzaju programy zachęcające do zmiany środku transportu. W sierpniu pisaliśmy o Włoszech, gdzie ludzie otrzymywali nawet 500 euro dofinansowania na zakup roweru.

Nawet jeśli rower stał w twoim garażu z przebitymi oponami i przekrzywioną kierownicą, prawdopodobnie naprawianie go sprawiło ci frajdę. Ludzie zamknięci w swoich domach po prostu się nudzili i chętnie podejmowali się działań, które odkładali latami.

Jennifer Boyle/unsplash.com

W czasie pandemii w niektórych państwach sprzedawcy rowerów stali się nagle „usługą podstawową” i podobnie jak sklepy spożywcze, nie musieli się bać zamknięcia działalności. Pojawił się jednak inny problem – wyprodukowanie roweru zależne jest od wieloaspektowego łańcucha produkcyjnego, w którym części przybywają z całego świata. Np. fabryki w Wielkiej Brytanii zostały zamknięte praktycznie z dnia na dzień, powstały opóźnienia, na ostatnią chwilę szukano zamienników, a popyt wciąż rósł… Mówi się, że sprzedawcy rowerów nie są w stanie zaspokoić obecnego zapotrzebowania na sprzęt w przedziale od 500 do 1500 dolarów. W efekcie wiele osób decyduje się na zakup używanego roweru lub naprawę starych jednośladów, co jest jeszcze lepszym rozwiązaniem z perspektywy ochrony środowiska.

Brytyjska firma Brompton Bikes wpadła na pomysł przeprowadzenia akcji Wheels for Heroes. Polegała ona na dostarczeniu rowerów pracownikom służby zdrowia, aby nie musieli korzystać z transportu publicznego. Firma zebrała na ten cel 375 tys. funtów i dostarczyła blisko 800 rowerów. Marka zwiększyła też produkcję jednośladów o 30 proc. i planuje zatrudnić prawie 200 nowych pracowników w tym roku. W Wielkiej Brytanii zgodnie z nową strategią walki z otyłością, lekarze „przypisują” pacjentom jazdę na rowerze.

Brompton

Coraz większym zainteresowaniem cieszą się też rowery elektryczne – w Europie stanowią jeden z najszybciej rozwijających się segmentów rynku transportowego.

W Niemczech w 2018 roku 23,5 proc. wszystkich sprzedanych rowerów stanowiły rowery elektryczne. W Holandii – ponad połowę. Grupy branżowe twierdzą, że w wyniku pandemii ich sprzedaż może się nawet podwoić w ciągu najbliższych 5 lat. Rowery elektryczne przede wszystkim wymagają mniejszego wysiłku od użytkownika i pozwalają na przewiezienie większego bagażu niż tradycyjny rower. Można jeździć nimi po ścieżkach rowerowych i innych drogach dla nich przeznaczonych. Te zalety spowodowały, że posiadacze rowerów elektrycznych jeżdżą nimi częściej i na dłuższe dystanse niż tradycyjni rowerzyści.

Czy moda na rowery zostanie z nami na stałe?

Niektóre ze zmian wydają się mieć trwały charakter – w Paryżu powstały kilometry nowych ścieżek rowerowych wzdłuż Rue du Rivoli, a w Londynie wyznaczono drogę dla rowerów przy Hyde Parku. Rosnąca liczba miejsc przyjaznych rowerzystom zachęca do tego, aby wsiąść na rower. Dodatkowo ogranicza to ruch samochodowy, emisję zanieczyszczeń, a rowerzystom dodaje zdrowia.

Zdjęcie główne: Bogdan Dada/ unsplash.com
Tekst: Marta Zinkiewicz

Banner Image Banner Image
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook