Antynatalistyczny ruch, który chce, by ludzkość wymarła

Żyjmy długo, a potem wymrzyjmy – ten ruch sądzi, że będzie to dobre dla naszej planety.
.get_the_title().

W połowie listopada populacja naszej planety przekroczyła 8 mld. W kontekście wyzwań, które stawia przed nami rzeczywistość, czyli między innymi kryzysu klimatycznego, różnie można potraktować tę informację. Możemy się jednak założyć, że nie przypadła ona do gustu Lesowi M. Knightowi, Amerykaninowi, który w 1991 roku założył organizację o nazwie Voluntary Human Extinction Movement (VHEMT), czyli ruch na rzecz dobrowolnego wymarcia ludzkości. Knight już w latach 70. zaangażował się w działalność ruchu ekologicznego i w efekcie doszedł do wniosku, że to właśnie działalność człowieka jest główną przyczyną eksploatacji i niszczenia natury. Teraz gdy postępujące zmiany klimatyczne są coraz poważniejszym problemem, trudno się z nim nie zgodzić.

Jednak rozwiązanie problemu, które proponuje VHEMT, może się niektórym wydać kontrowersyjne: otóż zdaniem tego ruchu jedynym sposobem na to, by ocalić faunę i florę naszej planety jest wymarcie ludzkości.

joan cornella

Wyznawcy VHEMT sądzą, że ludzkość jest pasożytem żerującym na planecie. Ale spokojnie, nie zachęcają w związku z tym nikogo do samobójstwa. Jako radykalni antynataliści wierzą, że najgorszą rzeczą, jaką możemy zrobić dla naszej planety, jest rozmnażanie się. To właśnie zrezygnowanie z rozmnażania się ma nas przybliżyć do wyginięcia i w końcu zwróci planetę organizmom, które jej nie niszczą.

Ruch zachęca więc nie tylko do stosowania antykoncepcji, ale i do nieco radykalniejszego kroku, czyli sterylizacji.

Jest to jego zdaniem altruistyczny wybór, dzięki któremu ograniczy się ilość cierpienia – zarówno planety, jak i ludzi. Celowego stworzenia jeszcze jednego człowieka przez kogokolwiek i gdziekolwiek nie można usprawiedliwić, dopóki dziesiątki tysięcy dzieci umierają z niedożywienia lub braku opieki i dopóki gatunki wymierają w większej liczbie niż kiedykolwiek w ciągu ostatnich 65 milionów lat – mówi Knight, który wysterylizował się w wieku 25 lat.

‘Żyjmy długo, a potem wymrzyjmy’ – tak brzmi motto ruchu.

VHEMT podkreśla, że nie jest organizacją – nie ma oficjalnych struktur, szeregu osób, które nim zarządzają, regulaminu ani dogmatów. Jest za to newsletter i wspólne przesłanie: aby zadbać o dobro Ziemi, musimy przestać się rozmnażać. Oczywiście do ruchu można oficjalnie dołączyć, ale jego wyznawcy podkreślają, że nie jest to konieczne – ważniejsze jest to, by się nie rozmnażać.

A co z tymi, którzy sądzą, że ludzkość jest Ziemi potrzebna? Podajcie mi jeden dobry powód, dla którego homo sapiens miałby nadal istnieć — taki, który nie obejmuje samych ludzi. Coś w biosferze, dla czego ludzie są dobrzy – mówi im Knight.

Tekst: NS

SPOŁECZEŃSTWO