Czy dobrze wypadamy w oczach innych? Naukowcy podpowiadają, w jaki sposób możemy to ustalić

Nie każdy ma pewność siebie i przekonanie o własnej wspaniałości na miarę Johnny’ego Bravo. To, czy jesteśmy postrzegani jako osoby atrakcyjne i interesujące, da się jednak określić z pomocą psychologii.
.get_the_title().

Kiedyś sprawy były dużo prostsze – paradoksalnie przez to, że utrzymywanie kontaktów międzyludzkich było dużo trudniejsze. Jeśli on napisał do niej długi list, który później posłaniec wiózł dzień i noc na swoim rumaku, to można było mieć pewność, że adresatowi zależy na wybrance.

Dziś mamy social media, jesteśmy ze sobą połączeniu 24 godziny na dobę, ale w świecie emotek i lajków ciężko czasem się połapać.

Zresztą interpretujemy nie tylko czyjeś akcje, ale również brak reakcji. To „wyświetlone o 21:05” i następująca po nim cisza może zafundować nam bezsenną noc, którą spędzimy na rozmyślaniu: „Czy ja się mu/jej podobam?”, „Czy w ogóle ktoś może uważać, że jestem fajna/y?”, „Czy przez palniętą 7 lat temu na imprezce głupotę nie mam szans na miłość i sukces towarzyski?”. Naukowcy, postanowili nieco rozjaśnić te wątpliwości.

via GIPHY

Tym tematem zajęli się w swoich badaniach psycholog Tal Eyal i naukowiec behawioralny Nicholas Epley.

Na podstawie prowadzonych eksperymentów ustalili, że kluczem do rozszyfrowania tego, co o nas myślą inni, jest świadomość, że zazwyczaj ich ocena nie jest oparta na wnikliwych, popartych milionem danych i faktów przemyśleniach.

To niby nic odkrywczego, bo przecież często, kiedy jesteśmy oceniani źle, czujemy niesprawiedliwość, bo przecież ten ktoś nie zna nas dobrze. A jednak notorycznie zdajemy się o tym zapominać, kiedy sami usiłujemy ustalić, czy ktoś nas lubi albo uważa za atrakcyjnych i bierzemy pod uwagę ogromną ilość czynników, informacji i szczegółów, o których dana osoba najprawdopodobniej nie ma pojęcia. – Jesteśmy ekspertami w temacie siebie samych, a inni nimi nie są. Dlatego tak ciężko jest nam sobie wyobrazić, jak wypadamy w oczach innych ludzi – tłumaczy Epley. Badacze oczywiście przyznają, że każdy może sobie wyrobić jakiś osąd na nasz temat (tak jak i my wyrabiamy go o innych) na podstawie tego, jak wyglądamy, co mówimy, jak się zachowujemy. Źródłem informacji mogą być nasze maniery, sposób wysławiania się czy styl ubierania. Niemniej to tylko wierzchołek góry lodowej. Możemy więc pomyśleć, że kolega, którego spotkaliśmy wczoraj, na pewno uznał, że wyglądamy nieatrakcyjnie, bo przytyliśmy 3 kg, fryzjer zrobił nam o ton za jasny kolor na włosach, a poza tym do późna oglądaliśmy Netfliksa, więc zapewne na naszej twarzy malowało się zmęczenie. A przecież ta osoba może nie mieć zielonego pojęcia o żadnej z tych rzeczy, o ile sami jej o tym nie powiedzieliśmy.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Just_For_Fun (@_kuch_bhiiii_)

I tu jest pies pogrzebany: w tym rozdźwięku między szczegółowym, pełnym detali i wyraźnych wspomnień sposobie, w jakim myślimy o sobie sami a dość abstrakcyjnym, niezbyt wnikliwym myśleniu o nas innych osób.

Dlatego w celu rozszyfrowania, jak postrzegają nas inni, należy spojrzeć na siebie ich oczami. Oznacza to zdystansowanie się od ogromu szczegółowych informacji, jakie posiadamy na własny temat. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić? Przyznaje to sam Epley. Dodaje jednak, że jest to możliwe dzięki psychologicznemu trikowi, którego użył podczas swoich eksperymentów, a którego znajomość może posiąść każdy z nas.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Sarah Andersen (@sarahandersencomics)

Jego istotę stanowi perspektywa czasu. Jej znaczenie można zobrazować sytuacją, kiery robimy sobie selfie, które chcemy za chwilę wrzucić na Instagrama. Czasem cykniemy kilkadziesiąt zdjęć i każde będzie naszym zdaniem nieudane. Ocenie będzie podlegać każdy mięsień twarzy i odstający włos, a do tego dojdzie świadomość, że możemy wyglądać lepiej. Gdy natomiast otworzymy album ze starymi zdjęciami, zupełnie inaczej spojrzymy na to, jak na nich wypadliśmy. Oczywiście można mieć niezłego cringe’a z powodu stroju czy fryzury, ale tylko jeśli naprawdę się wyróżniają. Całość obrazu rejestrujemy bowiem w bardziej abstrakcyjny i uogólniony sposób – nie pamiętamy już, jak się tego dnia czuliśmy, co innego mogliśmy na siebie włożyć etc.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Introverted memes (@guy_with_introverted_memes)

Eplay potwierdził taką zależność podczas eksperymentu ze swoimi studentami. Poprosił ich, by zapozowali do zdjęć i oszacowali, jak inni ocenią ich atrakcyjność w skali od 1 do 9. Część uczestników badania dostała informację, że ich fotki zostaną ocenione jeszcze tego samego dnia, a pozostała część – że stanie się to dopiero za kilka miesięcy. Tak naprawdę wszystkie zdjęcia zaprezentowano innym tak naprawdę w tym samym czasie – niedługo po ich wykonaniu. Okazało sie, że grupa, która myślała, że z fotki będą oceniane w dalekiej przyszłości, dokładniej odgadła to, ile przyzna się im punktów. Fotografowane osoby poproszono też o podanie przykładowych komentarzy, jakie mogą paść pod adresem ich wyglądu na zdjęciu. Ci, którzy myśleli, że będą one oceniane tego samego dnia, obstawiali, że będą to zdania typu: „wygląda na zmęczonego”, „grzywka źle się ułożyła”. Druga grupa, czyli ta, która sądziła, że jej oceny będą odłożone w czasie, prognozowała bardzo ogólne komentarze typu: „Afroamerykanin” czy „nosi okulary.” Tezy z tych badań potwierdzano w kolejnym eksperymencie. Tym razem studenci mieli nagrać 2-minutową informację o sobie. W tym wypadku również udzielono im rozbieżnych informacji dotyczących tego, kiedy zostanie to ocenione.

Mniej wnikliwe przemyślenia zaprezentowane przez badanych, którzy sądzili, że film zostanie oceniony dopiero za jakiś czas, znów pokryły się ze zdaniem innych.

via GIPHY

Naukowcy twierdzą, że płynie z tego jeden wniosek: prorokując, co myślą o nas inni, nie można skupiać się na drobnych i szczegółowych kwestiach. A my od siebie dodamy, żeby najlepiej po prostu nie skupiać się na tym, co myślą o nas inni!

Źródło zdjęcia głównego: film “Dziennik Bridget Jones”
Tekst: KD

SPOŁECZEŃSTWO