François Hardy, legenda francuskiego popu, walczy o prawo do wspomaganego samobójstwa

Piosenkarka od lat zmaga się z nowotworem i obawia się, że czekanie na naturalną śmierć przyniesie jej tylko cierpienie.
.get_the_title().

François Hardy zdobyła sławę w latach 60. na fali ruchu yé-yé (od angielskiego yeah, yeah), czyli podczas najwyższej popularności francuskiego popu. Wielki sukces przyniósł jej już debiutancki singiel – ‘Tous les garçons et les filles’ (Wszyscy chłopcy i dziewczęta), wydany w 1962 roku, który sprawił, że z czasem stała się najbardziej znaną postacią francuskiej sceny popowej.

Była jedyną nieanglojęzyczną artystką okupującą światowe listy przebojów w czasach szału na Beatlesów i Rolling Stonesów.

Muzykę nagrywa do teraz, w latach 90. współpracowała m.in. z zespołem Blur. Pojawiła się też w filmie Jean-Luca Godarda ‘Męski – żeński: 15 scen z życia’.

Na początku lat 2000. zdiagnozowano u niej raka limfatycznego, w 2015 została wprowadzona w śpiączkę farmakologiczną i uratowana nowatorską terapią radiacyjną. Niedawno wyjawiła, że wykryto również nowotwór w jej uchu. Od lat poddaje się radio- i immunoterapii, która powoduje u niej olbrzymi ból, między innymi przy mówieniu czy przy przełykaniu. Przez to nie śpiewa, a wywiady przeprowadza poprzez e-mail.

François Hardy w latach 60. Zdjęcie: Getty Images

Moje fizyczne cierpienie było już tak okropne, że boję się, że śmierć zmusi mnie do przejścia przez jeszcze większe fizyczne cierpienie – powiedziała w jednym z wywiadów. Hardy argumentowała też za wspomaganym samobójstwem, twierdząc, że Francja jest niehumanitarna, zakazując procedury.

Lekarze nie mają przychylić się do każdej prośby o procedurę, ale skrócić niepotrzebne cierpienie nieuleczalnej choroby od momentu, gdy staje się ona nie do zniesienia – mówiła.

Hardy zdradziła również, że jej matka poddała się eutanazji, gdy cierpiała na chorobę Charcota-Mariego-Tootha. Eutanazja różni się od wspomaganego samobójstwa wykonawcą czynu – podczas eutanazji uśmierca lekarz, podczas samobójstwa wspomaganego lekarz dostarcza jedynie środków do humanitarnego odebrania sobie życia.

Czy żałuje czegoś w życiu? – Życie jest szkołą inicjacyjną, w której uczymy się poprzez próby i błędy, które sprawiają, że lepiej rozumiemy to, czego nie zrozumieliśmy dotychczas. Momenty, w których zachowywałam się źle, były spowodowane nieświadomością, ignorancją, samolubnością, które są konsekwencją nieudanych prób – powiedziała.

Jej ostatni album, wydany w 2018 roku i zatytułowany ‘Personne d’autre’, dotyka problemu śmierci, jako momentu symbolicznego, a nawet pozytywnego. – Jest tam piosenka ‘Train special’, którą bardzo lubię, ale w moim wieku mogę śpiewać tylko o tym jednym wyjątkowym pociągu, który zabierze mnie z tego świata. Ale mam też oczywiście nadzieję, że wyśle mnie do gwiazd i pomoże odkryć tajemnicę kosmosu.

François Hardy to kolejna ważna postać we Francji walcząca o prawo do humanitarnej śmierci, po Alainie Cocqu, który cierpiał na rzadką, nieuleczalną chorobę.

Alain Cocq napisał nawet list otwarty do parlamentu oraz prezydenta Macrona, który jednak odmówił mu prawa do samobójstwa wspomaganego.

W proteście przechodził na głodówkę i odmawiał przyjmowania leków. W końcu organizacja pozarządowa sfinansowała jego samobójstwo w klinice szwajcarskiej, któremu poddał si w połowie czerwca 2021 roku. Zmarł spokojnie, chwilę po zażyciu tabletki.

Tekst: Miron Kądziela
Zdjęcie główne: Ed Alcock

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook