Millenialsi to ‘stracone pokolenie’? Są najbiedniejsi

Kryzys ekonomiczny, pandemia, automatyzacja i długi studenckie. Millenialsi trafili na fatalny okres w historii Stanów Zjednoczonych.

Amerykańscy millenialsi, czyli generacja Y (urodzeni w latach 1981-1996), mają średnio aż 40 proc. mniej pieniędzy niż ich rówieśnicy z wcześniejszych pokoleń. Przeciętne gospodarstwo domowe millenialsów warte jest 28 tys. dol. Można powiedzieć, że millenialsi są najbiedniejszą grupą pokoleniową i – z powodu zbyt wielkich różnic – najpewniej tak już pozostanie, nawet mimo ostatnich trendów wzrostowych.

Gdy młode pokolenia wkraczają w dorosłość, zaczynają gromadzić i dziedziczyć bogactwo. Ten fakt pozostał niezmienny, zmieniło się jednak tempo akumulacji. Rezerwa Federalna USA ujawniła, że w ciągu ostatnich 30 lat starsze pokolenia gromadziły bogactwo w znacznie szybszym tempie niż te młodsze. Przyrost dotyczy głównie tzw. Baby Boomers (urodzeni w latach 1946-1964), podczas gdy starsze grupy, czyli te urodzone przed 1946 rokiem, naturalnie stawały się coraz mniej majętne, z racji malejącej liczby przedstawicieli. Oczywiście boomersi również, mówiąc oględnie, wymierają z racji słusznego wieku, lecz mimo zmniejszenia się tej grupy przez lata, średni wskaźnik majątku wciąż rośnie.

Boomersi pod koniec 2020 roku posiadali ponad połowę całego majątku USA, czyli łącznie 59 bilionów dolarów. To ponad dziesięciokrotność kwoty posiadanej przez porównywalną liczbę millenialsów.

Pokolenie X również wzbogacało się w ciągu ostatnich 30 lat i w 2019 roku grupa ta wyceniana była na 29 bln dolarów. To ponad pięciokrotność ogólnego majątku millenialsów, choć to zaledwie 440 tys. na osobę. Najbiedniejsi są millenialsi, którzy posiadali w 2019 roku najmniejszy średni majątek gospodarstwa domowego – nieco poniżej 69 tys. na osobę. To łącznie tylko 5 bln dolarów podzielone na około 73 mln osób.

 

Pokolenie Łączny majątek (2019) Populacja (2019) Średni majątek na osobę
Silent Generation i starsze $18.8 bln 23.0 mln $817,391
Baby Boomers $59.4 bln 71.2 mln $834,270
Pokolenie X $28.6 bln 65.0 mln $440,000
Milenialsi $5.0 bilion 72.6 mln $68,871

 

Do 2001 roku udziały majątku gospodarstw domowych w różnych grupach wiekowych były względnie stabilne. Osoby w wieku 40-54 i 55-69 lat posiadały po około 35 proc. majątku gospodarstwa domowego, emeryci w wieku 70+ utrzymywali około 20 proc., a osoby młodsze w wieku poniżej 40 lat posiadały około 10 proc.

Od tego czasu jednak wyraźnie widać przesunięcie bogactwa na starsze pokolenia. W grupie wiekowej 70+ ich udział w majątku ogólnym wzrósł do 26 proc., podczas gdy udział osób w wieku 55-69 wzrósł z 35 proc. do prawie połowy. Natomiast grupa wiekowa 40-54 lat odnotowała gwałtowny spadek udziału z 36 proc. do 22 proc. w latach 2001-2016, zanim zaczęła odradzać się pod koniec dekady, podczas gdy najmłodsza grupa trzyma obecnie zaledwie 5 proc. ogólnego majątku w USA.

Każde pokolenie miało swoje problemy. Millenialsi mają jednak dużo gorzej.

Jakie są przyczyny?

Recesje w USA zdarzają się stosunkowo często, jedne z silniejszych w XX wieku przypadły na lata 70. i 80. Millenialsi mieli jednak dużo gorzej – ze względu na akumulację negatywnych ekonomicznie czynników. Chodzi zarówno o wzrastający koszt edukacji, automatyzację pracy, wielki kryzys lat 2007-2008, jak i trwającą wciąż pandemię.

1. Dług studencki

Jednym z największych obciążeń dla obywateli Stanów Zjednoczonych jest płatna edukacja. Niemal każdy wykształcony Amerykanin wchodzi na rynek pracy z paraliżujących długiem. Zaledwie 27 proc. osób, które zadłużyło się z powodu studiów w USA w latach 2003-2004, spłaciło swoje długi. Do 2023 roku, według wyliczeń amerykańskiego Ministerstwa Edukacji, ten wskaźnik wzrośnie do 38 proc. W 2020 roku 30 proc. wszystkich dorosłych Amerykanów miało wciąż do spłacenia dług studencki. A więc większość pracowników jeszcze przez długie lata będzie spłacać koszt studiów, które podjęło nawet 20 lat wcześniej.

Te koszty są jednak bardziej obciążające dla millenialsów. W ciągu ostatnich kilku dekad średni koszt uzyskania dyplomu uniwersyteckiego wzrósł w stosunku do ogólnej inflacji. Od 1980 roku czesne i opłaty za studia wzrosły o zawrotne 1200 proc., podczas gdy wskaźnik cen konsumpcyjnych (CPI), czyli potocznie mówiąc inflacja, wzrósł tylko o 236 proc. Wzrost kosztów studiów tłumaczy się m.in. zmniejszeniem dotacji federalnych i wzrostem popytu.

2. Automatyzacja pracy

A co z ludźmi bez dyplomu? Oni też nie uniknęli problemów. W ostatnich dekadach, a szczególnie w ostatnich kilku latach, rynek pracy uległ znacznym zmianom. Automatyzacja w fabrykach i cyfryzacja w pracy biurowej przyczyniły się do przetrzebienia rynku pracy, usuwając z niego niemal wszystkich, których obowiązki mogła wykonać dobrze zaprogramowana maszyna. Wiele stanowisk wyparły algorytmy do obróbki danych, powszechne taśmy przemysłowe czy rozwiązania chmurowe – jednym słowem tzw. Czwarta Rewolucja Przemysłowa, o której pisaliśmy już na łamach F5. Wylicza się, że postępująca automatyzacja może doprowadzić do utraty stanowisk przez nawet 30 proc. wszystkich pracowników – dotyczy to głównie osób bez dyplomu, wykonujących pracę fizyczną, ale również ekspedientów, telemarketerów, rybaków czy sekretarek.

3. Wielka Recesja

Wejście sporej części millenialsów na rynek pracy nastąpiło w latach 2007-2008, w czasach kryzysu ekonomicznego, lub krótko później. Bezrobocie osiągało wtedy 10 proc. i było bardzo trudno o pracę, jakże potrzebną, gdy ciąży nam studencki dług. Niedługo później rynek się ustabilizował, a tuż przed pandemią bezrobocie było w USA najniższe od 50 lat. Jednak, według badań, skutki kryzysu były wciąż odczuwalne. Dlatego, że opóźnione wejście na rynek pracy wpłynęło na dalszą część kariery. Absolwenci uczelni, którzy wchodzili wówczas na rynek, niezależnie od swoich umiejętności musieli często zaczynać w małych firmach, z niską płacą, bez konkretnej specjalizacji. Z tych powodów zarabiają obecnie mniej niż ci, którzy uniknęli recesji. Różnica wynosić może nawet do 100 tys. dolarów w przeciągu życia.

4. Pandemia COVID-19

Okres akumulacji zasobów przez część millenialsów przypadł na czas pandemii. Pieniądze, które mogliby zainwestować, zostały zamrożone z obawy o nieprzewidywalność rynku. Wciąż trudno przewidzieć, które ruchy na rynku się opłacą, a które nie. W następstwie kryzysu finansowego z lat 2007-2008 na rynek trafiło wiele zagrożonych aktywów, gdy inwestorzy nie mieli wystarczającej płynności, aby dokonać zakupu. Dziś mamy sytuację odwrotną, gdy inwestorzy wydają się mieć odpowiednią płynność, ale nie kupują, ponieważ nie są w stanie przewidzieć cen aktywów w oparciu o stan gospodarki. Wpływ pandemii na gospodarkę wywiera presję na millenialsów, którzy czują, że powinni wpierw osiągnąć pewne bezpieczeństwo finansowe. Czas akumulacji majątku jest też dla niektórych osób okresem starania się o potomstwo. Tutaj też widać wpływ pandemii – dzietność drastycznie zmalała, głównie z powodu niepewności ekonomicznej.

Photo by Xavi Cabrera on Unsplash.

Nierówności ekonomiczne przechodzą z pokolenia na pokolenie.

Najgorzej mają mniejszości

Podczas gdy typowa białoskóra rodzina millenialsów ma majątek około 88 tys. dol., typowa czarnoskóra rodzina ma tylko około 5 tys. dol. majątku. Białe rodziny millenialsów poczyniły ogromne postępy w latach 2016-2019, a teraz są w tyle za poprzednimi pokoleniami białych rodzin tylko o około 5 proc. Natomiast w latach 2007-2019 czarni millenialsi byli coraz bardziej w tyle – nie tylko w porównaniu z białymi millenialsami, ale w porównaniu z poprzednimi pokoleniami czarnoskórych Amerykanów. Czarni millenialsi posiadają majątki mniejsze o 52 proc. w porównaniu do poprzednich pokoleń. Typowy czarny millenials ma o 5,7 tys. dolarów mniej niż jego rówieśnicy w poprzednich pokoleniach z tej samej grupy etnicznej.

Ana Hernández Kent, starsza badaczka w Instytucie Równości Ekonomicznej, jako przyczyny rozbieżności rasowej w kwestii majątku wśród millenialsów wskazuje to, że biali millenialsi są bardziej skłonni do czerpania korzyści z posiadania bogatych rodziców. Ich rodzice są w stanie pomóc im np. w spłacie zaliczek na dom lub kredytu studenckiego.

Biali millenialsi częściej posiadają też aktywa, takie jak akcje i domy, których wartość wzrosła w ostatnich latach. Około 2/3 białych millenialsów posiada nieruchomości, w porównaniu do około 30 proc. czarnoskórych przedstawicieli generacji Y.

Photo by Alex Perri on Unsplash.

Image

Ana Hernández Kent

Starsza badaczka w Instytucie Równości Ekonomicznej przy Banku Rezerwy Federalnej w St. Louis

To niesamowicie szokujące, ponieważ czarnoskórzy Amerykanie poczynili ogromne postępy w zakresie reprezentacji politycznej i innych środków – ale nie wydaje się, aby przekładało się to na wzrost bogactwa. Myślę, że z danych jasno wynika, że w Ameryce istnieje segregacja. To zawsze była prawda. Ale niepokojąca historia jest taka, że pomimo rasowego postępu w polityce i kulturze, większość czarnoskórych Amerykanów nie odnotowała jeszcze namacalnego wzrostu bogactwa. Co więcej, powinniśmy podkreślić, że wszystkie te dane zostały zebrane przed pandemią, która jeszcze bardziej pogłębiła nierówności rasowe. Może czas przestać tak dużo mówić o tostach z awokado, a więcej o chlebie i maśle.

Zmiana trendu?

Najnowsze dane dotyczące aktywności finansowej millenialsów wskazują jednak na pewną zmianę trendów. Od 2016 roku millenialsi zaczęli się bogacić – poczynili spory progres, nawet 80 proc. wzrostu w ciągu zaledwie trzech lat.

Zaprezentowane na początku artykułu dane, choć wskazują na znacznie mniejszy majątek millenialsów w stosunku do wcześniejszych pokoleń, pokazują też trend wzrostowy w porównaniu z badaniem przeprowadzonym trzy lata wcześniej.

Jako główne przyczyny wskazuje się nagłe zainteresowanie giełdą oraz nieruchomościami. Obecnie ponad połowa millenialsów posiada dom, a część w ciągu tych trzech lat spłaciła swój dług studencki, który w badaniach pokazywany jest jako ujemny majątek.

Należy też pamiętać o spadkach po wcześniejszych, bogatszych pokoleniach – millenialsi mają do 2030 roku otrzymać około 68 bln dolarów w spadkach po swoich rodzicach-boomerach. Oczywiście podział nie będzie równomierny – najwięcej zyskają dzieci bogatych rodziców. To kolejna kwestia, która rzutuje na różnice majątkowe w tej grupie. Musimy pamiętać, że te wszystkie pozytywne trendy nie zakryją faktu, że Amerykanie, którzy są czarnoskórzy lub nie posiadają dyplomu, wciąż pozostają daleko w tyle. W tej grupie pokoleniowej powiększa się więc rozwarstwienie na tle rasy oraz poziomu edukacji.

A co z generacją Z? Część z nich już jest na rynku pracy i radzi sobie na nim całkiem nieźle, niemniej patrząc na grupę jako całość, można mieć obawy, czy ich rodzice, po części starsi millenialsi, umożliwią im odpowiedni start. Zaczynają w końcu z dolnego pułapu, z zadłużonymi rodzicami – to stawia pytanie, czy nie ograniczy to jeszcze dalej akumulacji bogactwa przez kolejne pokolenie. Dlatego też coraz częściej w debacie publicznej w Stanach pojawia się kwestia anulowania długów studenckich.

Zdjęcie główne: Tim Gouw/Unsplash
Tekst: Miron Kądziela

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook