O radości płynącej z bycia początkującym

Z byciem początkującym w jakiejkolwiek dziedzinie często łączy się pewna niezręczność i poczucie wstydu. Jest to etap, który przy nauce nowej umiejętności najchętniej byśmy przeskoczyli, jednakże moment stawiania pierwszych kroków często jest fazą największej kreatywności.
.get_the_title().

W buddyjskich naukach Zen funkcjonuje termin ‘shoshin’, który oznacza ‘umysł początkującego’. Odnosi się do poczucia otwartości, zapału oraz braku uprzedzeń czy wyrobionych wcześniej opinii. Umysł początkującego nadaje świeżej perspektywy i jest stanem pożądanym w szkole Zen. Jednakże w naszej kulturze istnieje pewien wstyd związany z byciem amatorem.

Szczególnie jako dorośli coraz mniej chętnie uczymy się nowych rzeczy, zostając przy umiejętnościach, których nabyliśmy na wcześniejszych etapach życia.

Czasem z żalem spoglądamy wstecz, żałując, że w dzieciństwie nie zapisaliśmy się do szkoły muzycznej czy na zajęcia z francuskiego, tak jakby osiągnięcie pewnych zdolności było zarezerwowane tylko dla okresu dorastania. W dzieciństwie faktycznie mamy najbardziej chłonne, rozwijające się umysły i nauka niektórych technik przychodzi nam zdecydowanie szybciej. Przykładowo, uczenie się języka jest w pewien sposób zdolnością fizyczną – ćwicząc wymowę, musimy być w stanie tworzyć odpowiednie kształty za pomocą zębów, ust oraz języka, a przyzwyczajenie się do nowych ruchów jest znacznie łatwiejsze w latach młodzieńczych. To samo dotyczy tańca, gry na instrumencie czy sportów. Niemniej jak najbardziej jesteśmy w stanie nabrać tych umiejętności i w późniejszych latach życia.

Źródło zdjęcia: understood.org

Mózg posiada zadziwiającą biegłość w przyswajaniu nowych technik i zdolności, niezależnie od wieku. Gerald Marzorati został tenisistą, a Ernestine Shepard zawodową kulturystką, chociaż oboje zaczęli ćwiczyć dopiero po pięćdziesiątce.

Przewaga, którą w nauce posiadają dzieci, pochodzi bowiem nie tylko z plastyki mózgu, ale też z dziecięcego braku wstydu oraz naturalnej dociekliwości, chęci, aby zadawać pytania. Życie dzieci skoncentrowane jest na przyswajaniu nowych umiejętności, na byciu ‘nowym’ i ‘początkującym’. W nauce chodzenia każdy upadek jest ignorowany, a każda próba ustania na nogach wywołuje gorący aplauz rodziców. Zachowanie podobnego nastawienia w wieku dorosłym pomogłoby nie tylko w przyspieszeniu procesu nauczania, ale i w docenieniu etapu nowicjusza.

Tom Vanderbilt w artykule dla ‘The Guardian’ opisał rozpoczynanie nauki jako szczególnie ważny okres. Dziennikarz przyrównuje ten czas do zwiedzania nieznanego wcześniej miejsca. Po przybyciu każda mała rzecz wydaje się niezwykła – zapachy, dźwięki, widoki. Nowe miejsce absorbowane jest ze szczególną czujnością, ponieważ nie jest do końca jasne, co należy wiedzieć, aby sobie poradzić w otoczeniu, do którego nie przywykliśmy. Po kilku dniach aklimatyzacji nasza uwaga spada, zyskujemy poczucie bezpieczeństwa, a zachowanie staje się zautomatyzowane. Ten spadek czujności oraz kreatywności, która przychodzi wraz z nabraniem doświadczenia w danej dziedzinie, jest udokumentowanym fenomenem.

Jak pisze Vanderbilt, badania pokazują, że ‘lekarze uczący się techniki chirurgii kręgosłupa popełniają najwięcej błędów nie przy pierwszej lub drugiej próbie, ale przy 15; błędy pilota osiągają szczyt nie na najwcześniejszych etapach, ale po około 800 godzinach lotu’.

Źródło zdjęcia: medium.com

Interesujące eksperymenty przeprowadzili także badacze Ottati, Price, Wilson i Sumaktoyo. W ich pracy z 2015 roku zatytułowanej ‘When self-perceptions of expertise increase closed-minded cognition: The earned dogmatism effect’ czytamy o serii doświadczeń, które dowiodły, że postrzeganie samego siebie jako eksperta w danej dziedzinie często prowadzi do zamknięcia się na pewne idee. W jednym z eksperymentów badacze podzielili uczestników na dwie grupy i dali im do rozwiązania test z wiedzy ogólnej. Jedna grupa dostała test z bardzo prostymi pytaniami, a druga z ekstremalnie trudnymi. Po rozwiązaniu egzaminów obie grupy wypełniły test psychologiczny, mający na celu sprawdzenie ich otwartości umysłu (na skali należało zaznaczyć, jak bardzo zgadzasz się ze stwierdzeniami takimi jak ‘jestem otwarty na rozważanie innych punktów widzenia’). Tak, jak się spodziewano, w grupie łatwego testu, w której większość egzaminujących uzyskała dobre wyniki, zaobserwowano znacznie niższy wynik na skali otwartości niż wśród grupy, która otrzymała trudny test i gorsze wyniki.

Jako amatorzy jesteśmy bardziej otwarci, kreatywni, widzimy więcej możliwości niż ta jedyna i słuszna, jesteśmy mniej obciążeni uprzedzeniami.

Nie dotyczy nas również tzw. efekt nastawienia – znana w psychologii pułapka poznawcza – gotowość do rozwiązywania problemów według tych samych schematów i procedur, które sprawdzały się w przeszłości, nawet w obliczu istniejących prostszych czy lepszych rozwiązań.

Oczywiście nie oznacza to przewagi początkujących nad osobami, które od lat zajmują się swoją dziedziną, jednak pokazuje, że w byciu nowicjuszem jest pewne piękno. Warto znaleźć więc wartość w intensywnym, dziecięcym wchłanianiu nowej wiedzy i otwartości, która pojawia się, kiedy przyznajemy się przed sobą, że czegoś nie wiemy. W obliczu szybko zmieniającego się świata i niestabilności zatrudnienia prawdopodobnie będziemy musieli być w czymś nowi coraz częściej. Warto odłożyć wstyd na bok, gdyż pozyskiwanie nowych zdolności niesie ze sobą nieskończenie wiele plusów. Vanderbilt podsumowuje to słowami: ‘Uczenie się nowych umiejętności zmienia sposób myślenia lub postrzegania świata. Nauka śpiewania zmienia sposób słuchania muzyki, podczas gdy nauka rysowania to uderzający instruktaż ludzkiego systemu wzrokowego. Nauka spawania to szybki kurs fizyki i metalurgii. Uczysz się surfować i nagle zaczynasz interesować się przypływami, burzami oraz hydrodynamiką fal. Twój świat stał się większy, ponieważ ty się stałeś’.

Zdjęcie główne: blog.rescuetime.com
Tekst: KW

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook