Pokolenie Z stało się dowodem na niepowodzenie amerykańskiego snu

A wszystko zaczęło się podczas kryzysu w 2008 roku.
.get_the_title().

Ogólnoświatowy kryzys gospodarczy na rynkach finansowych i bankowych w 2008 roku zapoczątkowała zapaść na rynku pożyczek hipotecznych wysokiego ryzyka w Stanach Zjednoczonych. Jeszcze wiele lat po załamaniu całe rzesze Amerykanów borykały się ze spłaceniem hipoteki, która wynosiła więcej niż wartość ich domu. Setki tysięcy rodzin stało się ofiarami biurokracji i dużych banków, takich jak Bank of America czy Wells Fargo, które bazowały na podejrzanych praktykach pożyczkowych. Amerykanie musieli walczyć o ocalenie swoich domów. Wielkie banki obiecywały pomoc hipoteczną, która docelowo miała pomóc zapobiec eksmisjom. Te obietnice nie znajdowały jednak pokrycia w faktach.

70 proc. właścicieli domów, którzy zwrócili się do pożyczkodawców o pomoc w kwestii kredytów hipotecznych, zostałoby odrzuconych, co przyczyniłoby się do najwyższego wskaźnika konfiskat w historii Ameryki.

Bywały sytuacje, kiedy z danego bloku eksmitowano wszystkie rodziny, niszcząc zażyłe relacje, systemy wsparcia i struktury społeczne budowane od lat. Działo się tak przede wszystkim w dzielnicach zamieszkałych przez pracowników instytucji państwowych, nauczycieli czy pracowników socjalnych. Wielu wyprowadziło się do innego stanu, inni przenieśli się do miejscowości oddalonych o kilka godzin jazdy samochodem.

Edward Howell/ Unsplash.com

Może się wydawać, że to historia dorosłych właścicieli domów, a nie ich dzieci. Jednak cała sytuacja determinowała warunki, w jakich one dorastały. To ich zestresowani rodzice podpisywali umowy o kredyt hipoteczny, obliczali stopy procentowe, wypełniali kolejne wnioski, ubiegali się o zasiłek, gdy recesja zabrała im pracę i tak planowali swoje wydatki, aby opłacić czynsz, energię elektryczną i kupić jedzenie.

Młodzi ludzie musieli wówczas opuszczać swoje rodzinne domy, w których dorastali. Wywoływało to niekiedy poczucie niestabilności i wstydu, zwłaszcza u tych, którzy zostali eksmitowani.

Utrata domu wiązała się zazwyczaj ze zmianą szkoły, zostawieniem swoich przyjaciół wtedy, gdy najbardziej ich potrzebowali i często kończyło się to przeprowadzką do gorszej, tańszej dzielnicy. Zmieniała się również atmosfera w domu – rodzice byli zajęci i niedostępni, spędzali kolejne godziny na telefonach do banku czy kolejnych urzędów. Niektórzy popadali w depresję, odnotowano również liczne przypadki samobójstw. Kłótnie małżeńskie były powszechne wśród par zmagających się z przejęciem nieruchomości, ponieważ małżonkowie stawali przed trudnym wyzwaniem poradzenia sobie z długami.

Kłopoty finansowe doprowadziły niektórych rodziców do rozwodów, a dzieci stały się bezpośrednimi ofiarami problemów finansowych rodziców.

Przyszłość ich edukacji stała się niepewna, ponieważ oszczędności na studia często zostały przeznaczone na ratowanie domów, które później i tak utracono. Przeprowadzki do biedniejszych dzielnic wiązały się z kolei ze specyficznymi i niebezpiecznymi warunkami do życia. Młodzi ludzie doświadczali przemocy, stawali się świadkami wojen gangów czy chodzili do niedofinansowanych szkół.

Wielu przyszło dorastać w trudnych warunkach, dalekich od wizji amerykańskiego snu. Nie powinno więc dziwić to, że młodzi chcą się buntować wobec utartych schematów i bezmyślnie powtarzanych sloganów, które nie mają zastosowania w realnym życiu. Młode pokolenie wie, że ich rodzice miali łatwiej, a ich własny american dream – od znalezienia dobrze płatnej pracy po utrzymanie rodziny – staje się coraz trudniejszy do osiągnięcia i przestają w niego wierzyć.

Zdjęcie główne: Shannon Stapleton/ Reuters
Tekst: MZ

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook