Wycisz się. Jak zanieczyszczenie hałasem niszczy społeczeństwa?

Zanieczyszczenie hałasem to globalny problem, który mimo swojej szkodliwości nie jest wystarczająco znany i rozumiany. Wpływa nie tylko na samopoczucie, ale także koncentrację, stan zdrowia i bezpieczeństwo.

Hałas to niechciany dźwięk, który wywołuje fizjologiczne reakcje, zarówno psychiczne, jak i fizyczne. Aby był szkodliwy, wcale nie musi być głośny. Nie bez powodu ściszamy radio, kiedy szukamy miejsca parkingowego. Ten sam dźwięk, który chwilę wcześniej był pożądany, staje się nagle uporczywy i drażniący. Jednocześnie negatywnie wpływa na naszą koncentrację, dlatego próbujemy go zwalczyć.

A co, kiedy przed hałasem nie da się uciec? Najbardziej narażeni na zanieczyszczenie hałasem są mieszkańcy miast. Stanowią obecnie ponad 55 procent światowej populacji i szacuje się, że w ciągu następnej dekady ich odsetek wyniesie około 60 procent.

Prawie 6 na 10 osób na świecie żyje w warunkach, które negatywnie wpływają na ich dobrostan.

Powodują pogorszone samopoczucie, negatywnie wpływają na zdrowie i obniżają sprawność intelektualną. Co możemy z tym zrobić?

Najgorsze w hałasie jest to, że nie da się na niego uodpornić.

Kto jest narażony na zanieczyszczenie hałasem i kiedy jest on niebezpieczny?

Poziom głośności określa się w decybelach. Szept albo szelest liści to około 30 dB, cicha rozmowa ma ich już około 40, a nieco bardziej żywiołowa ponad 50. Za próg hałasu zagrażający naszemu zdrowiu uznaje się około 60-70 decybeli. Należy przy tym pamiętać, że decybele są nieintuicyjną skalą. Wzrost głośności o około 3 decybele oznacza podwojenie głośności, a wzrost odczytu o 10 decybeli to dziesięciokrotne zwiększenie natężenia dźwięku. 140 decybeli (startujący samolot) wcale nie jest wartością dwukrotnie większą niż 70 decybeli – to aż 10 mln razy większy hałas.

Najgłośniejszym zarejestrowanym dźwiękiem na Ziemi był wybuch wulkanu Krakatau w Indonezji w 1883 roku. Jego głośność określa się na podstawie relacji świadków i tego, gdzie wybuch był słyszalny oraz reakcji świadków – a słyszano go nawet 4 tysiące kilometrów dalej! Eksplozja była tak silna, że osobom w promieniu około 60 kilometrów hałas rozerwał bębenki. Jak głośny był wybuch? Poziom głośności szacuje się na około 300-350 decybeli. Jeżeli przyjąć dolną wartość, można uznać, że był on sto biliardów (100 000 000 000 000 000) razy silniejszy niż startujący samolot.

Poziom hałasu spotykany na co dzień w miastach wynosi około 70 dB. I wcale nie dotyczy on głośnych samochodów ciężarowych, przejeżdżającej karetki, hamującego tramwaju albo ruszającego metra – te osiągają od 80 do ponad 100 dB i często stanowią próg bólu. Wartość na poziomie powyżej 60 decybeli to poziom hałasu otoczenia, którzy towarzyszy nam cały czas. To ruch drogowy, głośne rozmowy na ulicach, korki, komunikacja miejska – miejski ambient.

Stolica Polski jest drugim najgłośniejszym miastem w Europie. Na niechlubnym podium znajduje się jeszcze Bratysława (pierwsze miejsce) i Paryż (trzecie).

Hałas na poziomie oscylującym wokół ‘bezpiecznej granicy’ jest niebezpieczny, bo trudno przed nim uciec. To tak, jakby próbować funkcjonować przy nieustannie włączonym telewizorze albo wypełnić skomplikowany wniosek w urzędzie, kiedy tuż obok ktoś cały czas głośno rozmawia przez telefon. Jeszcze gorzej mają osoby mieszkające w pobliżu najbardziej ruchliwych ulic, dworców kolejowych, dróg szybkiego ruchu, lotnisk, traktów kolejowych i regularnie użytkowanych stadionów, hal koncertowych albo amfiteatrów.

Jednak mieszkańcy takich miejsc często bagatelizują swoje położenie. Mówią, że ‘da się żyć’ albo, co gorsza, ‘można się przyzwyczaić’. Z tym że przyzwyczajenie się organizmu do hałasu nie polega na uodpornieniu się na jego działanie. Można podświadomie przestać zauważać pewien konkretny rodzaj hałasu, ale nie można uodpornić się na jego działanie. Długotrwała ekspozycja na podświadomie ignorowany hałas wcale nie jest mniej bezpieczna. Owszem, być może psychicznie jest ona mniej uciążliwa, ale należy pamiętać, że wysokie natężenie dźwięku powoduje reakcje fizjologiczne.

Photo by Ryoji Iwata on Unsplash.

Raz uszkodzonego słuchu nie da się odzyskać.

W jaki sposób zanieczyszczenie hałasem niszczy nasze zdrowie i społeczeństwo?

Prawie 6 na 10 osób żyje w warunkach, które powodują uszczerbek na zdrowiu. Średni hałas miasta jest wartością wyższą niż 65 decybeli – granica, którą badacze uznają za bezpieczną. Dźwięki powyżej tej granicy mogą powodować zmęczenie, rozdrażnienie i obniżenie sprawności intelektualnej. To jednak nie wszystko: ekspozycja na taki dźwięk może powodować poważne krótko- i długoterminowe problemy ze zdrowiem. Należą do nich: przyspieszone bicie serca, podwyższenie ciśnienia krwi i wzrost poziomu kortyzolu, zwanego także hormonem stresu. Do tego dochodzą problemy ze snem i poważniejsze dolegliwości kardiologiczne.

Już same problemy ze snem mogą w znaczący sposób uprzykrzyć życie. Nie ograniczają się jedynie do trudności z zasypianiem spowodowanych zbyt głośnym otoczeniem. Problemem jest także jakość snu. W otoczeniu pełnym irytujących (mimo że blokowanych przez podświadomość) dźwięków uruchamiają się mechanizmy obronne organizmu. Przechodzi w stan czuwania, nasłuchuje potencjalnego zagrożenia. Zdarza się również, że powoduje przebudzenia, które są na tyle krótkie, że nie przedzierają się do świadomości. Jednak już sama ich obecność nie jest bez znaczenia. Wszystkie te czynniki powodują pogorszenie jakości snu, co na dłuższą metę może prowadzić do wielu chorób.

Nie można zapominać o najbardziej oczywistym skutku długotrwałej ekspozycji na hałas – pogorszeniu słuchu. Szacuje się, że na całym świecie z problemami ze słuchem zmaga się już miliard ludzi. Najczęściej są to osoby, które przekroczyły 70 rok życia – pogarszanie się słuchu wraz z wiekiem jest procesem naturalnym. Sęk w tym, że wraz z rozwojem technologii – a co za tym idzie, narażenia na hałas – proces ten zaczął przyspieszać. Długotrwałe narażenie na wysokie natężenie dźwięku albo krótka ekspozycja na bardzo głośny dźwięk powodują mikrouszkodzenia elementów układu słuchowego, które nie posiadają zdolności regeneracji. Raz uszkodzonego słuchu nie da się odzyskać.

A skoro ponad połowa świata żyje w warunkach zanieczyszczenia hałasem, to jego negatywne skutki na pewno obciążają systemy ochrony zdrowia. Szacuje się, że w samych Stanach Zjednoczonych zbyt wysokie natężenie hałasu jest odpowiedzialne bądź współodpowiedzialne za choroby, schorzenia i dolegliwości, których leczenie pochłania setki milionów dolarów.

Photo by Verne Ho on Unsplash

Warto zacząć doceniać ciszę.

Jak walczyć z zanieczyszczeniem hałasem?

Choć skala zanieczyszczenia hałasem jest olbrzymia, a jego efekty mogą być poważne, nie jesteśmy bezradni. Działania w tym zakresie idą z wielu stron: wliczają się do nich zarówno odgórne, rządowe restrykcje, jak i oddolne inicjatywy pojedynczych osób.

W wielu miastach wprowadza się strefy ciszy oraz ciche godziny. Te pierwsze polegają najczęściej na wycofaniu ruchu pojazdów z centrów miast, odnowieniu starych parków oraz tworzeniu nowych. Ciche godziny polegają natomiast na ograniczeniu hałasu w konkretnych godzinach w ciągu dnia, np. poprzez wyłączenie muzyki w centrach handlowych. Nowoczesne technologie umożliwiają także podjęcie jeszcze szerzej zakrojonych działań. Należą do nich specjalistyczne metody wykańczania powierzchni takich jak asfalt i elewacje budynków w taki sposób, aby pochłaniały jak najwięcej dźwięku. Dodatkowo niektóre miasta, jak np. Paryż, inwestują w technologie wykrywające hałas i określające jego konkretne źródła tak, aby łatwiej było je zwalczyć.

Oddolnie działania w tym zakresie mają znaczenie – można pilnować godzin ciszy nocnej, ale też szanować czas, który osoby w pobliżu mogłyby przeznaczyć na odpoczynek. Z tego powodu niemiecki rząd zakazał obywatelom koszenia trawników w niedziele. Nie trzeba jednak rządowych zaleceń, aby korzystać z urządzeń, które wytwarzają mniej hałasu. W specyfikacji sprzętów wykorzystywanych w gospodarstwach domowych producenci często podają konkretne dane dotyczące tego, jaki hałas generują ich produkty. Warto zwrócić na to uwagę, gdyż nawet pozornie niewielka różnica przełoży się na samopoczucie, jeżeli będzie odczuwana regularnie. Cichszy odkurzacz, ekspres do kawy albo mikser na pewno pomogą.

Zanieczyszczenie hałasem to także problem natury ekonomicznej. Najczęściej osoby, które są na niego narażone najbardziej, nie mogą sobie pozwolić na przeprowadzkę. Jeżeli nie możemy zmienić mieszkania, spróbujmy urządzić je tak, aby otoczenie było dla nas korzystne. Najlepszym miejscem na sypialnię jest najcichsze pomieszczenie w domu – najczęściej będzie ono po przeciwnej stronie budynku niż ulica czy tory tramwajowe.

Warto jednak postawić ciszę wysoko na liście priorytetów, którymi kierujemy się, wynajmując mieszkanie. W tym celu można odwiedzić potencjalne nowe lokum o różnych porach dnia i tygodnia oraz zapytać sąsiadów o poziom hałasu w okolicy. Na co dzień dobrym rozwiązaniem będzie także korzystanie ze stoperów, zatyczek do uszu albo słuchawek wytłumiających dźwięk w transporcie publicznym.

Skoro jednym z większych źródeł hałasu jest transport samochodowy – pod postacią samochodów osobowych, dostawczych oraz komunikacji miejskiej – to na pewno jest to pole, które wymaga zdecydowanych działań. Wliczają się w nie choćby unijne dyrektywy, które ograniczają hałas pracy silników w samochodach (jeżeli przesiądziemy się do ‘elektryków’ albo samochodów na wodór, mogą niedługo być zbędne). Jednak jako przykład konkretnych działań należy docenić paryski projekt ‘Medusa’.

Photo by Linda Yuan on Unsplash

Stolicę Francji oplatają macki 'Medusy' – systemu, którego działanie można porównać do fotoradaru. Służy m. in. do wykrywania zbyt głośnych pojazdów.

Jak Paryż dba o zdrowie swoich obywateli?

Paryż jest bardzo dobrym przykładem miasta, które aktywnie walczy z hałasem. I nie tylko hałasem, bo są to działania nastawione na uczynienie miasta bardziej ekologicznym i przyjaznym. W przeszłości władze ograniczyły prędkość maksymalną do 30 kilometrów na godzinę. W maju tego roku zapowiedziano, że do 2022 roku ruch pojazdów w ścisłym centrum miasta zostanie ograniczony do absolutnego minimum. Rozwiązania te, choć uderzają w kierowców i mogą budzić sprzeciw, nie są bezpodstawne. Ich celem jest poprawa bezpieczeństwa, jakości życia i zdrowia obywateli Paryża. Ruch samochodowy oczywiście nie zniknie; w dalszym ciągu po ulicach miasta będą poruszać się pojazdy administracji publicznej, komunikacji miejskiej oraz samochody, którymi poruszają się osoby z niepełnosprawnościami. Paryż aspiruje także do bycia miastem w pełni przyjaznym rowerzystom i w tym celu do 2026 roku ma tam powstać aż 180 kilometrów dróg dla rowerów.

Kolejnym sposobem na walkę z hałasem jest projekt ‘Medusa’. Bazuje on na systemie specjalnych czujników – kamer połączonych z mikrofonami – które umożliwiają zlokalizowanie dokładnego źródła hałasu. Nazwa wzięła się od wyglądu czujników (‘głowy’ z pokaźną ilością odnóg) oraz zasięgu projektu – cały Paryż jest objęty mackami ‘Medusy’. Na pomysł stworzenia takiego systemu pięć lat temu wpadła organizacja BRUITPARIF związana z francuskim Ministerstwem Ekologii. Przeprowadzono wtedy badania dotyczące poziomu hałasu na terenie paryskiej aglomeracji, jednak ich wyników nie można było zestawić z konkretnymi źródłami dźwięku.

Tym razem technologia ma zostać wykorzystana do wykrywania zbyt głośnych pojazdów. System radarów dźwiękowych ma identyfikować konkretne źródło hałasu, a następnie działać na zasadzie zbliżonej do znanego powszechnie fotoradaru.

Photo by Charles Platiau/REUTERS

Tekst: Michał Szyndler
Zdjęcie główne: Aarón Blanco Tejedor, Unsplash

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook