7 najlepszych miejscówek na Żoliborzu na chill

Weekendy coraz cieplejsze, a najmniejsza i najbardziej zielona dzielnica Warszawy ma coraz więcej do zaoferowania. Oto 7 najlepszych weekendowych miejscówek na Żoliborzu.
.get_the_title().

Park Kępa Potocka i bar Kępa Potocka

Kępa Potocka nad żoliborskim kanałem jest jednym z najbardziej lubianych i uczęszczanych przez mieszańców miejsc, zarówno tej dzielnicy, jak i wszystkich z nią sąsiadujących. Tu w promieniach słońca przez cały sezon wylegują się, jeżdżą na rowerach i rolkach, a także biegają przedstawiciele każdej grupy wiekowej.

Właściwie to można tu wszystko – grillować, robić pikniki czy pić piwo na trawie.

Można też przy odrobinie szczęścia załapać się na wolny stolik w kultowym barze Kępa Potocka, choć to tylko jego oficjalna nazwa. Rodzinny biznes z ponad 30-letnią tradycją każdemu żoliborzaninowi znany jest jako bar ‘U Araba’. Żoliborskich legend na temat etymologii tej nazwy jest kilka, nikt nie wie, która ociera się o prawdę. To tylko podkreśla kultowość tego miejsca z jego grillowo-biesiadnym klimatem, drewnianymi stołami i piwem w plastiku.

Kufle i Kapsle Żoliborz

Jeden z pierwszych warszawskich multitapów na swoją drugą lokalizację wybrał Żoliborz. Przypadek? W raczej średnio atrakcyjnym otoczeniu pawilonu handlowego przy ul. Popiełuszki otwierają się kolejne lokale skierowane do przedstawicieli młodszej od lokalnych ‘degustatorów’ grupy. Żoliborska społeczność słynie jednak z otwartości, więc w tym samym pasażu spotkamy pana, który popija niespiesznie tzw. ‘winiacza’, jak i rozkoszujących się nieco droższymi, rzemieślniczymi wyrobami chmielowymi.

Codziennie inne propozycje z sześciu nalewaków, jak i niezły wybór polskich i zagranicznych butelek; fajna obsługa, dobra muzyka w tle i zawsze przyjemny gwar.

Winny Przystanek

Po drugiej stronie Placu Wilsona, zaraz przy Placu Inwalidów, ruchliwej ulicy Mickiewicza i wzdłuż torów tramwajowych, znajdziecie ‘przystanek, na którym zostaje się dłużej’, cytując fejsbukowy opis lokalu. I jest to najlepsza rekomendacja, co potwierdza autorka niniejszego zestawienia, mieszkająca jakżeby inaczej, na Żoliborzu. To właśnie tu zamierzam spędzić większość czasu przeznaczonego na tegoroczną weekendową prokrastynację w słońcu. Na leżaku, z kieliszkiem wina/prosecco/spritzera/piwa (niepotrzebne skreślić), zagryzając tutejsze przepyszne oliwki (dobrej jakości w połączeniu z autorską marynatą), hiszpańskie szynki czy na ciepło rewelacyjne empanadas z piekarni Piwońskich (polecam te z kapustą i czarnuszką), obserwując przechadzających się po chodniku przecinającym lokal z małym ogródkiem przechodniów. Brzmi południowo?

Chociaż w nazwie i komunikacji Winnego Przystanku nie znajdziecie hasła ‘tapas’, to miejsce, któremu najbliżej formą i atmosferą do tego miejskiego konceptu.

Co więcej, choć po drugiej stronie Mickiewicza mamy wysyp knajp i kawiarni, to po tej za dnia zawsze świeci słońce!

Boogaloo Beach Bar

Boogaloo jest znacznie oddalony od szlaku i skupiska znanych nadwiślańskich miejscówek, a mimo to już kolejny sezon przywita gości w karaibskim klimacie.

Tutejszy bar na świeżym powietrzu, zielone otoczenie i naturalna plaża są doskonałym otoczeniem licznych koncertów w rytmach reggae, dancehall, hip hop i funk, które odbywają się tu przez cały sezon.

I to nie byle jakich koncertów! Fani i bywalcy wiedzą, że grali tu najznamienitsi przedstawiciele rasta gatunku. I jak na ten klimat przystało, Boogaloo poza wieczornymi tańcami zaoferuje wam w ciągu dnia dużo chilloutu i pomysłów na aktywny wypoczynek z widokiem na Wisłę. Klimat robią też huśtawki podwieszone między drzewami, lampki oświetlające ich konary po zmroku, a nawet specjalnie przygotowane miejscówki na ognisko na samej plaży nieopodal baru.


Maghreb

Na chillowanie w restauracyjnym otoczeniu propozycje są dwie. Jedną z nich jest ukryty w niepozornej i ledwo widocznej bramie przy ulicy Burakowskiej Maghreb (formalnie to już bardziej Muranów, ale od znaku informującego o oficjalnym przekroczeniu dzielnicy dzieli nas stąd jakieś 200 m). Po minięciu znanej enklawy sklepów z drogim designem i winiarnią Mielżyńskiego, kolejna brama odkrywa szarą i zapomnianą alejkę upadłych lub podupadajacych warsztatów samochodowych i stolarskich. Na jej końcu wzrok przyciąga kolor w postaci leżaków, lampek i girlandów. To tu. Klimat postindustrialnego podwórka i wyrastająca ponad nim z jednej strony ściana nowego budynku mogą nie zachęcać, ale warto się przełamać i dojść do tego momentu – traficie do prawdziwego Maghrebu na Żoliborzu.

Z chwilą gdy spróbujcie jednej z tutejszych przystawek czy tażinów, przeniesiecie się do barwnego i aromatycznego świata kuchni marokańskiej.

Kuchnię północno-zachodniej Afryki w bardzo rodzinnej i domowej odsłonie postanowił serwować warszawiakom Krzysztof, pół-Algierczyk, pół-Polak. Tutejsze smaki są wyjątkowe, ceny bardzo zachęcające, a obsługa przemiła, więc nawet otoczenie przestaje mieć znaczenie, a wręcz pozwala rozkoszować się ciszą i spokojem w środku ruchliwej części dzielnicy.

DOM

Nieco bardziej uporządkowanym i zielonym otoczeniem przywita was żoliborski DOM. Restauracja w willi przy ulicy Mierosławskiego cieszy się nieustającą sympatią mieszkańców dzielnicy od momentu powstania w 2014 roku.

Nic dziwnego, bo kolejne odsłony dopracowanego sezonowego menu, doskonała obsługa i przede wszystkim ogródek, a w nim stoliki pod rozłożystym i pachnącym bzem (już kwitnie!) to wszystko czego potrzeba do przyjemnego weekendowego chillowania.

Więcej rekomendacji tu nie potrzeba, może poza tą, że w weekendy bez rezerwacji raczej nie uda wam się tu dostać.

Prochownia

Jeśli mowa o żoliborskim chillowaniu, nie sposób pominąć Procho. Jedna z pierwszych tego typu miejscówek w dzielnicy, dziś znana wszystkim żoliborzanom i nie tylko. Ma wszystko czego potrzeba – otoczenie parku, przyjemną atmosferę, super sezonowe inicjatywy, jak plenerowe kino, wymiany ciuchów, wystawy, dyskusje tematyczne, czy po prostu dobry melanż.

Zestawienie przygotowała Natalia Kamieńska

SURPRISE