BEZMYŚLNIK nr 6, czyli absurdy konsumpcyjnego świata. Zobacz, czego nie potrzebujesz, żeby żyć szczęśliwie

Wierzymy, że mamy najfajniejszych czytelników na świecie. Ale jak wiadomo – kontrola podstawą zaufania, więc znów wam przegrzebujemy koszyki z zakupami.
.get_the_title().

Zastanawiamy się jednocześnie, czy powstało już jednak jakieś tajne stowarzyszenie, niczym to z filmu „Podziemny krąg”, w którym zamiast odreagowywać stresy dnia codziennego w sposób cywilizowany, a przynajmniej nieprzynoszący szkody naszemu portfelowi i planecie, dokonujecie jakichś kompulsywnych zakupów? Wespniemy się na wyżyny naszych zdolności reporterskich, żeby to sprawdzić, więc dni bezmyślnego shoppingu są policzone! Poniżej kolejna lista rzeczy, których producenci powinni zostać skazani na osobistą pracę przy ich produkcji na taśmie, ale z gumowym młotkiem.

1. Świeczka modlitewna ze św. Attenborough

Aint Saint/Etsy.com

Bardzo nas zawsze cieszy, kiedy pojawia się nowy pomysł na bycie eko czy less waste.

Społeczeństwo ma coraz większą świadomość problemów, z jakimi mierzy się świat, a gotowość do działania wzrasta. Jednak nie oszukujmy się – nadal najchętniej zmieniamy te nawyki, w przypadku których zmiana nie wymaga zbyt wiele pracy, czasu i zachodu. Okej, niech będą takie baby steps, byleby skuteczne.

Aint Sain/Etsy.com

Obawiamy się jednak, że stworzenie ołtarzyka sir Divida Attenborough i wznoszenie do niego modłów, przy całej naszej do niego sympatii i podziwie dla jego pracy, nie gwarantuje skuteczności.

Boimy się również, że duże firmy, np. odzieżowe podłapią ten pomysł i zaserwują nam nowy poziom greenwashingu – zaczną tworzyć takie punktu modlitewne w swoich sklepach, żebyśmy przy okazji zakupów fast fashion mogli od razu prosić o rozgrzeszenie. Nie idźmy tą drogą.

Koszt świeczki to ok. 93 złote.

2. Kartonowy czołg dla kota

UrbanOutfitters.com

Pozostając w temacie istot żywych, które traktujemy jak bożyszcza: może wpaść wam w oko domek-zabawka dla kota. Tutaj moglibyśmy zrobić gwiazdkę i przypis, że ten punkt BEZMYŚLNIKA skierowany jest do świeżo upieczonych kocich rodziców.

Starzy wyjadacze wiedzą już, że nieważne, czy byłby to kartonowy czołg czy tkane złotą nitką posłanko od Louis Vuitton – koty mają tego typu akcesoria w głębokim poważaniu.

UrbanOutfitters.com

Więcej uwagi poświęcą samemu kartonowi po produkcie. Nici z wyrazu wdzięczności na ich pyszczkach czy serii zdjęć kota w czołgu na Instagramie, dzięki którym udowodnicie światu i sobie, że jest jakaś dziedzina życia, którą ogarniacie.

W tym temacie koty trzymają z nami sztamę i będą ostentacyjnie hejtować, a w najlepszym wypadku ignorować, każdy zbyteczny zakup.

Koszt czołgu to ok. 127 złotych.

3. Szydełkowy uchwyt-trzymadełko na lampkę wina

CrochetTreasury/Etsy.com

Możesz kupić gotowy, albo sam wykrojnik i wykonać go własnoręcznie. I tu teoretycznie kryje się argument przemawiający za tym zakupem. Liczne badania potwierdzają przecież, że robienie na drutach i szydełkowanie jest dobre dla naszego zdrowia psychicznego i dobrego samopoczucia.

Powtarzalne ruchy sprzyjają relaksacji, a skupienie się na tym przyjemnym zadaniu odetnie nas na chwilę od stresu dnia codziennego.

CrochetTreasury/Etsy.com

Nieważne jednak, czy wydziergamy go sami, czy kupimy już zrobiony – nie zapominajmy o tym, do czego ma nam finalnie służyć. Chyba ostatecznie więcej minusów płynie z picia alkoholu, niż plusów z szydełkowania.

Nie roztrząsając wszystkich “za” i “przeciw” przemawiających za jedną i drugą aktywnością, wystarczy nam fakt, że po zrobieniu takiego trzymadełka można się napić wina – a po winie nie można zrobić takiego trzymadełka.

Stąd jasny werdykt, co ma większą siłę rażenia.

Koszt uchwytu to ok. 30 złotych.

4. Udonowy kocyk

Goku-nokimochi.com

Jest pewnie duża szansa, że gdybyśmy poprosili o wasze dwa pierwsze skojarzenia z jesienią, to znalazłyby się wśród nich ciepły kocyk i jeszcze cieplejszy ramen albo inna rozgrzewająca, naładowana węglowodanami potrawa azjatycka.

Można to połączyć w całość! Tak w każdym razie zrobiła japońska firma Golden Voice.

Goku-nokimochi.com

Co prawda nikt nam nie proponuje leżakowania w gorącej zupie, ale już w makaronie udon – jak najbardziej.

Ten koc ma rozwiązać raz na zawsze największy problem związany ze spaniem, czyli to, że raz ci za zimno, a raz za gorąco.

Producent zachęca, by okrywać się kocem w celu ogrzania, tudzież wystawiać swoje rozgrzane członki pomiędzy szczelinami pojedynczych nitek makaronu.

Goku-nokimochi.com

Brzmi dziwnie i wygląda dziwnie.

Poza tym ten koc miałby rację bytu tylko wtedy, gdyby producent dawał gwarancję, że żaden potwór nie złapie nas za wystawioną rękę lub nogę.

Koszt koca to ok. 880 złotych.

5. Banner „Please live by 9”

Letters of Luce/Etsy.com

Ten banner został stworzony z myślą o gospodarzach-introwertykach, którzy chcą mieć pewność, że zaproszeni na wieczór goście nie nadużyją te gościnności.

Dzięki niemu od wejścia będą wiedzieć, że imprezka trwa do 21:00 i ani minuty dłużej.

Letters of Luce/Etsy.com

Jeśli naprawdę nie lubicie gości, a z jakichś sadomasochistycznych przyczyn postanowiliście ich zaprosić, to i tak nie ma sensu wydawać kasy na takie bajery. Uważamy, że w tym wypadku mamy swoje sprawdzone, polskie obyczaje, które będą równie skutecznym komunikatem, że oto posiadówka dobiegła końca. Ich wielkim plusem jest to, że możesz je wprowadzić w życie w każdej chwili – w końcu nie masz przecież pewności, że nie będziesz chciał pożegnać gości wcześniej, dużo wcześniej niż o tej 21:00.

W takich sytuacjach wystarczy podać ciasto i kawę. Albo płaszcz. Albo wyłączyć muzykę i zgasić światło. I po problemie!

Koszt bannera to ok. 47 złotych.

Zdjęcia główne (od lewej): Goku-nokimochi.com; Aint Saint/Etsy.com; CrochetTreasure/Etsy.com
Test: KD

SURPRISE