Czym jest biotechnologia anti-love i jak naukowcy mogą pomóc nam się odkochać?

Tworzymy terapie na prawie każdą przypadłość i zaburzenie, ale miłość jako stan fizjologiczny nadal jest chorobą nieuleczalną. Tymczasem każdy się chyba zgodzi, że źle ulokowane uczucie może wpłynąć na pogorszenie jakości życia nie mniej niż reumatyzm czy drażliwe jelito.
.get_the_title().

Bycie zakochanym przypomina stan chorobowy. Objawy, takie jak obsesyjne myśli, działania kompulsywne, urojenia, zwiększony niepokój lub bezsenność, są typowe dla zaburzeń zdrowia psychicznego. Badacze twierdzą również, że stan zakochania wiąże się ze zmianami w neurochemii mózgu, które bardzo przypominają uzależnienie od substancji. Nie trzeba być naukowcem ani filozofem, aby wiedzieć, że nieodwzajemniona miłość sieje podobne spustoszenie. Również neuroobrazowanie mózgów osób, które doświadczyły niechcianego rozstania, wykazało zbliżoną aktywność do odstawiania kokainy. Korelacja między stanem zakochania a stanem uzależnienia skłoniła naukowców do sprawdzenia skuteczności leków stosowanych w terapiach uzależnień lub zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych (OCD) w walce z niechcianym uczuciem. Naukowcy badają, w jaki sposób możemy wykorzystać te same substancje, aby pomóc komuś zakończyć toksyczną relację, a później szybko wyleczyć złamane serce.

Jeśli leki te okażą się skuteczne, wejdziemy w nową erę wspomaganych chemicznie rozstań.

Pierwszym i najsilniejszym jak dotąd kandydatem jest oksytocyna, potocznie zwana hormonem miłości. Wzrost jej poziomu pozwala na doświadczanie intymności i buduje bliskość, a czas jej wzmożonej produkcji często koreluje z czasem trwania związku. Brzmi przewrotnie, ale oksytocyna okazała się skutecznie wspomagać walkę z głodem alkoholowym u leczących się alkoholików i zmniejszać intensywność reakcji na traumatyczne wspomnienia u osób z zespołem stresu pourazowego. Oczywiście oksytocyna ma również ciemną stronę, ponieważ w określonym kontekście społecznym może przynieść odwrotny skutek. Na przykład przyjmowanie oksytocyny w samotności przez pacjentów z depresją pogorszyło ich stan i spowodowało głębszą, emocjonalną reakcję na przykre wspomnienia.

Fot. Thought catalog/ Unsplash

Na szczęście naukowcy mają też sposób na ciągłe odtwarzanie i przeżywanie bolesnych wspomnień. Uspokajający lek używany w znieczuleniach, propofol, potrafi skutecznie stłumić ich intensywność. W pierwszym badaniu nad zastosowaniem propofolu w terapii anti-love uczestnicy, którym wstrzyknięto środek uspokajający, a następnie przywołano przykre wspomnienie, stwierdzili, że pamięć o nim jest mniej żywa niż ci, którzy dostali placebo.

Różnica między propofolem a terapią z ‘Zakochanego bez pamięci’ jest jednak zasadnicza, bo środek uspokajający nie usuwa bolesnych wspomnień — nadal pozwala je przywołać, ale reakcja na nie jest beznamiętna.

Oczywiście idea farmakologicznego wyciągania ludzi ze stanu zakochania ma szereg implikacji etycznych. W przeciwieństwie na przykład do terapii par z użyciem MDMA, w której obie strony dobrowolnie wyrażają zgodę i szukają pomocy w ratowaniu relacji, kwestie etyczne związane z leczeniem są dużo bardziej złożone, gdy tylko jedna strona chce zakończyć związek. Neuroetyk dr Brian Earp, który po raz pierwszy użył terminu ‘biotechnologia anti-love’ w swojej książce ‘Love Drugs: The Chemical Future of Relationships’, uważa, że leki tłumiące miłość mogą pomóc osobom w toksycznych związkach, które chcą opuścić partnera, ale czują się skonfliktowane z powodu swoich uczuć. Earp argumentuje, że stosowanie odpowiednich leków w połączeniu z terapią może pewnego dnia pomóc ofiarom w przezwyciężeniu uzależniających uczuć, jakie żywią do partnera, ułatwiając im zerwanie więzi i powrót do normalności po traumie.

Zdjęcie główne: Alexander Popov/Unsplash
Tekst: AvdB

SURPRISE