Dziś na północnej półkuli wypada najkrótszy dzień w roku. Co to oznacza oprócz spotęgowania poczucia, że mamy lekki niedoczas?

Przesilenie zimowe, czyli najkrótszy dzień w roku, wypada 21 lub 22 grudnia, w zależności od tego, czy jest to rok przestępny. Najkrótszy dzień w Polsce będzie miał miejsce w Łebie i potrwa ok. 7 godzin 15 minut, a najdłuższy w Zakopanem – tam słońce nie zajdzie przez godzinę dłużej.
.get_the_title().

Najkrótszy dzień w roku – to nie brzmi dobrze, zwłaszcza w okresie, kiedy jedną ręką dopinamy ostatnie projekty, drugą robimy listę zakupów na Święta, a myślami jesteśmy już przy cieście na pierogi. Spokojnie, nikt nas nie ograbia z godzin doby, po prostu Słońce dziś idzie spać wcześniej niż zwykle. Dodatkowo pocieszające jest to, że od teraz dnia będzie przybywać i choć na lato trzeba jeszcze trochę poczekać, to może trochę lżej będzie nam na sercu z myślą, że to już bliżej niż dalej.

Dodatkowo z przesileniem wiąże się kilka faktów, które czynią je nie tylko znośnym, ale nawet całkiem interesującym.

Dzisiaj Słońce dochodzi do zwrotnika Koziorożca, czyli góruje w zenicie na możliwie najdalej wysuniętej na południe szerokości geograficznej półkuli południowej. To początek astronomicznej zimy. Jeśli jesteście totalnymi fanami tej pory roku i chcieliby uczcić jej nadejście otwarciem szampana tudzież pokazem laserowym (fajerwerkom mówimy nie!), urodziny zimy wypadają dokładnie o godzinie 22:22 czasu uniwersalnego.

Źródło: Aaron Burden/Unsplash

Atrakcją, jaką funduje nam wszechświat na tę okoliczność, jest pełnia Księżyca, która następuje 22 grudnia, dokładnie o godz. 17:49 czasu uniwersalnego. Już dziś przy czystym niebie dałoby się zaobserwować idealne kółko – tak jasne, że kto wie, co tam by się na nim udało wypatrzeć? Za sprawą optycznej iluzji, której astronomowie nie potrafią jeszcze dokładnie wytłumaczyć, księżyc zdaje się być bliżej Ziemi i wyjątkowo duży.

Rdzenni mieszkańcy Ameryki, których kalendarz był zapisany właśnie na niebie, nazywali tę pełnię Zimnym Księżycem (Cold Moon), bo dzięki niej wiedzieli, że zaczyna się mroźny czas.

via GIPHY

Temu zjawisku towarzyszy deszcz meteorytów. Choć może w tym wypadku to określenie trochę na wyrost, gdyż w praktyce, w zależności od długości geograficznej, na której się znajdziemy, będziemy mogli zaobserwować nie więcej niż 10 spadających gwiazd w ciągu godziny. Z drugiej jednak strony – wystarczyłaby jedna, byleby z gwarancją, że faktycznie spełni wypowiedziane na tę okoliczność życzenie. Według CNN, nawet przy całkowicie czystym niebie i gwieździstej nocy jest opcja, że akurat tym razem pełnia skradnie cały blask i to dosłownie – Cold Moon potrafi być tak jasny, że spadające meteoryty mogą być niezauważalne.

via GIPHY

Przesilenie zimowe wiąże się z jeszcze jednym faktem – na półkuli północnej w wielu kulturach i religiach było okazją do świętowania „odrodzenia Słońca”. Był to czas, kiedy mógł się rozpocząć nowy okres w życiu, swojego rodzaju katharsis, gdzie wszystko to co złe – emocje, uczucia, stan ducha – należy zostawić za sobą. Coraz dłuższe dni miały sprzyjać, w przenośni i dosłownie, wychodzeniu z ciemności. Świętowanie było pełne spektakularnych wydarzeń, podkreślających symbolikę tego okresu. Wiele z tradycji praktykowanych jest zresztą do dziś. W Kanadzie odbywa się Winter Solstice Lantern Festival, podczas którego organizowane są pochody z latarniami, zakończone wspólnym biesiadowaniem i zabawą przy muzyce. Indie 14 stycznia świętują Makar Sankranti. Celebruje się tam dłuższe dni, ale też relacje rodzinne i możliwość duchowej odnowy.

Świętu towarzyszą pielgrzymki nad rzekę Ganges oraz festiwale kolorowych latawców.

Źródło: Secret Lantern Society za cnn.com

To tylko niektóre z ciekawych wydarzeń mających miejsce w tym czasie na świecie. Jeśli jednak kiedyś zechcecie spędzić Święta i okolice Nowego Roku w trochę bardziej nietuzinkowy sposób, to podpowiadamy, że jest cała masa interesujących opcji. Tylko czy oni mają tam serniczek? 😉

Zdjęcie główne: Thought Catalog/Unsplash
Tekst: Kinga Dembińska

SURPRISE