“Jestem ojcem dającym dużo swobody i przestrzeni do działania”

Dziecko i tak kiedyś pozna smak coli, czekolady, usłyszy o głupkowatych kanałach na YouTubie. Mam tylko nadzieję, że po “spróbowaniu” tego uzna, że są w życiu ciekawsze rzeczy – mówi Piotrek bdsn Okrasa, art director MISBHV i F5 Print Edition, z którym rozmawiamy, o tym, jak z jego perspektywy wygląda rola ojca.
.get_the_title().

Z Piotrkiem bdsn Okrasą, dyrektorem artystycznym MISBHV i F5 Print Edition spotkaliśmy się w pierwszy prawdziwie wiosenny poranek tego roku. On wsuwał owsiankę, ja piłem kawę. Tym razem nie rozmawialiśmy o kolejnym princie, fontach i layoutach, ale doświadczeniach związanych z ojcostwem. Oto zapis rozmowy dwóch ojców, którzy się starają.

F5: Ile lat ma twoja córka?

Piotrek bdsn Okrasa: Hania ma 5 lat.

Przed jej urodzeniem myślałeś o tym, jakim będziesz ojcem?

Przed jej urodzeniem sporo myślałem na ten temat, jednak muszę przyznać (niestety), że zawsze w tych wyobrażeniach byłem ojcem mojego syna… Nawet nie dopuszczałem myśli, że może być inaczej, naprawdę. W mojej głowie tworzyłem scenariusze, w których razem robimy rożne rzeczy, przekazuje mu swoje zajawki, uczę go rożnych “męskich” zadań. Teraz wiem, że byłem totalnym głupkiem i z dzisiejszej perspektywy jest mi totalnie wstyd. Dodatkowo z powodu faktu, iż w momencie, gdy dowiedziałem się, że będę miał córkę, parę dni zajęło mi oswojenie się z tą wiadomością i pogodzenie się z tym, że wszystkie te “plany” muszę lekko skorygować. Dziś wiem, że lepiej stać się nie mogło i że córka jest moim największym szczęściem i żaden chłopak nie zastąpiłby mi chwil z nią spędzonych; chwil, w których uczę się świata nie tylko małego dziecka, ale i małej kobietki.

Jakim jesteś więc tatą? Wymyśliłeś się jako ojciec?

Wydaje mi się, że tak, choć to trudne obiektywnie oceniać samego siebie.

Myślę, że jestem ojcem dającym dużo swobody i przestrzeni do działania.

Od pierwszych miesięcy życia poświęcałem jej dużo czasu. Nigdy nie było dla mnie problemem przewijanie, mycie, ubieranie czy karmienie. Może nie miałem jakiegoś planu na to, jakim być ojcem, raczej wiedziałam, że chcę uczestniczyć aktywnie w jej życiu, poznawaniu świata, głównie przez pryzmat moich zainteresowań – chodzimy na różne wystawy sztuki, festiwale, staram się, by oglądała coś więcej poza chaotycznym i kiczowatym światem, który otacza ją niestety na co dzień, choćby na ulicach Łodzi.

Staram się nie być zbyt surowym ojcem, mam sporo cierpliwości, nawet w tych trudnych chwilach. Uczę ją poczucia humoru, frajdy z fantazjowania, a czasami wariactwa.

Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, którego też muszę jej uczyć. Nie jestem w nią ślepo zapatrzony, rozmawiamy zarówno o jej sukcesach, jak i upadkach. Dostrzegam, że z biegiem czasu to coraz trudniejsze. Sytuacja jest teraz trochę bardziej skomplikowana, gdyż po rozstaniu z mamą Hani, widuję ją co kilka dni. Wartością dodaną tej trudnej sytuacji jest to, że teraz nasz wspólny czas wykorzystujemy maksymalnie, jesteśmy spragnieni siebie i bardziej “zaangażowani” (przynajmniej ja).

Co jest dla ciebie najważniejsze w wychowywaniu córki?

Nie ma rzeczy najważniejszej. Są rzeczy, które są dla mnie bardzo istotne, jak na przykład jej edukacja – zależy mi bardzo, żeby miała pasje, by mogła je rozwijać, choć nie za wszelką cenę oczywiście.

Chciałbym, aby miała możliwość rozwoju i poszerzania swojej wiedzy i zainteresowań za granicą. Z doświadczenia wiem, że ma to ogromne znaczenie, daje to później większe możliwości dalszej kariery.

Zdaję sobie sprawę z tego, co dzieje się teraz na świecie i do czego to wszystko najprawdopodobniej zmierza. I wiem, że dzieci należy edukować trochę inaczej, niż tak jak się się to robi dzisiaj, dlatego chcę dać jej właśnie taką szansę, aby poza normalną edukacją, wyrosła na wrażliwą (estetycznie) osobę.

Co cię najbardziej zaskoczyło w roli ojca?

Hmm.. chyba to, że jeśli chodzi o dziecko, niczego nie można być pewnym. Reszta to ciągła nauka.

Co da dziecku ojciec, czego nie da matka? Albo co dajesz ty, jako ojciec, czego nie daje matka?

Przede wszystkim staram się dać jej poczucie bezpieczeństwa i pokazać, że “chłopaki też są ok”. Zdaję sobie sprawę, że ciąży na mnie spora rola – to jakim będę facetem w jej życiu, skutkować będzie tym, jak Hania postrzegać będzie innych mężczyzn. Hania jest z mamą większość czasu i kocha ją nad życie, ale może dlatego, że większość czasu są razem, mama nie ma czasami do niej tyle cierpliwości, co ja. Dlatego to ja dbam o aktywności fizyczne – nauka jazdy na nartach, łyżwach, pływanie, etc. Do tego dochodzą wszystkie czynności artystyczno-manualne, w których świetnie razem się odnajdujemy.

Ostatnio sporo się mówi o dzieciństwie unplugged – o tym, żeby pozwalać dzieciakom eksplorować świat, aby nie siedziały tyle przed ekranami. Co o tym myślisz?

Akurat Hania od samego początku wychowywana była raczej z książką lub plasteliną niż z tabletem czy telewizorem. Teraz czasami lubi i szanuje czas, kiedy może obejrzeć (nawet ostatnio ulubione) bajki. Są to jednak zawsze bajki lub programy, które czegoś uczą. Nigdy nie oglądała i mam nadzieję, że nie będzie oglądać, taniej sieczki z ekranu. Chociaż tego nie można do końca przewidzieć, zakazać, i nawet jak człowiek będzie robił wszystko, co w jego mocy, to i tak kiedyś pozna smak coli, czekolady, usłyszy o głupkowatych kanałach na YouTubie. Mam tylko nadzieję, i tego sobie życzę, że po “spróbowaniu” tego, uzna jednak, że są w życiu lepsze i ciekawsze rzeczy, na które lepiej poświecić czas.

Niechybnym kosztem takiego podejścia jest większe prawdopodobieństwo wypadków. Mieliście taką sytuację, że się przestraszyłeś, że mogło jej się coś stać?

Nie miałem takich przypadków tyle co inni ojcowie, zwłaszcza chłopców, bo dziewczynki są z reguły bardziej zachowawcze. Natomiast dziecko to dziecko, zawsze i wszędzie może wydarzyć się coś nieoczekiwanego.

Pewnego razu na basenie na chwilę spuściłem ją z oka, odwracam się, a ona jest pod wodą. Wtedy dotarło do mnie, że sekunda czy dwie i może stać się tragedia, nawet w domu.

Myślę, że ojciec nie powinien na siłę ograniczać dziecku pola eksploracji i zakazywać mu większości rzeczy, które mogą mu zagrażać. Trzeba nauczyć je konsekwencji pewnych działań. Najlepszą nauką dla Hani są sytuacje, w których doświadczy niegroźnych urazów, dowiaduje się, czym to grozi i wyciąga wnioski na przyszłość.

Czego nauczyło cię ojcostwo? Co dała ci ta nowa rola?

Na pewno nauczyło mnie cierpliwości, zrozumienia na nowo problemów dnia codziennego, priorytetów. Ale przede wszystkim nauczyło mnie organizacji czasu. Kiedyś, przed urodzeniem Hanki, myślałem, że nie mam na nic czasu, że mam tyle spraw na głowie i ledwo co ogarniam. Teraz wiem, że miałem go dużo, aż nadto. Dziś, jak słyszę od znajomych, którzy jeszcze dzieci nie mają, że brak im czasu lub są niewyspani i zmęczeni życiem, to mogę to tylko zbyć śmiechem. Teraz wiem, co to znaczy nie mieć czasu, nie móc zaplanować czegoś na 100 proc. lub po prostu się nie wysypiać. Ale mimo tych wielu przeciwności i trudnych obowiązków, nie zamieniłbym się. Naprawdę warto przeżyć tę rolę, choć nie mogę powiedzieć, że “polecam dziecko”, bo to jak… polecić komuś auto marki BMW.

Nie ma jednego idealnego modelu wychowania dzieci, ale nawet przy najlepszych chęciach wypadki się zdarzają, bo dzieci zawsze będą dziećmi. Odkrywają świat, uczą się na błędach i zaskakują kreatywnością. Nawet gdybyśmy chcieli, nie jesteśmy w stanie cały czas ich kontrolować. Dlatego o tym, co ważne, w Nationale-Nederlanden mówimy wprost: różne pomysły chodzą po dzieciach. Na szczęście, nawet na nieprzewidziane zdarzenia można się przygotować. Nie uchronimy Twojego dziecka przed wypadkiem, ale jeśli się wydarzy, dzięki ubezpieczeniu, wesprzemy Cię w jego powrocie do zdrowia. Zobacz, jak to działa.

SURPRISE