Jesteś zen? A może po prostu uprawiasz duchowy eskapizm?



Termin "spiritual bypassing" powstał w latach 80., ale teraz jest aktualny jak nigdy!
.get_the_title().

Zjawisko opisał psycholog John Welwood na przykładzie wspólnoty buddyjskiej, do której przynależał. Termin nie dotyczy oczywiście tylko buddyzmu, jest zjawiskiem znacznie bardziej ogólnym.

W kilka słowach można to zjawisko opisać jako używanie praktyk duchowych w celu unikania przeżywania “niewygodnych” emocji, uciekania od problemów współczesnego świata, bagatelizowania ran i traum, które mamy.

Źle pojmowany rozwój duchowy może blokować pracę nad sobą i wsłuchanie się w swoje prawdziwe potrzeby. Będzie po prostu kolejną formą ucieczki, tyle że ładnie opakowaną.

connectionsbyfinsa.com

Obecnie o duchowy eskapizm łatwiej niż kiedykolwiek. Wystarczy odpalić internet i już jesteśmy bombardowani tysiącami warsztatów, które rozwiną naszą duchowość, nauczą nas medytacji, odkryją przed nami nowe techniki pracy nad sobą itd.

Żeby było jasne – zrównoważony rozwój duchowy jest jedną z bardziej wartościowych rzeczy, jakie możemy sobie sprezentować. Ale nie wtedy, gdy jest to bezrefleksyjna forma ucieczki od tego, co niewygodne i bolesne.

Jak rozpoznać duchowy eskapizm?

1. Prawdziwy rozwój nie powinien bazować tylko na przyjemnych emocjach, bo wtedy staje się powierzchowny i sztuczny. Wypieranie gniewu czy smutku jest blokowaniem naturalnych sygnałów, które wysyła nam ciało i umysł. Jeżeli skupimy się tylko na “pozytywnych wibracjach” i miłości do wszechświata, to wytniemy całe spektrum “złych” i “negatywnych” emocji. Tymczasem wszystkie są nam potrzebne, tylko musimy nauczyć się nimi zarządzać i je prawidłowo odczytywać, żeby nie mylić na przykład gniewu z agresją.

2. Jeżeli wypieramy ze świadomości trudności, traumy i bolesne doświadczenia z życia, to zamiatamy je tylko pod dywan. Byłoby fajnie, gdyby wtedy znikały, ale bardziej prawdopodobne jest, że zaczną tam fermentować i bardzo dziwnie pachnieć. Aż zainteresuje się nimi nasz pies.

3. Zdarza się również źle interpretowane duchowe nieprzywiązywanie do rzeczy i zjawisk, które towarzyszą nam w życiu. W końcu wszystko przeminie, więc po co się przywiązywać? Takie podejście może rodzić ryzyko, że nie będziemy brali odpowiedzialności za świat, w którym żyjemy, konsekwencje decyzji, które podejmujemy czy relacje z ludźmi. To tak naprawdę unikanie odpowiedzialności, a nie rozwój duchowy.

4. Duchowy snobizm. W końcu ci, którzy nie pracują nad sobą, są gorsi od nas, nie są tak uduchowieni, więc w sumie żenada. Jako przyszli mistrzowie zen powiemy im jak żyć i jaka jest recepta na świat, a oni maluczcy niech siedzą w niewygodnej pozycji lotosu i słuchają.

pinterest/lonerwolf1

5. Używanie wielu “uduchowionych” fraz i sformułowań, ale bez ich głębokiego zrozumienia i przepracowania na sobie. Intelektualne podejście do duchowości i próba akademickiego, rozumowego ogarnięcia tematu bez skupiania się na intuicji, ciele i sercu może być ślepym zaułkiem.

6. Rozwój duchowy wiąże się często z wyborem pewnej ścieżki, którą podążają też inni. Gdy wpisujemy się w jakiś nurt, uczestniczymy w grupowych doświadczeniach, to możemy zgubić siebie i swoje potrzeby. Może coś nam nie odpowiada, ale skoro wszyscy tak robią, to my też.

7. Uduchowione osoby są zwykle postrzegane jako te dobre, empatyczne, wysokowibracyjne, pomagające całemu światu. No i dobrze, bo potrzebujemy takich osób bardziej niż kiedykolwiek, ale w sytuacji zbawiania całego świata łatwo zapomnieć o sobie i stawianiu zdrowych, asertywnych granic. A to prosta droga do wypalenia. I wtedy już nikomu nie pomożemy.

8. Obsesja samodoskonalenia. Jedną z cech “spiritual bypassingu” jest ciągłe dążenie do bycia lepszym, szukanie coraz to nowszych technik pracy nad sobą, które pozwolą nam wejść na jeszcze wyższy poziom, bez głębszej refleksji nad tym, czy aby się nie zapędziliśmy i nie zgubiliśmy sensu praktyki duchowej.

milkweedmarketing.com

9. Szukanie odpowiedzi na zewnątrz. Jeżeli wejdzie nam to w nawyk i odpowiedzi na każde pytanie będziemy szukać w mądrych księgach albo na kolejnych szkoleniach, to przestaniemy szukać odpowiedzi w sobie. Tymczasem mądrzy ludzie twierdzą, że wszystkie odpowiedzi mamy w sobie. A na pewno kilka.

To oczywiście tylko kilka ślepych zaułków, w które możemy zabrnąć, jeśli nie wejdziemy w proces rozwoju duchowego naprawdę świadomie.

Duchowy eskapizm to sabotowanie rozwoju, a nie prawdziwy rozwój duchowy, który każdemu polecamy.

Zdjęcie: hips.hearstapps.com
Tekst: Ewa Jaworska

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: