Kapibary przyłączają się do walki klas w Argentynie

Sympatyczne gryzonie opanowały bogatą dzielnicę Buenos Aires. Dlaczego? Bo one były tam wcześniej!
.get_the_title().

To nie ulega wątpliwości: kapibary są naprawdę urocze. Te sympatyczne, roślinożerne ssaki zamieszkują tereny Ameryki Południowej i są największymi gryzoniami na Ziemi (ich długość wynosi od 110 do 130 centymetrów, a waga to od 35 do nawet 70 kg). Od kilku lat w wielu zakątkach internetu trwa prawdziwa obsesja na ich punkcie – i nikomu nie przeszkadza nawet to, że te zwierzaki zjadają własne odchody.

Historia, którą wam dziś przedstawimy z pewnością przysporzyła jednak kapibarom paru wrogów (ale i wielu nowych sympatyków).

Przenosimy się do Argentyny, a konkretnie na obrzeża Buenos Aires – do dzielnicy Nordelta. To właśnie tu, na 16 kilometrach kwadratowych, mieści się prawdziwa enklawa bogaczy. Luksusowa dzielnica jest oczywiście ogrodzona, a na jej terenie są nie tylko domy, ale i biura, centrum handlowe, kościół, synagoga, szkoła i sztuczne jezioro zamieszkane przez ptaki. Zamknięte osiedle powstało 20 lat temu na mokradłach Parany, czyli drugiej co do wielkości rzeki w Ameryce Południowej. Tę decyzje negatywnie ocenia oczywiście wielu biologów oraz ekologów – w końcu zabudowanie mokradeł wiąże się między innymi z tym, że znika naturalny bufor, który wchłania nadmierne ilości wody deszczowej.

Carpinchos, jak w Argentynie nazywa się kapibary, zawsze występowały na tym terenie. Ostatnio jednak ich obecność zaczęła wyjątkowo doskwierać mieszkańcom luksusowej dzielnicy. Nieprzypadkowo zbiegło się to w czasie z rozpoczęciem budowy na ostatnim dziewiczym skrawku Nordelty. Kapibary atakują ze wszystkich stron – zjadają wypielęgnowane trawniki, gryzą psy, a nawet… powodują wypadki drogowe. Za sprawą tych gryzoni w dzielnicy zapanował chaos. – Nie tylko niszczą ogrody, problemem są także ich ekskrementy – mówił jeden z mieszkańców. Niektórzy mieszkańcy nawet sięgnęli po broń, by odstraszyć gryzonie. Należy jednak podkreślić, że nie wszyscy są przeciwko kapibarom, a zwierzęta są lokalną atrakcją – część przystaje, by zrobić sobie z nimi zdjęcie. Niemniej i tak sytuację przedstawia się raczej jako inwazję.

Tymczasem to, kto jest najeźdźcą, wcale nie jest takie oczywiste.

To Nordelta zaatakowała tereny należące do carpinchos. Zamożni deweloperzy wspierani przez rząd muszą niszczyć przyrodę, aby sprzedawać klientom marzenie o życiu wśród przyrody – ponieważ ludzie, którzy kupują te domy, chcą natury, ale bez komarów, węży i carpinchos – mówi ekolog Enrique Viale. Nic więc dziwnego, że w Argentynie kapibary przedstawia się teraz jako bohaterki klasy robotniczej, które przeciwstawiają się bogatym i śmiało idą po to, co do nich należy.

Zdjęcie główne: Jaime Dantas/Unsplash
Tekst: NS

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook