Niewyjaśnione sprawy #20: Tamam Shud i australijska plaża

W tej sprawie jest wszystko: tajemnicze szyfry, porzucone walizki i mężczyzna, którego tożsamość do dziś nie została ustalona.
.get_the_title().

Somerton Beach w Australii na zdjęciach prezentuje się naprawdę idyllicznie – jasny piasek, błękitna woda, roześmiani wczasowicze.

Jednak 1 grudnia 1948 roku plaża ta była świadkiem jednej z najbardziej tajemniczych spośród nierozwiązanych spraw.

Zaczęło się od tego, że na plaży znaleziono martwego mężczyznę. Miał około 45 lat, brązowe włosy, rude włosy i 180 centymetrów wzrostu. Był ubrany bardzo elegancko: w białą, wyprasowaną koszulę, czerwono-granatowy krawat, schludne spodnie i buty, które wyglądały na drogie. Choć pogoda była wówczas dobra, miał też na sobie sweter oraz marynarkę. Na ubraniach nie było żadnych metek, które mogłyby pomóc w ustaleniu, skąd pochodzi odzież. Mężczyzna wyglądał na Brytyjczyka, ale to także nie zostało potwierdzone. Nazwano go więc ‘Człowiekiem z Somerton’.

źródło: the museum of lost things

Śledczy próbowali ustalić tożsamość mężczyzny, jednak przy ciele nie znaleziono żadnych dokumentów ani portfela. W kieszeniach były dwa bilety: jeden, starszy, kolejowy z Adelaide do Henley Beach, a drugi autobusowy z nazwą stacji, która znajdowała się 1,5 km od miejsca, gdzie został znaleziony ‘Człowiek z Somerton’. Poza tym była tam guma do żucia, papierosy i zapałki, kilka monet.

A także wyrwana z książki kartka z napisem ‘Tamam Shud’, co po persku oznacza ‘zakończony’.

Podczas sekcji zwłok okazało się, że przyczyny śmierci nie były naturalne. Choć na ciele nie było żadnych śladów walki, narządy wewnętrzne mężczyzny były przekrwione. Dlatego też patologowie uznali, że zmarł on wskutek działania nieznanej trucizny. Brak metek i dokumentów wskazywał natomiast na to, że za zabójstwem mogli stać profesjonaliści. Ustalono, że znaleziona w kieszeni kartka pochodzi z XI-wiecznego zbioru czterowierszy ‘Rubajjat’, którego autorem jest perski poeta Omar Chajjam. Gdy informacja pojawiła się w mediach, zgłosił się mężczyzna, który znalazł rzeczony tom z brakującą stroną – ktoś podrzucił mu tę książkę do auta. W egzemplarzu znajdował się także podejrzany napis, który policja natychmiast uznała za szyfr. Dużo, dużo później, bo w 2009 roku, udało się ustalić, że jest to szyfr z kluczem jednorazowym, którego nie da się złamać. W książce znajdował się także numer telefonu do mieszkającej nieopodal plaży pielęgniarki, która jednak nie była powiązana ze sprawą.

źródło: tamam shud blogspot

Australijska policja wysłała odciski palców mężczyzny i jego fotografię do śledczych na świecie – wszystko na nic, jakby denat nigdy nie istniał. Sprawa i tak była dosyć tajemnicza, ale gdy półtora miesiąca później, 14 stycznia 1949 roku, w przechowalni bagażu na stacji w Adelaide znaleziono nieoznakowaną walizkę, zrobiło się jeszcze dziwniej. Wewnątrz znaleziono bieliznę, szlafrok, spodnie i inne tego typu rzeczy – w zasadzie nic specjalnego. Wyjątkiem była pomarańczowa nitka – takiej samej użyto do zacerowania spodni zmarłego mężczyzny. Ubrania znalezione w walizce także pozbawione były metek, choć na niektórych z nich wyszyto… inicjały. Śledczy uznali jednak, że to zasłona dymna.

Kto zabił mężczyznę znalezionego na australijskiej plaży i – przede wszystkim – kim on był? Do dziś nie udało się tego ustalić, jednak najbardziej popularna koncepcja mówi o tym, że to szpieg.

W maju tego roku dokonano ekshumacji ‘Człowieka z Somerton’, by poddać go badaniom DNA. Nie wiadomo jednak, co (i czy w ogóle coś) udało się ustalić.

źródło: mental floss

Zdjęcie główne: Caso Criminal
Tekst: NS

SURPRISE