Piękna ale szkodliwa tradycja produkcji wina palmowego uchwycona na zdjęciach

Pozyskiwanie soków z palm Makalani jest w Namibii nielegalne z punktu widzenia ochrony środowiska. Jest jednak głęboko zakorzenione w tradycji i mimo wszystko nadal praktykowane. Seria zdjęć Kyle'a Weeksa stawia pytanie, czy potrzeby nowoczesnego świata powinny przerywać wielowiekowe tradycje.
.get_the_title().

„Palm Wine Collectors” to seria fotografii ukazujących praktykowaną w Namibii od pokoleń tradycję czerpania soku palmowego, która stoi w sprzeczności z ochroną środowiska naturalnego. Autor, Kyle Weeks, to namibijski fotograf, który obecnie dzieli życie między Kapsztadem w RPA i Namibią. Jest zawodowcem – w 2013 roku obronił dyplom z fotografii.

Jedno ze zdjęć z tej wyjątkowej serii zwyciężyło w Magnum Photography Awards w 2016 roku.

Tradycyjny proces rozpoczyna się pobrania soku z naciętych łodyg drzew. Po nacięciu z łodygi wycieka słodki, biały sok. Można go pić od razu jako delikatny napój bezalkoholowy. To z naturalnej fermentacji soku powstaje Otusu, czyli wino palmowe. Co ciekawe, wystarczą dwie godziny fermentowania, aby napój zyskał około 4 proc. alkoholu, zamieniając się w aromatyczne, słodkie wino. Oczywiście dotyczy to praktyki namibijskiej, bo każda kultura produkująca wino palmowe robi to w swój własny, wyjątkowy sposób.

W oświadczeniu dla Lens Culture fotograf tłumaczy, dlaczego prawnie zakazana praktyka jest wciąż kontynuowana. Palmy Makalani są objęte ochroną w Namibii, jednak Himba (grupa etniczna zamieszkująca północno-zachodnią część Namibii, czyli region Kunene) sądzą, że mają prawo kultywować tradycję.

Starożytne tradycje kulturowe stoją bowiem ponad prawem narzuconym przez zachodni świat. Himba uważają, że poprzez wykorzystując palmy Makalani, oddają im szacunek.

Wysokość drzewa i odległość wód gruntowych decydują o ilości wytworzonego soku. Makalani są w stanie wydzielić aż do stu litrów soku. Kiedy sok w jednym nacięciu się skończy, mocuje się drewniane kołki wyżej i wyżej, umożliwiając w ten sposób wspinaczkę ku górze drzewa.

Mężczyźni uchwyceni na zdjęciach promieniują poczuciem dumy. Z ich twarzy bije powaga, kultywują bowiem starożytny zwyczaj wbrew prawu i regułom nowoczesnego świata. Himba wiedzą, że ścięcie palmy w końcu spowoduje jej śmierć. Chociaż wielu z nich interesuje się niektórymi kwestiami nowoczesności, praktyki kulturowe są w nich wciąż głęboko zakorzenione. Aby uchwycić sylwetki na szczytach palm mierzących od 10 do 15 metrów, Weeks użył obiektywu szerokokątnego, co nie pozostaje bez znaczenia dla kompozycji.

Aby wzmocnić moich bohaterów, fotografuję ich w taki sposób, w jaki chcieliby być postrzegani przez zewnętrzną publiczność. Zwykle pozwalam im eksperymentować przed kamerą z budową własnego obrazu – mówi autor w rozmowie z Evą Clifford.

Dodaje, że jego zainteresowania są głęboko zakorzenione w fotografowaniu ludzi, szczególnie w sposobie, w jaki zdjęcia kształtują i zachowują ich tożsamość. Weeks tłumaczy też, że wbrew pozorom praca nad zdjęciami była wolna od ryzyka. Chociaż praktyka ta jest zabroniona, poziom egzekwowania ze strony lokalnych urzędników jest ograniczony. – Fakt, że spędziłem już sporo czasu w okolicy, zdecydowanie pomógł mi zdobyć ich zaufanie – wyjaśnia. – Ponieważ wróciłem z odbitkami zdjęć miejscowych mężczyzn z mojej poprzedniej serii, mogli oni wyobrazić sobie siebie na fotografiach, które robiłem. To sprawiło, że chętnie wzięli w tym udział.

Artysta zapytany, czy smakował osobiście Otusu, przyznaje, że smakuje jak wino pozostawione na słońcu. – Smakuje okropnie – wyznaje Weeks.

Zdjęcia: Designboom/Kyle Weeks
Tekst: KN

Banner Image Banner Image
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: