Poliamoria trendem wśród pracowników branży IT. Czy to przyszłość związków?

W Dolinie Krzemowej rośnie popularność poliamorii – coraz więcej osób wchodzi w jednoczesne związki miłosne z więcej niż jedną osobą. Jakie są tego przyczyny i czy poliamoria rzeczywiście jest przyszłością związków?
.get_the_title().

Poliamoria, czyli pozostawanie jednocześnie w związku miłosnym z więcej niż jedną osobą, staje się coraz popularniejszym trendem w Dolinie Krzemowej. Czym różni się od poligamii, otwartych związków i innych niemonogamicznych relacji? W końcu także polega na posiadaniu kilku partnerów w tym samym czasie. W przeciwieństwie do innych poligamicznych relacji fakt ten nie jest jednak tajemnicą i dzieje się tak za zgodą wszystkich zaangażowanych w tę sytuację osób.

Poliamorię można więc uznać za etyczną i odpowiedzialną formę niemonogamicznego związku. Szacunek, komunikacja, wierność i lojalność to ważne dla poliamorystów wartości.
Należy się także wyzbyć zazdrości czy zaborczości – a o to w związku niemonogamicznym może być trudno. – Z praktykowaniem poliamorii wiąże się dużo pracy. Styl życia oparty na przypadkowym seksie nie wymaga przecież tak dużej ilości pracy jak bycie w pięciu poważnych związkach w tym samym czasie – tłumaczy stacji BBC Eve, brytyjska poliamorystka.

Sam termin ‘poliamoria’ powstał już w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku i dosłownie oznacza ‘wielomiłość’. W 2009 roku w Stanach Zjednoczonych istniało już ponad 500 tys. poliamorycznych związków. Teraz moda na poliamorię kwitnie także w Dolinie Krzemowej. Już wcześniej zauważono, że wśród inżynierów popularne są właśnie niestandardowe formy związków – wśród użytkowników portalu randkowego OpenMinded dla osób zainteresowanych szeroko pojętymi poligamicznymi relacjami jest aż 5 proc. inżynierów. – Wśród niemonogamicznej społeczności jest zadziwiająco wielka liczba osób, które są geekami, interesują się technologią, czytają komiksy, grają w ‘Dungeons and Dragons’ itd. – mówi Dedeker Winston, autorka książki ‘Smart Girl’s Guide to Polyamory’. Z czego to wynika? Jak tłumaczy Winston, osoby te oswoiły się na przestrzeni swojego życia z różnymi rodzajami stygmatyzacji społecznej, więc kolejny stygmat, który mógłby być związany z praktykowaniem poliamorii nie napawa ich już lękiem.

Jest jeszcze jedno wyjaśnienie – osoby, które w życiu zawodowym zmuszane są często do nieschematycznego myślenia, mogą je także przenieść na inne sfery życia, takie jak na przykład związki.

Popularność poliamorii w Dolinie Krzemowej jest obecnie tak wysoka, że stworzono do tego nawet specjalną aplikację – nosi ona nazwę The Poly Life i ułatwia zarządzanie swoimi związkami. W końcu sprawiedliwe dzielenie czasu między kilka najbliższych osób nie zawsze należy do najłatwiejszych.

Niektórzy entuzjaści takiego stylu życia uważają, że poliamoria jest rodzajem ‘hackowania miłości’, inni utrzymują wręcz, że to przyszłość związków.

– Jeśli wydłużenie życia rzeczywiście stanie się możliwe, musimy pomyśleć o związkach inaczej. Trudno jest przecież być z kimś w związku na wyłączność przez 300 lat – mówi jeden z poliamorystów z Doliny Krzemowej. Ann Tweedy z Hamline University School of Law jest wręcz zdania, że poliamoria powinna być traktowana jako kolejna orientacja seksualna. Niewielkie badanie przeprowadzone w 2005 roku przez Meg-John Barker z brytyjskiego The Open University udowadnia jednak, że nie jest to wcale taka oczywista sprawa. Na 30 przepytanych poliamorystów połowa powiedziała, że jest to ich raczej stała orientacja, a połowa widzi poliamorię jako etyczną alternatywę dla niewierności.

Źródło: Wired, Fusion, BBC, Vix, Newsweek

SURPRISE