Psychodeliczny miód – słodki sposób na otwarcie drzwi percepcji

Ten miód dostępny jest tylko w kilku miejscach na świecie, a za jego kilogram trzeba zapłacić aż 3 tys. złotych. Piękne zdjęcia pokazują zbieraczy z Nepalu z plemienia Kulung.
.get_the_title().

Znamy ogrom zastosowań miodu oraz korzyści prozdrowotnych związanych z jego spożywianiem. Ci bardziej zaznajomieni z nowinkami z kategorii superfoods znają też miód manuka. Miód zwany mad honey znacznie różni się właściwościami od tych stojących na sklepowych półkach czy kupowanych od lokalnych pszczelarzy na straganach. Z powodu swoich silnych halucynogennych właściwości traktowany jest jak narkotyk. Za jego kilogram trzeba zapłacić średnio równowartość 3 tys. złotych, co czyni go najdroższym miodem świata.

Wytwarzany jest przez pszczoły żywiące się nektarem kwiatów rododendrona, którego pyłek zawiera grajanotoksynę – to właśnie ten związek odpowiada za psychoaktywne działanie.

Neurotoksyczny miód zwany jest szalonym lub czerwonym – przez swoją barwę. Jest dostępny tylko w kilku miejscach na świecie, a jego najsłynniejsi łowcy pochodzą z Nepalu, z plemienia Kulung.

Miód wytwarzają pszczoły himalajskie zamieszkujące strome zbocza i klify.

Jego gigantyczne plastry wiszą na wysokości kilkudziesięciu metrów nad ziemią, a więc dostęp do niego jest utrudniony i niebezpieczny.

Miodowi łowcy, ryzykując życiem, wspinają się na uplecionej z bambusa drabince, zawisając nawet 100 metrów nad ziemią, nieosłonięci żadnym specjalnym ubraniem i narażeni na ataki rojów rozzłoszczonych pszczół. Odstraszają je jedynie za pomocą dymu z palonych traw. W Azji ta praktyka ma charakter niemalże religijny. Przed każdą wyprawą myśliwych składa się ofiarę z koguta – ta ofiara ma przynieść obfite zbiory oraz zapewnić bezpieczeństwo. Plemienna tradycja mówi, że odważyć na zdobycie tego miodu mogą się tylko ci, którzy śnili konkretny sen.

Do czego wykorzystuje się halucynogenny miód?

Mieszkańcy Nepalu używają tej substancji do celów leczniczych – miód leczy nadciśnienie czy cukrzycę, a także poprawia sprawność seksualną, działając jak afrodyzjak.

Ci, którzy próbowali tego słodkiego narkotyku twierdzą, że po zjedzeniu rekomendowanej przez zbieraczy ilości – czyli około 1 łyżeczki – po około 15 minutach czuli się odurzeni jak po paleniu marihuany. Ciało stało się odprężone, a w żołądku czuli przez kilka godzin gorąco. Trzeba jednak uważać, bo spożycie zbyt dużej ilości może spowodować zatrucie, wymioty, chwilową utratę wzroku, arytmię serca, odrętwienie ciała, a nawet śmierć.

Tekst: Anna Opas
Zdjęcia: Éric Tourneret, Eric Valli, madhoney.com

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook