Psychodeliki mogą nas nauczyć dbać o klimat – wskazują badania

Naukowcy z Imperial College London zaobserwowali, że osoby, które doświadczyły podróży psychodelicznej, wykazują więcej troski o przyrodę i klimat. Grzyby, LSD, MDMA i meskalina mogą rozpraszać mechanizmy obronne, tym samym torując ścieżkę do truizmu: jesteśmy, byliśmy i będziemy zawsze częścią natury.
.get_the_title().

Według badań psylocybina już od pierwszej dawki wzmaga odczuwanie bliskości drzew, kwiatów, zwierząt, słońca, wiatru i innych walorów przyrodniczych. Efekt może się utrzymywać nawet do roku, a u niektórych całe życie. Wszystkie z tych elementów kształtują siebie nawzajem. Ludzie nie są wyjątkiem.

Wcześniej cieszyła mnie przyroda, ale nie czułem się jej częścią – tłumaczy jeden z uczestników badania. – Teraz rozumiem, że naprawdę nie ma żadnego podziału między nami. Jesteśmy tym samym.

Psychodeliki są już znane w terapii zaburzeń nerwicowych, depresyjnych czy alkoholowych. Jednak skąd wiemy, w jaki sposób potrafią zmieniać nasze przekonania i nawyki?

W obliczu poważnych zagrożeń klimatycznych odpowiedź, dlaczego część z nas chce przejść do zdecydowanego działania na rzecz poprawy relacji z naturą, a druga część niekoniecznie, może być kwestią kluczową.

Sam na sam z naturą. Islandia. Photo/Vilhelm Gunnarsson

Torpedowanie przytłaczającymi danymi i sensacyjnymi faktami to w już naprawdę za mało. Potrzebny jest własny, emocjonalny stosunek do natury. O ten jednak trudno, jeśli wychowywano nas w poczuciu, że zasoby planety to towary takie, jak każde inne, przeznaczone do sprzedaży i pod dyktando ekonomicznego rachunku.

Ekologiczne zaniedbania są efektem ubocznym zerwania więzi z naturą – mówi Sam Gandy, naukowiec z Beckley Foundation. Póki każdy z osobna nie poczuje więzi ze światem, jesteśmy straceni. Zdaniem Gandy’ego rzeczywiście byłoby to najlepsze, co możemy zrobić dla wszechświata jako gatunek. Najeść się grzybków.

I przepisywać je na receptę? Można to rozważyć. Według Matthiasa Forstmanna, psychologa z Yale University, psychodeliki potrafią zintensyfikować odczuwanie siebie jako części większej całości przez rozmycie granic ego. Jak to się dzieje?

Nieleczony neuron (niebieski) wykazuje mniej dendrytów (gałęzi) niż ten potraktowany LSD. źródło: inverse.com

Gul Dolen, neurolożka z Johns Hopkins University odkryła, że podawanie myszom i ośmiornicom MDMA zwiększa neuroplastyczność ich mózgu.

Umysł pod wpływem substancji jest zdolny wytwarzać nowe połączenia między neuronami, a więc nowe poglądy i zachowania.

W ten sposób w umyśle najbardziej zatwardziałego poglądowo osobnika może pojawić się wzruszenie, a nawet łza, która z zakończenia neuronu wywleka jakieś dawne wspomnienie z dzieciństwa, pogrzebany w podświadomości skarb. Czy ocalą nas psychodeliki?

Zdjęcie główne: Kadr z filmu ‘Dying to Know: Ram Dass & Timothy Leary’
Tekst: MC

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook