Rafael Santi zrobił sobie plastykę nosa?

Współczesne rekonstrukcje twarzy to odlot. Nie tylko dowiadujemy się, jak naprawdę wyglądali Rafael czy Chopin, ale jeszcze poznajemy ich tajemnice.
.get_the_title().

Chcesz być piękny i podziwiany, ale masz kompleks nosa. “Kinol” – myślisz sobie. – “Pinokio to opowieść o mnie, tyle że bez cieśli, chłopca z drewna i tej dziwnej historii z wielorybem…” Masz trzy wyjścia: A. Nie przejmować się; B. Zrobić operację plastyczną; C. Na każdego selfiaka nakładać filtr albo zdjęcia podrasować w Photoshopie. 500 lat temu Rafael Santi, jeden z trzech najsłynniejszych twórców włoskiego renesansu, wybrał opcję C., a konkretnie jej wersję odpowiadającą ówczesnym realiom. Rafaelowi daleko do Khloe Kardashian, której nierealistyczna podobizna obiegła jakiś czas temu internet, jednak wszystko wskazuje na to, że renesansowy mistrz też majstrował przy swoim autoportrecie.

Do tego wniosku doszli włoscy naukowcy. Za pomocą najnowszych technik komputerowych zrekonstruowali twarz malarza na podstawie wykonanego w 1833 roku gipsowego odlewu jego domniemanej czaszki.

Odtworzone w ten sposób oblicze daje powód, by sądzić, że Rafael namalował sobie zgrabniejszy nos niż w rzeczywistości.

fot. The Guardian/Getty Images/Tor Vergata University

Różnica pomiędzy prościutkim noskiem z najsłynniejszego autoportretu a orlim nosem z wizerunku zaprezentowanego przez włoskich naukowców jest znaczna. Jednak nie wszyscy dali wiarę tym rewelacjom, bo nie ma też stuprocentowej pewności, że kości ekshumowane w 1833 roku rzeczywiście należą do malarza. Wielu adeptów sztuki, którym służył radą, zostało pochowanych tuż obok niego. Biorąc pod uwagę większość przedstawień Santiego pędzla jego samego i jemu współczesnych, badacze szacują, że prawdopodobieństwo, iż zrekonstruowana twarz należy do niego wynosi 85 proc. Zakładając, że naukowcy się nie pomylili, zachowanie mistrza wydaje się do szpiku kości ludzkie. Fascynujący w tej historii jest nie tylko sam akt nadania sobie subtelniejszego nosa, ale i technika rekonstrukcji twarzy, której historia sięga neolitu – już wtedy zmarłym odtwarzano twarze. W Muzeum Brytyjskim można zobaczyć ogipsowane czaszki z Jerycha. Szacuje się, że pochodzą z 8200-7500 roku p.n.e.

Dzisiaj, dzięki połączeniu sił ekspertów z dziedziny kryminalistyki, antropologów oraz rzeźbiarzy wspomaganych przez najnowsze technologie, coraz bliżej nam do przeszłości.

Wiemy, jak wyglądali prehistoryczni ludzie: żyjący 5,5 tys. lat temu człowiek ze Stonehenge, widoczna na poniższym zdjęciu kobieta z Gibraltaru sprzed 7,5 tysiąca lat, a także zmarła 9 tys. lat temu nastolatka.

fot. National Geographic

Nadaliśmy im nowe imiona. Ba! Drukowaniu 3D zawdzięczamy model neolitycznego psa (przypomina praszczura collie).

fot. Historic Enviroment Scotland

Minione jest na wyciągnięcie ręki, a człowiek żyjący kilkaset lat temu ukazuje się nam jak ktoś, kogo moglibyśmy minąć na ulicy. Nieco przerażające? Hadi Karimi, irański grafik komputerowy, tworzy wyjątkowo realistyczne wizerunki wybitnych osób. Zapierające dech w piersiach były już koloryzowane fotografie, a co dopiero modele trójwymiarowe. Chopin z projektu Irańczyka wygląda jak żywy.

fot. Hadi Karimi

Może niekoniecznie mógłby być naszym sąsiadem, którego co rano spotykamy w kolejce po ciepłe bułeczki, ale tajemniczym nieznajomym z modnej knajpy, który ściszonym głosem pyta, czy wypilibyśmy z nim lampkę wina – jak najbardziej. Wrażenie jest elektryzujące.

Tekst: jul

Banner Image Banner Image
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: