Wolisz samotność niż towarzystwo ludzi? To może świadczyć o twojej wysokiej inteligencji

Idąc tym tropem – jeśli od przebywania ciągle samemu trochę już zdziwaczejesz i zaczniesz mówić sam do siebie, to znaczy, że po prostu potrzebujesz pogadać z kimś mądrym.
.get_the_title().

Niedawno pisaliśmy o tym, że spędzanie czasu ze znajomymi poprawia zdrowie – fizyczne i psychiczne. Nie czyni nas jednak mądrzejszymi. Co prawda nie działa to na zasadzie ’kto z kim przestaje, takim się staje’, a przynajmniej nie ma na to naukowych dowodów. Okazuje się za to, że twoja nieco introwertyczna natura, która sprawia, że w piątkowy wieczór wybierasz leżenie na kanapie z kotem, a nie schodki nad Wisłą z przyjaciółmi, może wynikać z wysokiej inteligencji. Zamiast więc udzielać się w facebookowej grupie ’Nie idę na melanż, bo jestem już w piżamce’, możesz spokojnie dołączyć do „Zostaję w domu, bo jestem dla was za mądry”. Do tego typu wniosków doszli w każdym razie naukowcy z Singapore Management University i London School of Economics.

Ustalili to za pomocą badania przeprowadzonego wśród dorosłych uczestników, w którym przebadali zdrowie, zadowolenie z życia i poziom inteligencji.

Do udziału w testach zaproszono ponad 15 tysięcy osób w wieku od 18 do 28 lat.

via GIPHY

Na pierwszy rzut oka wyniki nie wydają się szczególnie zaskakujące. Większość ankietowanych deklarowała, że nie lubi przebywania w tłumie osób, na przykład na koncertach czy w środkach komunikacji miejskiej, jednak towarzystwo bliskich przyjaciół czyni ich szczęśliwszymi. Wielu z nas mogłoby się pewnie podpisać pod takimi odpowiedziami. Stanowisz wyjątek od tych reguł społecznych interakcji i gdy tylko możesz wybierasz swoje własne towarzystwo? W takim razie gratulujemy i cieszymy się, że wśród naszych czytelników znalazł się geniusz!

Ten i klika innych ciekawych wniosków naukowcy zamknęli w tzw. teorii szczęścia sawanny. Opiera się ona na tym, że pewne schematy zachowań, modele działania czy upodobania nasze mózgi przejęły po przodkach – ludziach pierwotnych, którzy nie stronili od towarzystwa, byli 'zwierzętami stadnymi’. Czy to polowanie, czy przesiadywanie przy ognisku przed jaskinią – praktycznie wszystko robiono razem.

To był naturalny, czyli łatwiejszy sposób egzystencji, który przy okazji zwiększał szansę na przetrwanie.

Skoro wiemy, że towarzystwo innych ułatwi nam wiele spraw, pomoże pokonać problemy lub osiągnięć coś większego, to powinniśmy generować jak najwięcej okazji do przebywania wśród ludzi, prawda? Według naukowców jest wręcz przeciwnie – tych, którzy nie wybierają drogi na skróty, nie mają typowych upodobań i ich preferencje różnią się od standardowych, zwykle cechuje większy iloraz inteligencji. Dzięki temu niestraszne im wyzwania, lubią je podejmować i podświadomie mają poczucie, że poradzą sobie sami.

via GIPHY

Ci uczestnicy badania, którzy deklarowali, że towarzystwo innych osób nie jest dla nich źródłem szczęścia i kiedy mają taką możliwość, wolą być sami, nie mieli również poczucia, że przyjaźń jest dla nich źródłem jakichś większych korzyści. Brzmi to może mało optymistycznie, ale popatrzmy na to z innej strony: jeśli jakiś samotnik uzna was jednak za przyjaciela, to będzie to kwintesencja przyjaźni bezinteresownej. Przynajmniej z jego strony.

Zdjęcie główne: „Dzień świra” (2002)
Tekst: KD

SURPRISE