Zoom wpływa na popularność botoksu

Rozmawiając przez Zooma patrzysz na swoją twarz i wydaje ci się ona niewiarygodnie zmęczona? To zjawisko ma już swoją nazwę: „Zoom face”.
.get_the_title().

Czas lockdownu wpłynął na komunikację międzyludzką, eliminując znaczną część rozmów twarzą w twarz. Zamiast tego więcej rozmawialiśmy przez telefon czy przez różnego rodzaju komunikatory. Ogromną popularnością cieszyły się też Skype i Zoom. Zresztą w dalszym ciągu są wykorzystywane przez pracowników, którzy nie wrócili jeszcze do biur po lockdownie. Jednak korzystanie z tych programów ma niespodziewany efekt na to, jak postrzegamy nas samych. Rozmawiając w ten sposób, wielu z nas często wpatruje się we własne odbicie. A to ma swoje konsekwencje.

„Zoom face” to coś w rodzaju odwróconego narcyzmu – wciąż patrzymy na siebie, a to, co widzimy, wcale nam się nie podoba.

Nieprzychylny stosunek do swego wizerunku to zwłaszcza domena kobiet, którym wydaje się, że wyglądają na starsze niż są w rzeczywistości i niewiarygodnie zmęczone. Oglądanie własnej twarzy ze wszystkich stron nie wpływa korzystnie na samoocenę wielu kobiet. Okazuje się, że odpowiedzią na ten problem jest… botoks.

Oczywiście botoks sam w sobie nie jest nowym wynalazkiem. Jego historia sięga początków XIX wieku, kiedy to służył leczeniu nadpotliwości – dopiero z czasem trafił do medycyny estetycznej, gdzie zrobił oszałamiającą karierę. To, co się jednak zmienia, to społeczne postrzeganie botoksu. Ciekawym przykładem jest tu Caitlin Moran, feministka, dziennikarka i pisarka, autorka książki „Dziewczyna, którą nigdy nie byłam”. Moran wyznała niedawno, że nie tylko zmieniła zdanie na temat botoksu, ale też… sama zdecydowała się na jego wstrzyknięcie. „Nie wyglądam młodziej, atrakcyjniej ani doskonalej” – napisała Moran, dodając jednak, że teraz wygląda na wyspaną i szczęśliwszą. – „Botoks cię relaksuje za ciebie. Usuwa z listy część pracy”. 45-letnia Moran uważa, że botoks to doskonałe rozwiązanie dla zapracowanych kobiet, a jego wpływ na samoocenę jest nie do przecenienia.

Z drugiej strony jest jednak presja związana ze społecznym postrzeganiem starzenia u kobiet i ageismem, którego często doświadczają.

Czy coraz większa akceptacja botoksu i zachęcanie do niego coraz młodszych kobiet (w końcu sięgają po niego nawet dwudziestoparolatki) nie wpisuje się koniec końców w ramy mizoginicznej kultury? Oczywiście trudno z całą pewnością odpowiedzieć na to pytanie. Ale pewnie i Caitlin Moran zgodzi się z nami, gdy napiszemy: jeśli robisz to dla siebie, a nie dla innych, to jest okej!

Zdjęcie główne: Chris Montgomery/Unsplash
Tekst: NS

Banner Image Banner Image
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: