5 teledysków Michaela Jacksona, które zdefiniowały pojęcie klipu na nowo

Wideoklipy do piosenek Jacksona dały początek zupełnie nowej erze w przemyśle muzycznym. Nigdy wcześniej teledyski nie były tak efektowne, a ich twórcy nie dysponowali aż takim budżetem.
.get_the_title().

Prawie każdy kolejny teledysk piosenkarza był hollywoodzkim blockbusterem w wersji mini. Mimo że dzisiaj mamy zupełnie inne czasy, a teledyski Jacksona oraz innych gwiazd lat 80. i 90. to relikty ery MTV, to i tak pokolenie Youtube’a może patrzeć na te obrazki z zazdrością. Klipy, które opisujemy zapewniły artyście status globalnej gwiazdy o niespotykanym wtedy zasięgu.

1. “Thriller”

Tu wszystko się zaczyna. Teledysk do tytułowego numeru z bestsellera to właściwie krótki metraż filmowy, przecinany tylko wstawkami muzycznymi. Choć trzeba też zaznaczyć, że MTV puszczało to najczęściej w okrojonej wersji, nieco dłuższej tylko od czasu trwania piosenki (pełna to prawie 14 minut). Obrazki z tego dzieła stały się kultowe i przeszły do historii popkultury.

Taniec „zombie” jest kojarzony na całej szerokości geograficznej tak samo jak moonwalk.

Utrzymany w estetyce horroru, nawiązujący też do lat 50. i młodzieżowej mody tamtych czasów teledysk wyreżyserował John Landis, którego możecie znać z hitu „Blues Brothers” oraz „Amerykańskiego wilkołaka w Londynie”, który, a jakże, sprawił, że Jackson zdecydował się na zrobienie „Thrillera” z tym właśnie twórcą.

2. “Bad”

Przez moment wydawało się, że klip do „Thrillera” powalczy o nominację do Oscara w kategorii najlepszego filmu krótkometrażowego. Nic więc dziwnego, że aspiracje Jacksona były duże i następny album promował teledysk zrobiony przez jednego z największych amerykańskich reżyserów – Martina Scorsese. Wideo znów jest długie – to 18 minut rozbudowanej jak na formułę teledysku fabuły, gatunkowo swoisty musical gangsterski.

Jackson upodobał sobie zresztą klimat młodzieżowo-łobuzerski przyprawiony szczyptą romantyzmu.

Śmiało można powiedzieć, że rozgrywający się na podziemnym parkingu taniec gangu to jeden z najważniejszych fragmentów amerykańskiej popkultury.

3. “Liberian Girl”

Kto jak nie Król Popu miał zebrać pokaźną ilość gwiazd Hollywood i estrady w jednym miejscu? Sam Jackson pojawia się w teledysku do „Liberian Girl” na samym końcu, grając rolę reżysera kręcącego z ukrycia swoich przyjaciół z branży, „nieświadomych” tego, że to właśnie zdjęcia z przygotowań do kręcenia są właściwym obrazem. Znów amerykański piosenkarz okazał się w kwestii wideoklipów innowatorem. Zebrać w jednym miejscu takie gwiazdy jak John Travolta, Olivia Newton-John, Whoopi Goldberg, Paula Abdul, Dan Aykroyd, Steven Spielberg, David Copperfield i resztę niezwykle popularnych w latach 80. postaci – to było wielkie wydarzenie na kanale MTV. Takie obrazki jak „Freedom” George’a Michaela z plejadą supermodelek oraz „Boys” Charli XCX z męskimi ikonami stylu XXI wieku wiele zawdzięczają właśnie „Liberian Girl”.

4. “Black Or White”

Lata 80. były dziewicze dla MTV i takie też były teledyski Michaela Jacksona w tamtym czasie. Eksplorowały one możliwości tego nowego medium i popychały je artystycznie i budżetowo na nowe tory. W następnej dekadzie klipów z filmowym zacięciem i gwiazdorską obsadą było już znacznie więcej. Żeby przywołać chociażby „Cryin’” oraz „Crazy” Aerosmith z ikoną młodzieżowego kina lat 90. Alicią Silverstone oraz długaśne „Don’t Cry” Gunsów i niezdrowo wręcz patetyczne i ckliwe „I’d Do Anything For Love”. Co zrobił w tej sytuacji prekursor tego typu dzieł? Michael wkroczył w nową dekadę z kolejną porcją wysokobudżetowych produkcji. Rozmach „Black Or White” jest wręcz absurdalny. Czego tu nie ma? Artysta tańczy i śpiewa wśród Indian, afrykańskich tubylców, w padającym w Moskwie śniegu, obok rapującego Macaulaya Culkina a nawet… w pochodni trzymanej przez Statuę Wolności. Na sam koniec zastosowano jeszcze nowatorską technikę komputerowego morfowania twarzy ludzi z różnych ras, zastosowaną w drugiej części “Terminatora”.

Multikulturalizm nigdy wcześniej nie został pokazany w tak dosłowny sposób i na tak masową skalę.

5. “Scream”

I przechodzimy do absolutnie najdroższego (7 milionów dolarów, czyli więcej niż kosztowała nasza oscarowa „Ida”) i najbardziej chyba odjechanego klipu Króla. Dzisiaj w czasach, w których wytwórnie płytowe raczej oszczędzają na produkcji teledysków i większość jest kręcona w studio, przy użyciu greenscreenu lub w skromnych dekoracjach, ciężko coś takiego zobaczyć. Specjalnie dla występujących tu razem Michaela i Janet Jacksonów stworzono wnętrza statku kosmicznego, a Mark Romanek z ekipą zastosowali całą masę sztuczek filmowych, by po ostatecznym montażu otrzymać tak spektakularny efekt. „Scream” z tym minimalistyczno-futurystycznym wystrojem statku bardzo dobrze też oddaje wizję przyszłości, popularną pod koniec milenium, a dzieła Warhola i Pollocka wyświetlane na ekranach dodają całości artystycznego looku.

Tekst: Michał Weicher

rysunek: Alaina Ferguson
design: Piotrek BDSN Okrasa

TU I TERAZ