Google grozi wycofaniem wyszukiwarki dla australijskich użytkowników

Powodem jest rządowy projekt wspierający lokalne dziennikarstwo i nakładający na internetowych gigantów – jak Google czy Facebook – konieczność płacenia za darmowe dotychczas materiały.
.get_the_title().

We wrześniu pisaliśmy o inicjatywie australijskich władz mającej na celu objęcie ochroną materiałów dziennikarskich pochodzących od lokalnych wydawców. Obok oddania im sprawiedliwości chodzi też o dodatkowe zabezpieczenie branży w związku z pandemią Covid-19.

Do tej pory treści tego typu były bezceremonialnie i bez żadnych opłat wykorzystywane przez takich gigantów jak Facebook czy Google, co znacząco zmniejszało możliwe wpływy w wielu tytułach.

Nowe przepisy (o ile utrzymają się w takiej formie) są wspomnianym monopolistom wyjątkowo nie w smak. Korzystanie z informacji wymagałoby już bowiem każdorazowego uiszczania płatności, zaś w przypadku negocjacyjnego impasu wyceny ma dokonać specjalna rządowa komórka. Po buncie Facebooka pięścią w stół mocno uderzyło Google.

Jeśli zapis w takiej właśnie wersji stanie się prawem, nie będziemy mieli żadnego realnego wyboru i będziemy zmuszeni do zablokowana wyszukiwarki Google w Australii. Byłoby to niekorzystne rozwiązanie zarówno dla nas, ale też dla australijskich użytkowników, stopnia różnorodności tutejszych mediów oraz małych biznesów, które korzystają z Google Search – powiedziała dyrektor zarządzająca Google w Australii, Mel Silva.

Szczególnie problematyczna jest według niej kwestia konieczności świadczenia opłat za linki oraz tzw. snippety (małe fragmenty danego tekstu).

fot. dw.com

Premier Australii Scott Morrison wprost określił takie insynuowanie zarzucenia rynku jako groźby, podkreślając konieczność dostosowania się przez nawet największe zewnętrzne podmioty do panujących na terenie kraju zasad.

Google wyszło z kolei z postulatami, które mogłyby stanowić kompromis we wdrażaniu wsparcia lokalnej prasy. Mowa tu zwłaszcza o programie News Showcase, zakładającym wypłatę ponad miliarda dolarów miejscowym podmiotom w ciągu najbliższych trzech lat. Środki otrzymuje póki co siedmiu wydawców.

Według australijskich władz legislacyjny ruch przyczyni się zarówno do ograniczenia monopolistycznych zapędów globalnych gigantów, jak i do poprawy sytuacji wielu mniejszych medialnych podmiotów w Australii, ale i tych większych. Kluczową postacią na tamtejszym rynku jest miliarder Rupert Murdoch, który również, według szacunków ekspertów, ma na tym skorzystać. Google i Facebook bronią się argumentem, że takie działania doprowadzą stopniowo do zablokowania możliwości darmowego korzystania z sieci i że Australia może stanowić jedynie przetarcie przed podobnymi inicjatywami w innych krajach.

Warto dodać, że w czwartek Google ogłosiło, że będzie płacić za wykorzystywanie newsów dostępnych online we Francji. W oparciu o przepisy związane z prawami autorskimi już niedługo takie rozwiązania mogą pojawić się w kolejnych państwach Europy. Myślicie, że machina wsparcia „maluczkich” w walce z wielkimi na rynku dziennikarsko-wydawniczym w końcu ruszyła?

Tekst: WM
Źródło zdjęcia głównego: bbc.com

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook