Kryzys wodny w Wielkiej Brytanii ponownie otwiera debatę prywatyzacyjną

Największa brytyjska firma wodociągowa balansuje na krawędzi upadku, pracownicy linii kolejowych wciąż strajkują, a rachunki za prąd i gaz niebotycznie wzrosły. Kluczowe sektory w Wielkiej Brytanii dziesiątki lat po kontrowersyjnych prywatyzacjach znalazły się w kryzysie.
.get_the_title().

W latach 80. i 90. XX wieku, podczas rządów Margaret Thatcher i Johna Majora, przedsiębiorstwa państwowe zostały rozbite i sprzedane sektorowi prywatnemu. Ta zmiana przyniosła nowe inwestycje, gigantyczne premie dla kadry kierowniczej, dywidendy dla akcjonariuszy, ale i ogromne długi.

Thames Water, firma odpowiadająca za zaopatrzenie rejonu Londynu w wodę, ogłosiła w ubiegły poniedziałek, że zebrała od swoich akcjonariuszy 880 mln euro. Przedsiębiorstwo jest zadłużone, a jego stabilność finansowa martwi nawet brytyjski rząd, ponieważ dług wynosi prawie 16 mld euro.

Władze przyznały, że są gotowe na każdy scenariusz, również na ten, według którego największa firma wodociągowa w Wielkiej Brytanii ogłasza upadłość.

Obsługująca 15 mln mieszkańców stolicy Wielkiej Brytanii i okolic firma Thames Water – wraz z innymi dostawcami wody – w ostatnich miesiącach wielokrotnie trafiała na pierwsze strony gazet w związku z kontrowersjami dotyczącymi wlewania nieoczyszczonych ścieków do dróg wodnych w kraju.

Prywatyzacja firmy w 1989 roku okrzyknięta została sukcesem programu prywatyzacji rządu Thatcher. W ciągu 34 lat od prywatyzacji Thames Water rachunki za wodę poszybowały w górę. Tymczasem firmy wodociągowe zadłużyły się na ponad 70 miliardów euro.

Unsplash.com

Jak donosi prasa, urzędnicy pracują nad planem awaryjnym, zgodnie z którym państwo w razie potrzeby odzyska kontrolę nad Thames Water. Takie działanie wiązałoby się z wysokimi kosztami, ale pomysł cieszy się poparciem elektoratu. Według ankiety YouGov z 2022 roku większość Brytyjczyków uważa, że pociągi, woda i energia powinny znajdować się w sektorze publicznym. Prawicowi konserwatyści od dawna opowiadają się za prywatyzacją. Z kolei opozycyjna Partia Pracy porzuciła plany renacjonalizacji dostaw wody, energii i usług pocztowych Royal Mail, chociaż nadal planuje przywrócić państwu koleje, które w rzeczywistości nigdy nie zostały w pełni sprywatyzowane, ponieważ prywatni operatorzy otrzymali fundusze państwowe na prowadzenie i modernizację swoich usług.

Niektórzy twierdzą jednak, że duże premie wypłacane przez te firmy swoim akcjonariuszom są równoznaczne z transferem pieniędzy podatników do osób prywatnych.

Władze wprowadziły również tymczasową renacjonalizację niektórych źle zarządzanych operatorów kolejowych. W maju przejęły kontrolę nad TransPennine Express, działającym w północnej Anglii i niektórych częściach Szkocji, ze względu na częste opóźnienia i anulowane przejazdy. Proces prywatyzacji spółek publicznych został potępiony przez kilka związków zawodowych, a kolejarze, lekarze i pracownicy poczty rezygnowali z pracy w ostatnich miesiącach z powodu płac i warunków.

Jeden z kluczowych sektorów jest nadal pod kontrolą państwa – to brytyjska Narodowa Służba Zdrowia (NHS), która również stoi w obliczu głębokiego kryzysu, który związany jest z brakami kadrowymi spotęgowanymi przez Brexit.

Tekst: MZ

TU I TERAZ